Biometanownia pod Krynkami? Starosta: Nie jesteśmy przeciwko inwestycji, ale ta lokalizacja budzi poważne pytania.

sokolka.tv 3 tygodni temu

Czy w pobliżu Krynek powstanie biometanownia? Inwestorzy przekonują, iż przedsięwzięcie ma być oparte wyłącznie na substratach pochodzenia rolniczego i może przynieść regionowi nowe możliwości. Samorządowcy nie mówią jednak „nie” samej technologii. Ich największe wątpliwości dotyczą lokalizacji inwestycji, jej wpływu na otoczenie oraz wiarygodności inwestora.

Spotkanie z przedstawicielami firmy zainteresowanej budową biometanowni pokazało, iż zanim zapadną jakiekolwiek ostateczne decyzje, przed inwestorem jeszcze wiele rozmów z mieszkańcami i samorządami.

Podczas spotkania starosta sokólski Piotr Rećko bardzo wyraźnie zaznaczył, iż nie jest przeciwnikiem tego typu inwestycji.

My absolutnie tego nie negujemy. Jesteśmy za biogazowniami, biometanowniami i wszystkimi inwestycjami związanymi z biogospodarką. Jesteśmy za inwestycjami – podkreślał.

Problemem jest natomiast miejsce, w którym inwestorzy chcą zrealizować przedsięwzięcie.

Starosta zwrócił uwagę przede wszystkim na specyfikę gminy Krynki, w tym rozwój terenów rekreacyjnych i trwającą dyskusję dotyczącą przyszłości stref uzdrowiskowych.

Natomiast w Krynkach jest ten problem, iż my żyjemy dyskusją, jak będzie wyglądała strefa A, B, czyli planowane strefy ochrony uzdrowiskowej, które są wyznaczane w ramach starania się o nadanie temu obszarowi statusu miejscowości uzdrowiskowej – mówił Piotr Rećko.

To istotny argument. Krynki i okolice coraz mocniej przyciągają osoby szukające ciszy, wypoczynku i kontaktu z naturą, co zauważył podczas dyskusji Krzysztof Krasiński, przewodniczący Rady Powiatu Sokólskiego. Jednocześnie część dawnych gospodarstw rolnych zmienia charakter, a na ich miejscu pojawiają się domy rekreacyjne.

Inwestorzy tłumaczyli, dlaczego właśnie ten obszar znalazł się w kręgu ich zainteresowania.

Jak wyjaśniał Łukasz Kropidłowski, prezes Green-N, problemem w północno-wschodniej Polsce jest znalezienie miejsca, które nie byłoby objęte licznymi ograniczeniami środowiskowymi.

Od Białegostoku na wschód jest taki malutki wycinek w okolicach Krynek, gdzie można zrobić inwestycję. Cała reszta jest w mniejszym lub większym stopniu przyblokowana – tłumaczył.

Jednocześnie przyznał, iż lokalizacja wcale nie jest dla inwestora idealna. Bliskość granicy oznacza konieczność transportu substratów z określonych kierunków, a brak bezpośredniego dostępu do sieci gazowej powoduje dodatkowe komplikacje związane z transportem wyprodukowanego biometanu.

Firma prowadzi rozmowy z gminą już od około dwóch lat. Jak zapewniali przedstawiciele inwestora, w dokumentacji środowiskowej wskazano konkretne rodzaje substratów, które będą mogły być przetwarzane.

Nie mają to być odpady komunalne ani materiały poubojowe, ale substraty rolnicze.

Przedstawiciele inwestora przedstawili także założenia dotyczące pozyskiwania surowca. Według ich wyliczeń na obszarze obejmującym m.in. Krynki, Kuźnicę, Gródek, Supraśl, Sokółkę i Michałowo dostępnych jest około 300 tys. ton substratów pochodzenia rolnego.

Planowana biometanownia miałaby wykorzystywać około 60–70 tys. ton rocznie, czyli mniej więcej jedną czwartą wskazanego potencjału.

Inwestorzy przekonywali również, iż ogromny potencjał stanowią odchody zwierzęce. Według przedstawionych podczas spotkania danych w analizowanym regionie może powstawać około 380 tys. ton odchodów pochodzących od bydła, trzody chlewnej i drobiu.

