Bilet na trasie Wrocław–Poznań droższy o 16 złotych

4 dni temu

W kasie bilet na całą trasę kosztuje 40 złotych i 50 groszy. Przez aplikację KOLEO od 13 do 16 złotych więcej, w zależności od przesiadki. To ta sama droga i te same pociągi. Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosił się pasażer, który zorientował się o różnicy po fakcie. Posłanka napisała do marszałków obu województw.

Od bezpośrednich połączeń do dwóch osobnych biletów

Od 14 czerwca na trasie Wrocław–Poznań poza Intercity nie kursują już żadne bezpośrednie pociągi regionalne. Pasażerowie, którzy chcą pojechać taniej lub nie mogą dostać miejsca w składach PKP, dosiadają teraz Kolei Dolnośląskich do Leszna albo Rawicza, a potem Kolei Wielkopolskich na resztę trasy. W szczycie, gdy w dalekobieżnych trudno o wolny fotel, to ma sens. Cena bazowa Intercity na tej trasie to 49 zł, ale tylko w kasie.

Ten sam pociąg, inna cena — zależy, gdzie stoisz

W kasie kolejowej jest jeden bilet normalny na całą drogę: 40,50 zł. Wystawia go też konduktor, za tę samą kwotę. Problem zaczyna się, gdy pasażer sięga po telefon.

Aplikacja KOLEO nie potrafi sprzedać jednego biletu na tę trasę, więc wystawia dwa osobne dokumenty jednorazowe: jeden na odcinek KD, drugi na KW. Wychodzi 53,60 zł przy przesiadce w Lesznie albo 56,70 zł przy Rawiczu. Oba kosztują więcej niż bilet Intercity na tej samej trasie.

KOLEO wyjaśnia. Problemu to nie rozwiązuje

Pasażer poprosił KOLEO o wyjaśnienie sytuacji. W odpowiedzi został poinformowany, iż aplikacja sprzedaje bilety według taryf poszczególnych przewoźników — KD i KW nie mają wspólnej taryfy w sprzedaży internetowej, więc system wystawia dwa dokumenty i liczy je osobno. Takiego połączonego produktu po prostu nie ma. KOLEO dodało, iż zabiega u przewoźników o zmianę tej sytuacji.

Posłanka pisze do marszałków

Posłanka Paulina Matysiak skierowała interwencję jednocześnie do marszałka Dolnego Śląska Pawła Gancarza i marszałka Wielkopolski Marka Woźniaka. Bez ich współdziałania żadna wspólna taryfa nie powstanie, bo to właśnie te samorządy organizują transport i nadzorują obu przewoźników.

Matysiak pisze w piśmie, iż cena biletu nie powinna zależeć od kanału sprzedaży. I dodaje coś, co trudno podważyć: taka sytuacja zniechęca do kolei regionalnej akurat wtedy, gdy po zmianach rozkładu pasażerowie i tak muszą przestawiać swoje podróżnicze przyzwyczajenia.

O odpowiedzi poinformujemy.

Idź do oryginalnego materiału