Władze Homla na Białorusi po raz pierwszy od rozpadu ZSRR nie wydały zgody na katolickie nabożeństwo przy masowych grobach ofiar NKWD, planowane w związku z Zaduszkami 2 listopada 2026 roku. Decyzja przerwała tradycję trwającą od początku lat 90. i uderzyła jednocześnie w wolność religijną oraz pamięć o sowieckich zbrodniach.
Przerwana tradycja w Homlu
Katolicy od początku lat 90. gromadzili się w Zaduszki przy krzyżu na obrzeżach Homla. W tym miejscu znajdują się masowe groby ludzi rozstrzelanych przez NKWD. Wśród ofiar byli wierni oraz duchowni katoliccy i prawosławni.
W 2026 roku lokalne władze odmówiły zgody na odprawienie nabożeństwa. Jak podała Interia, powołując się na portal Katolik.life, stało się to po raz pierwszy od rozpadu Związku Sowieckiego. Nie chodzi więc o zmianę porządkową, ale o zerwanie utrwalonej praktyki modlitwy i upamiętnienia.
Ostatnie miejsce publicznej modlitwy
Homel pozostawał ostatnim miejscem na Białorusi, gdzie katolicy mogli publicznie modlić się przy masowych grobach ofiar stalinowskiego terroru. W ostatnich latach nabożeństwom przewodniczył biskup Kazimierz Wielkosielec, zmarły na początku 2026 roku. Zakaz zamyka zatem kolejną przestrzeń niezależnej pamięci, której władza nie kontrolowała w pełni.
Sprawa ma szczególny ciężar dla Polaków. Sowiecki aparat represji prowadził wymierzoną w naszych rodaków Operację Polską NKWD rozpoczętą w 1937 roku. Modlitwa przy grobach nie jest polityczną prowokacją. Jest elementarnym prawem rodzin, wspólnot religijnych i narodów do zachowania pamięci o zamordowanych.
Kuropaty także objęte zakazami
Podobny proces wcześniej dotknął uroczysko Kuropaty pod Mińskiem. Od 1989 roku mieszkańcy stolicy przychodzili tam, by oddać hołd ofiarom NKWD. Według przywołanych przez Interię szacunków w latach 1937-1941 mogło tam zostać rozstrzelanych od 30 do 250 tys. ludzi. Wśród nich mogli być polscy oficerowie związani z białoruską listą katyńską.
W 2020 roku oddziały OMON rozpędziły pochód z okazji Dziadów w Kuropatach, a w 2023 roku władze zakazały publicznego upamiętniania ofiar w tym miejscu. Europejscy dyplomaci oddali ostatnio hołd zamordowanym, modląc się również przy Polskim Krzyżu poświęconym ofiarom Operacji Polskiej.
Te fakty pokazują kierunek polityki państwa. Rozmowy z władzami Białorusi wymagają twardego realizmu, bo gesty dyplomatyczne nie mogą przesłaniać ograniczania praw obywatelskich, religijnych i narodowej pamięci.
Pamięć przeszkadza sowieckiej narracji
Katolik.life zwraca uwagę, iż pamięć o egzekucjach NKWD stoi w sprzeczności z oficjalnym przekazem, który eksponuje zbrodnie niemieckie, a usuwa na dalszy plan odpowiedzialność sowieckiego aparatu represji. Zakaz modlitwy w Homlu wpisuje się w ten mechanizm. Gdy władza utrudnia ludziom obecność przy grobach, spór dotyczy już samego prawa do prawdy.
Dla Polski to ważne ostrzeżenie. Pamięć o ofiarach komunizmu, w tym o zamordowanych Polakach, nie obroni się sama. Trzeba ją dokumentować, przekazywać następnym pokoleniom i chronić w relacjach międzynarodowych. Państwo, które odbiera ludziom możliwość spokojnej modlitwy nad mogiłami, pokazuje własny lęk przed historią.
Źródło: Interia/Katolik.life
Źródło: Interia Wydarzenia














