W nocy z wtorku na środę irański pocisk spadł w pobliżu bazy Al Minhad w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), gdzie stacjonują australijscy żołnierze – poinformował premier Australii Anthony Albanese. Ataki dronowe i rakietowe odnotowano także w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Katarze i Kuwejcie.
Albanese oświadczył, iż „nikt z australijskiego personelu nie został ranny” i dodał, iż uderzenie wywołało pożar oraz spowodowało drobne uszkodzenia budynku mieszkalnego i placówki medycznej.
W osobnym komunikacie ministerstwo obrony ZEA poinformowało w środę nad ranem, iż „obecnie reaguje na zagrożenia związane z atakami rakietowymi i dronami ze strony Iranu”.
Saudyjski resort obrony potwierdził z kolei, iż zneutralizował łącznie 13 dronów oraz pocisk balistyczny. Odłamki spadły „w pobliżu bazy powietrznej Prince Sultan, nie wyrządzając szkód” – poinformowano. Ministerstwo zapewniło, iż „wszelkie słyszalne wybuchy są wynikiem działania systemów obrony powietrznej, które przechwytują ataki”.
Na środę wieczorem zwołano w Rijadzie konsultacyjne spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw arabskich i islamskich, by omówić „sposoby wspierania regionalnego bezpieczeństwa i stabilności” – przekazało saudyjskie MSZ.
W Katarze „siły zbrojne przechwyciły atak rakietowy wymierzony w Katar” – napisało miejscowe ministerstwo obrony w komunikacie. Agencja AFP poinformowała o słyszalnym wybuchu w stolicy kraju, Dausze. Systemy przeciwlotnicze aktywowano również w Kuwejcie, a władze Bahrajnu nakazały mieszkańcom udanie się do schronów. Celem ataku drona była ponadto amerykańska ambasada w Bagdadzie.
APW, PAP

18 godzin temu