„Bitwa o Kraków” bez lidera referendum. Kandydaci starli się w studiu, Jana Hoffmana zabrakło

1 godzina temu

Były pytania mieszkańców, quiz z wiedzy o mieście, bezpośrednie pojedynki i czerwone kartki. W pierwszej telewizyjnej debacie tej kampanii sześcioro kandydatów spierało się o zadłużenie, metro, Strefę Czystego Transportu, partyjne nominacje i wielkie inwestycje. Nad wydarzeniem od początku ciążyło jednak jedno pytanie: dlaczego wśród uczestników nie znalazł się Jan Hoffman, jedna z twarzy referendum, które doprowadziło do przedterminowych wyborów?

Sześcioro kandydatów i jedno wyraźnie puste miejsce

W środę, 2 września, punktualnie o godz. 17 rozpoczęła się organizowana przez „Super Express” debata pod hasłem „Bitwa o Kraków”. Naprzeciw prowadzącego Marka Balawajdera stanęli Łukasz Gibała, Monika Piątkowska, Daria Gosek-Popiołek, Michał Drewnicki, Aleksandra Owca i Bartosz Bocheńczak. Spotkanie trwało około 80 minut i miało znacznie bardziej dynamiczną formułę niż typowe przedwyborcze wystąpienia.

Kandydaci najpierw odpowiadali na pytania mieszkańców, później sprawdzali swoją wiedzę o Krakowie, a następnie wybierali rywali do bezpośrednich starć. Każdy otrzymał również czerwoną kartkę, pozwalającą zakwestionować wypowiedź konkurenta i uzyskać dodatkowy czas na reakcję.

Już przy prezentacji uczestników uwagę zwracała nieobecność Jana Hoffmana. Bezpartyjny kandydat, radca prawny i przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto był jednym z liderów inicjatywy referendalnej. Jego komitet informował przed debatą o zebraniu ponad 5 tys. podpisów i złożeniu ich w komisji wyborczej. Mimo tego Hoffman nie znalazł się w studiu.

Organizator określał uczestników jako sześcioro najważniejszych kandydatów. Nie wiadomo, czy Hoffman otrzymał zaproszenie i z niego nie skorzystał, czy też od początku nie został uwzględniony w obsadzie programu.

Od długu po metro. Kandydaci rozpoczęli od konkretów

Pierwsza część należała do mieszkańców. Bartosz Bocheńczak, pytany o wizję rozwoju miasta, mówił o kontrowersjach wokół planu ogólnego, niedostatecznych konsultacjach oraz działaniach służb badających proces jego przygotowania.

Łukasz Gibała został skonfrontowany z finansami miasta. Przyznał, iż dług Krakowa może pod koniec roku zbliżyć się do 9 mld zł, a wraz z zobowiązaniami miejskich spółek przekroczyć 11 mld zł. Recepty szukał po obu stronach budżetu: w ograniczeniu zbędnych stanowisk w magistracie i spółkach oraz w nowych dochodach z opłaty turystycznej i ustawy metropolitalnej. Zastrzegł, iż oszczędności nie powinny oznaczać cięć uderzających w mieszkańców.

Michał Drewnicki zapowiedział przygotowanie 200 hektarów terenów inwestycyjnych. Nie miałyby to być magazyny, ale przestrzeń dla niskoemisyjnego przemysłu i centrów badawczo-rozwojowych. Kandydat PiS ostrzegał, iż część sektora usług biznesowych może przenosić działalność do Azji, a rozwój sztucznej inteligencji dodatkowo zmienia rynek pracy.

Daria Gosek-Popiołek skupiła się na skutkach masowej turystyki. Opowiedziała się za opłatą turystyczną, ograniczeniem najmu krótkoterminowego oraz skuteczniejszą ochroną ciszy nocnej. Jej zdaniem miasto powinno mieć możliwość wyłączania niektórych obszarów z prowadzenia działalności opartej na krótkich pobytach.

Aleksandra Owca, pytana o Strefę Czystego Transportu, opowiedziała się za zmianą jej granic, a nie całkowitą likwidacją. Podkreślała również potrzebę lepszego połączenia komunikacji publicznej z ruchem samochodowym i krytykowała sposób przeprowadzenia konsultacji dotyczących strefy.

