Białoruś wspiera rosyjskie drony tuż przy Polsce. Granica pod presją

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Białoruś wspiera rosyjskie drony tuż przy Polsce. Granica pod presją


Białoruś wspiera rosyjskie ataki dronowe na zachodnią Ukrainę, w tym w obwodzie wołyńskim przy polskiej granicy, poinformowała w środę ukraińska Straż Graniczna. W poniedziałek rosyjski bezzałogowiec spadł około 2 km od przejścia w Dorohusku; ewakuowano Dorohusk i Zosin. Dla Polski oznacza to stałą presję na bezpieczeństwo wschodniej granicy.

Techniczne wsparcie z terytorium Białorusi

Rzecznik Państwowej Służby Granicznej Ukrainy Andriej Demczenko przekazał podczas środowego briefingu, iż Białoruś technicznie wspiera rosyjskie ataki bezzałogowcami. Chodzi o komponenty wzmacniające sygnał wykorzystywany przez rosyjskie drony uderzające na Ukrainę. Według rzecznika aktywność ta obejmuje obwód wołyński, a trasy ataków prowadzą w stronę przejść granicznych i praktycznie do granicy z Polską.

Nie jest to pierwsze ostrzeżenie dotyczące białoruskiego wsparcia dla rosyjskich dronów przy polskiej granicy. Mińsk pozostaje zapleczem rosyjskiej agresji, choćby gdy nie wysyła nowych zgrupowań wojskowych. Z punktu widzenia Warszawy liczy się skutek: rosyjskie środki rażenia operują coraz bliżej terytorium Rzeczypospolitej.

Bez grup uderzeniowych, ale bez powodów do rozluźnienia

Demczenko zaznaczył zarazem, iż przy granicy białorusko-ukraińskiej nie stwierdzono istotnych zmian. Ukraińskie służby nie odnotowały wzmocnienia białoruskiej armii, napływu wojsk Federacji Rosyjskiej ani tworzenia grup uderzeniowych. Tę informację trzeba przyjąć rzeczowo. Nie ma podstaw do siania paniki ani ogłaszania bezpośredniego ataku lądowego.

Brak koncentracji wojsk nie oznacza jednak braku zagrożenia. Współczesna presja zaczyna się wcześniej: od rozpoznania, wsparcia technicznego, zakłócania normalnego ruchu i sprawdzania reakcji służb. Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie, a Białoruś udostępnia jej swoje możliwości. Polska nie może traktować tego jak odległego konfliktu, skoro alarmy obejmują Lubelszczyznę i Podkarpacie.

Dron dwa kilometry od Dorohuska

W poniedziałek rosyjski dron odrzutowy rozbił się po stronie ukraińskiej około 2 km od przejścia granicznego w Dorohusku. Informację potwierdził minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W związku z zagrożeniem uruchomiono syreny alarmowe w województwie lubelskim, a przejścia w Dorohusku i Zosinie zostały ewakuowane.

Minister zapewnił, iż polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona. Systemy obrony powietrznej oraz samoloty pozostawały gotowe do działania. To adekwatna reakcja, ale pojedynczy sprawnie obsłużony alarm nie zamyka sprawy. Rosyjskie groźby wobec obiektów w Europie, w tym w Polsce, pokazują szerszy kierunek nacisku Moskwy.

Polska potrzebuje twardej gotowości

Stawką jest bezpieczeństwo mieszkańców wschodnich województw, ciągłość pracy przejść granicznych oraz wiarygodność polskiej obrony powietrznej. Każdy dron lecący ku granicy wymusza decyzje podejmowane w minutach. Państwo musi więc utrzymywać rozpoznanie, dyżury lotnictwa i ochronę infrastruktury krytycznej bez oglądania się na uspokajające deklaracje Mińska.

Polityka wobec Rosji i Białorusi wymaga realizmu. Spokój obywateli ma wynikać ze sprawnego państwa, a nie z przemilczania ryzyka. Polska granica jest granicą suwerennego państwa i NATO. Każdy, kto pomaga rosyjskiej machinie wojennej działać tuż obok niej, musi wiedzieć, iż Warszawa widzi tę presję i jest gotowa jej przeciwdziałać.

Źródło: Interia

Idź do oryginalnego materiału