Mariusz Błaszczak 1 września powiedział, iż w razie rosyjskiego ataku na państwa bałtyckie polscy żołnierze powinni bronić Polski. Adam Szłapka uznał to za podważenie artykułu 5 NATO. Były szef MON odpowiedział, iż zobowiązania sojusznicze są wiążące. Spór dotyczy realnego podziału sił w obronie wschodniej flanki.
Jedno zdanie wywołało polityczną burzę
Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej i szef klubu Prawa i Sprawiedliwości, został zapytany w Radiu Zet, czy polscy żołnierze powinni ruszyć z pomocą Estonii, Łotwie lub Litwie w razie rosyjskiego ataku. Odpowiedział, iż polscy żołnierze powinni bronić Polski. Dodał, iż Rzeczpospolita sama leży na froncie, ponieważ graniczy z Rosją oraz Białorusią, i wskazał na znaczenie sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.
Rzecznik rządu Adam Szłapka ocenił, iż ta wypowiedź w praktyce podważa najważniejszą zasadę NATO, czyli wzajemną pomoc po ataku na jednego z członków Sojuszu. Krytykę opublikował 1 września, odwołując się przy tym do rocznicy niemieckiej napaści na Polskę. Zestawienie było politycznie ostre, ale problemu nie da się rozstrzygnąć jednym wpisem w mediach społecznościowych.
Pierwsza odpowiedź Błaszczaka była zbyt skrótowa. Obrona Polski nie kończy się na linii naszej granicy, bo rosyjskie uderzenie na Litwę lub Łotwę natychmiast zmieniłoby położenie militarne Rzeczypospolitej. Zarazem Szłapka uprościł sprawę, sugerując, iż każde pytanie o priorytet obrony własnego terytorium oznacza odrzucenie zobowiązań sojuszniczych.
Co rzeczywiście stanowi artykuł 5
Oficjalne wyjaśnienie NATO przypomina, iż zbrojny atak na jednego lub kilku członków w Europie albo Ameryce Północnej jest uznawany za atak na wszystkich. Każde państwo ma udzielić pomocy i podjąć działania, które uzna za konieczne, włącznie z użyciem siły zbrojnej. Artykuł 5 tworzy obowiązek solidarnej reakcji, ale nie opisuje automatycznie liczby żołnierzy ani jednego identycznego działania dla wszystkich członków.
Błaszczak w późniejszej odpowiedzi podkreślił, iż zobowiązania sojusznicze są wiążące, a decyzje podejmowane kolegialnie. Zaznaczył też, iż podstawowym obowiązkiem ministra obrony pozostaje obrona Polski. Tak postawione twierdzenia nie są ze sobą sprzeczne. Państwo należące do NATO musi przygotowywać siły do obrony własnego terytorium i do wykonania uzgodnionych planów sojuszniczych.
Były szef MON przypomniał działania podejmowane za rządów PiS: obecność polskich żołnierzy na Łotwie, misje polskich F-16 nad państwami bałtyckimi, wymianę danych radiolokacyjnych z Litwą oraz współpracę 15. Brygady Zmechanizowanej z litewską brygadą Żelazny Wilk. Wskazał też na decyzję o wzmocnionej wysuniętej obecności NATO podjętą podczas szczytu w Warszawie. To istotny kontekst, bo pokazuje, iż jego praktyka ministerialna obejmowała wojskowe wsparcie państw bałtyckich.
Bałtyk jest przedpolem obrony Rzeczypospolitej
Polski interes narodowy wymaga prostego założenia: lepiej powstrzymać rosyjską agresję jak najdalej od Warszawy, Białegostoku i Suwałk. Pomoc Litwie, Łotwie lub Estonii nie jest dobroczynnością. Chroni komunikację w regionie, utrudnia Rosji izolowanie Polski i podtrzymuje zasadę, na której sami chcemy polegać w godzinie próby.
Nie oznacza to zgody na bezmyślne wysyłanie wojska bez planu, rozpoznania i zabezpieczenia własnego terytorium. Polska musi znać zadania swoich jednostek, utrzymywać rezerwy oraz dysponować obroną powietrzną i logistyką. Dyskusja o tym, czy Warszawę i najważniejsze ośrodki da się skutecznie osłonić, jest bardziej konkretna niż partyjna wymiana oskarżeń.
Rosja może próbować sprawdzić spójność artykułu 5 działaniami poniżej progu wojny. Każda niejasna wypowiedź polskiego polityka będzie wtedy wykorzystywana propagandowo. Odpowiedzialność wymaga precyzji: Polska broni własnego terytorium, a zarazem wypełnia przyjęte zobowiązania, bo sprawny sojusz wzmacnia nasze bezpieczeństwo.
Bezpieczeństwo nie może być partyjnym rekwizytem
Szłapka miał podstawy, by pytać o sens pierwszej wypowiedzi Błaszczaka. Nie miał podstaw, by pomijać późniejsze wyjaśnienie oraz faktyczną współpracę wojskową z państwami bałtyckimi. Błaszczak z kolei powinien był od razu powiedzieć jasno, iż obrona Polski obejmuje także realizację planów NATO na wschodniej flance.
Dla Polaków stawką nie jest wynik jednodniowej potyczki między rzecznikiem rządu a byłym ministrem. Stawką jest pewność, iż w razie rosyjskiej agresji armia otrzyma spójny rozkaz, a sojusznicy zobaczą w Polsce państwo przewidywalne, silne i zdolne do samodzielnego działania.
Źródło: Defence24








![Strzegom: uczcili 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/20260901_194250.jpg)