Paradoksalnie jednak to właśnie Krynki mają być interesujące dla inwestora przede wszystkim dlatego, iż w tym miejscu występuje mniej ograniczeń środowiskowych.

Piotr Rećko zwrócił uwagę na jeszcze jeden niezwykle istotny aspekt – zaufanie mieszkańców.

Musicie przekonać wszystkich, iż jesteście wiarygodnym podmiotem, iż nie jesteście chłopakami z Warszawy, którzy przyjechali po raz kolejny do powiatu sokólskiego zrobić sobie biznes, a potem „siu” na nas, jak jest problem – mówił bez ogródek.

To jeden z najważniejszych wątków całej dyskusji. Samorząd nie chce sytuacji, w której inwestycja zostanie wybudowana, a po kilku latach mieszkańcy zostaną sami z problemami związanymi z jej funkcjonowaniem.

Dlatego inwestor powinien – zdaniem starosty – nie tylko przedstawiać deklaracje, ale przede wszystkim udowodnić swoją wiarygodność i doświadczenie.

Podczas spotkania pojawił się również temat, który budzi największe emocje przy tego typu inwestycjach, czyli uciążliwości zapachowe.

Łukasz Owsiejko, wicestarosta zwrócił uwagę, iż przedstawiciele firmy powinni przedstawić mieszkańcom swoje doświadczenia z innych instalacji oraz dowody na to, iż potrafią adekwatnie zarządzać obiektami tego typu.

Powinniście przekonywać mieszkańców do tego, iż jesteście poważnym podmiotem, który jest w stanie tę instalację utrzymać w ryzach – argumentował.

Wskazywał, iż choćby instalacje związane z gospodarką komunalną, jeżeli nie są adekwatnie utrzymywane, mogą powodować uciążliwości dla całych miejscowości.

Inwestorzy zapewniali, iż planowane rozwiązania technologiczne mają ograniczać możliwość wydostawania się zapachów. Przedstawiciel firmy Sławomir Piwowarski, dyrektor operacyjny, powoływał się przy tym na swoje doświadczenie przy budowie i funkcjonowaniu podobnych instalacji.

Jak mówił, biogazownie, które budował w 2013 roku, funkcjonują do dziś bez problemów.

Stanowisko starosty sprowadza się więc do prostego komunikatu: nie dla inwestycji za wszelką cenę, ale również nie dla automatycznego odrzucania nowoczesnych technologii.

Powiat Sokólski nie kwestionuje potencjału biogazowni i biometanowni. Problemem jest znalezienie takiej lokalizacji, która będzie do pogodzenia z interesem mieszkańców, kierunkiem rozwoju gminy Krynki, ochroną środowiska i planami dotyczącymi funkcji uzdrowiskowych.

Tym bardziej iż – jak wskazywał starosta – w innych częściach powiatu istnieje znacznie większa koncentracja produkcji rolnej i hodowli bydła, a więc również potencjalnych dostawców substratów.

Pytanie brzmi więc nie tylko: czy biometanownia jest potrzebna? Ale przede wszystkim: gdzie powinna powstać i na jakich warunkach?

Spotkanie pokazało, iż dyskusja dopiero się rozpoczyna. Inwestorzy przekonują, iż przedsięwzięcie może być nowoczesnym elementem transformacji energetycznej i stworzyć nowe możliwości dla lokalnego rolnictwa. Samorządowcy oczekują natomiast konkretnych gwarancji dotyczących bezpieczeństwa, zapachów, transportu, funkcjonowania instalacji i odpowiedzialności inwestora.

I właśnie ten ostatni element jest kluczowy.

Starosta Piotr Rećko nie mówi „nie” biometanowniom. Mówi „sprawdźmy, czy to jest adekwatne miejsce”. Bo dla mieszkańców Krynek lokalizacja inwestycji może mieć znaczenie przez dziesięciolecia – i dlatego decyzja nie może być podejmowana wyłącznie z perspektywy biznesowej.

{gallery}zdjecia/2026/Sierpień/35{/gallery}

KP, JS

Idź do oryginalnego materiału