Monika Piątkowska przedstawiła najbardziej kosztowną deklarację pierwszej części: budowę metra. Koszt inwestycji oszacowała na około 13 mld zł, z czego około 8 mld zł miałoby pochodzić z nowej perspektywy unijnej na lata 2028–2034. Resztę miałyby zapewnić miasto oraz instytucje finansowe, w tym BGK i PFR.

W jednym z bezpośrednich starć Owca zapytała Bocheńczaka o wprowadzenie opłaty turystycznej. Kandydat Konfederacji poparł samą ideę takiej opłaty, zaznaczając, iż konieczne jest wcześniejsze ustalenie jej konkretnych zasad.

Piątkowska w centrum politycznego ostrzału

Gdy rozpoczęły się bezpośrednie pojedynki, gwałtownie okazało się, iż głównym celem ataków będzie Monika Piątkowska. Bartosz Bocheńczak zażądał od niej wskazania trzech największych błędów Aleksandra Miszalskiego. Kandydatka mówiła o zbyt częstym sięganiu do kieszeni mieszkańców, ale nie przedstawiła pełnej listy. Rywal natychmiast wykorzystał to, zarzucając jej unikanie odpowiedzi i możliwość kontynuowania polityki poprzednich władz.

Michał Drewnicki pytał Piątkowską o wpływ biznesowego otoczenia na jej przyszłą prezydenturę. Senator odpowiadała, iż Kraków musi współpracować z przedsiębiorcami, a ona zamierza korzystać z wiedzy ekspertów ze świata biznesu i nauki. Jednocześnie zapewniała, iż w magistracie nie będzie miejsca dla partyjnych nominatów.

Do kwestii zatrudnienia w miejskich strukturach nawiązała również Aleksandra Owca. Pytała Piątkowską, czy po objęciu urzędu przeprowadzi przegląd kadr i zrezygnuje ze współpracy z osobami, które otrzymały stanowiska dzięki partyjnym powiązaniom.

Później Drewnicki sprawdził jej znajomość lokalnych problemów. Poprosił o wskazanie ulic na Prądniku Czerwonym, które wymagają napraw po budowie tramwaju do Mistrzejowic. Piątkowska zapowiedziała audyt zniszczonych dróg i szybkie remonty, ale nie podała ani jednej nazwy. Kandydat PiS uznał to za dowód, iż rywalka nie zna miasta tak dokładnie, jak deklaruje.

Daria Gosek-Popiołek dopytywała z kolei o finansowanie tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej. Piątkowska oszacowała koszt obu inwestycji na 3–4 mld zł i przekonywała, iż należy je rozłożyć w czasie oraz w jak największym stopniu oprzeć na wsparciu państwa i Unii Europejskiej. Szczegółowego montażu finansowego jednak nie przedstawiła.

Ostre starcie o Strefę Czystego Transportu

Jedna z najbardziej politycznych wymian rozegrała się między Bartoszem Bocheńczakiem i Łukaszem Gibałą. Kandydat Konfederacji przypomniał, iż Gibała przed laty poparł Strefę Czystego Transportu, choć dziś przedstawia się jako jej krytyk.

Gibała tłumaczył, iż zagłosował za strefą, gdy urzędnicy zapewniali, iż nowe zasady obejmą około 3 proc. pojazdów. Kiedy okazało się, iż ograniczenia mogą dotyczyć około jednej piątej samochodów, w kolejnych głosowaniach nie popierał projektu. Jako rozwiązanie zaproponował referendum, w którym o przyszłości SCT zdecydowaliby mieszkańcy.

Bocheńczak uznał tę argumentację za próbę lawirowania i zarzucił Gibale zmienność stanowiska. Lider sondaży nie dostał już czasu w odpowiedź, ponieważ prowadzący zakończył pojedynek.

Spór o to, kto jest „z Krakowa”

Napięcie wzrosło, gdy Bocheńczak wypomniał Piątkowskiej, iż nie urodziła się w Krakowie, a następnie zakwestionował, czy faktycznie mieszka w mieście.

Kandydatka odpowiedziała, iż przyjechała tu na studia, ukończyła Uniwersytet Jagielloński, założyła rodzinę, ma mieszkanie, jest zameldowana i płaci w Krakowie podatki.

Daria Gosek-Popiołek sprzeciwiła się dzieleniu mieszkańców ze względu na miejsce urodzenia. Michał Drewnicki także uznał, iż dyskusja odchodzi od spraw merytorycznych, i wezwał konkurentów do rozmowy o programach. Bocheńczak wykorzystał jednak kolejną ripostę, aby ponownie zapytać Piątkowską o partyjne nominacje w miejskich strukturach.

Ekspert studzi wyborcze obietnice

Po serii pojedynków propozycje kandydatów ocenił dr Artur Bartoszewicz ze Szkoły Głównej Handlowej. Jego diagnoza była dla całej stawki niewygodna: problem zadłużenia potraktowano zbyt powierzchownie, a przy kolejnych obietnicach brakowało precyzyjnego wskazania źródeł finansowania.

Ekspert przypomniał, iż choćby przygotowanie zapowiadanych przez Drewnickiego terenów inwestycyjnych będzie wymagało znacznych nakładów. Za możliwe nowe źródła dochodów uznał ustawę metropolitalną i opłatę turystyczną, zastrzegając jednak, iż pierwsza zależy od parlamentu, a druga może wpływać na skalę ruchu turystycznego.

Nie ma darmowych rozwiązań – tak można podsumować finansową część debaty.

Bartoszewicz zwrócił również uwagę na brak przejrzystości przy obsadzaniu stanowisk w miejskich spółkach, zarządach i radach nadzorczych. W jego ocenie nowy prezydent powinien już w pierwszych stu dniach uporządkować politykę kadrową i zakończyć praktykę zatrudniania osób dzięki politycznym lub towarzyskim powiązaniom.

Gibała spokojny, Bocheńczak ofensywny, Piątkowska pod presją

Debata nie przyniosła jednego bezdyskusyjnego zwycięzcy. Łukasz Gibała zachowywał się jak lider sondaży: rzadziej atakował, próbował tonować emocje i budował przekaz kandydata niezależnego od partyjnych centrali.

W końcowym wystąpieniu mówił o nepotyzmie, nieskoordynowanych remontach, pogarszającej się komunikacji i podwyżkach. Przekonywał, iż jedynym zwierzchnikiem przyszłego prezydenta powinni być mieszkańcy.

Bartosz Bocheńczak przyjął rolę najbardziej ofensywnego uczestnika. Atakował zarówno Gibałę, jak i Piątkowską, zapowiadał audyt wydatków, walkę z SCT, korkami oraz przedłużającymi się remontami. Momentami jego zaczepki odsuwały jednak debatę od programu i przenosiły ją na grunt osobisty.

Michał Drewnicki konsekwentnie podkreślał dwunastoletnie doświadczenie w Radzie Miasta, znajomość lokalnych problemów, rozwój transportu i tworzenie nowych miejsc pracy.

Daria Gosek-Popiołek stawiała na sprawy codzienne: dostępne mieszkania, przywrócenie biletu 20-minutowego, bezpieczeństwo oraz sprawnie działające usługi miejskie.

Aleksandra Owca koncentrowała się przede wszystkim na polityce mieszkaniowej, miejskich pustostanach, ograniczeniu najmu krótkoterminowego oraz przejrzystości zatrudnienia w miejskich instytucjach i spółkach.

Najtrudniejszy wieczór miała Piątkowska. To do niej kierowano najwięcej pytań o polityczne zaplecze, relacje z biznesem, dziedzictwo poprzedniej prezydentury i finansowanie inwestycji. Odpowiadała, iż jej jedynym politycznym punktem odniesienia jest Kraków, a miasto potrzebuje współpracy z rządem, biznesem i ekspertami.

Debata o skutkach referendum bez jego lidera

Nieobecność Jana Hoffmana pozostaje jednym z najważniejszych kontekstów całego wydarzenia. Kandydaci wielokrotnie powoływali się na referendum, jego wynik i społeczne niezadowolenie, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego. Próbowali też przedstawiać się jako polityczni reprezentanci oczekiwania zmiany.

Przy stole nie było natomiast kandydata bezpośrednio związanego z organizacją referendum. To szczególnie znaczące, ponieważ Hoffman, ogłaszając start, wskazywał udział w debacie publicznej i pilnowanie postulatów mieszkańców jako jeden z głównych powodów swojej kandydatury.

Idź do oryginalnego materiału