BIAŁA PODLASKA. Komisje przez cały czas poza zasięgiem wzroku mieszkańców

slowopodlasia.pl 55 minut temu
W styczniu ubiegłego roku głosowanie nad zmianami w statucie miasta dotyczącymi m.in. tego czy komisje rady mają być nagrywane, pokazało iż tylko radni prezydenta nie chcą pokazywać bialczanom jak pracują nad tworzeniem prawa lokalnego. Do nich nie trafiły argumenty o transparentności czy jawności sprawowania władzy. Trafiły za to takie, iż wydatkowanie 3 tys. zł na transmitowanie komisji kanałami dedykowanymi dla JST, to niegospodarność.Dziś temat nagrywania posiedzeń komisji wrócił za sprawą złożonej petycji, ale w podejściu radnych kilka się zmieniło, bo i argumenty padały te same i głosowanie przesądziło, iż refleksji w tej sprawie nie będzie i transmitowania posiedzeń komisji rady również nie.Nowy porządek, nowej radyDebata o transmitowaniu posiedzeń komisji rady miasta ma swoją historię. W poprzedniej kadencji zmiany w statucie miasta, uwzględniające transmitowanie posiedzeń komisji radni przegłosowali tuż przed końcem kadencji. Wnioskowali o to radni ówczesnego klubu Biała Samorządowa, którzy argumentowali pomysł zwiększeniem jawności stanowienia prawa lokalnego. „Mieszkańcy maja prawo wstępu na posiedzenia komisji, mogą zabierać na nich głos, jednak bardzo rzadko korzystają z tego uprawnienia, zaś jednym z istotnych powodów jest wyznaczanie terminów tych posiedzeń w godzinach porannych lub południowych” - zwracali uwagę radni klubu Biała Samorządowa.Drugą przesłanką do poczynienia zmian w statucie miasta były spory o to co padło, a co nie padło na komisjach. Radni zadawali pytania na sesjach, bo twierdzili, iż nie otrzymali odpowiedzi na komisjach, urzędnicy zaprzeczali. Transmisje komisji miały położyć tym przepychankom kres.Zaproponowane przez BS zmiany w statucie zostały przyjęte przez radę 27 marca 2024 roku, głosami ówczesnej opozycji.Na początku stycznia 2025 roku, komisja statutowa nowej rady miasta, w której większość zyskali radni prezydenta, postanowiła popracować nad tym ważnym dla miasta dokumentem i pochylić się m.in. nad zapisem o transmitowaniu komisji. Komisja statutowa zdecydowała, iż zaopiniuje pozytywnie pomysł likwidacji transmisji komisji rady miasta Biała Podlaska, a podczas najbliższego posiedzenia rady miasta, przegłosowano likwidację rejestracji posiedzeń komisji.Powrót do przeszłościTemat wrócił na listopadowej sesji rady miasta za sprawą złożonej petycji postulującej wprowadzenie transmisji posiedzeń komisji. Argumenty, które padły, nie różnią się niczym od tych, które przedstawiono niespełna dwa lata temu, gdy radni zdecydowali, iż nagrywać się podczas prac w komisjach nie dadzą. Mieszkańcy mogli je usłyszeć powtórnie, bo dyskusję wywołał radny Henryk Grodecki (PiS), argumentując decyzję klubu, o tym, iż będzie głosował przeciw uchwale, iż petycja nie zasługuje na uwzględnienie. Apelujemy żeby mieszkańcy uczestniczyli w życiu miasta, dzielnicy, ulicy, etc. A jak przychodzi do sytuacji, iż mieszkaniec wnioskuje o nagrywanie komisji rady miasta, my odpowiadamy „nie” i dajemy szereg argumentów za tym, iż jest to zły pomysł – wskazał. Dowodził, iż transmisje sesji są dla mieszkańców nieczytelne i niczego z nich nie wywodzą. – Z sesji bardzo mało można się dowiedzieć. Gdybym ja dzisiaj, w tej chwili, nie powiedział czego dotyczy ta petycja, to skończyłoby się na głosowaniu i sprawa poszłaby dalej. Ci, którzy oglądają dzisiejszą sesję, choćby by nie wiedzieli, czego dotyczyła ta petycja. Dzisiaj pewnie będziemy głosować nad zmianami budżetowymi. I pewnie znowu podniesiemy rękę, będziemy wszyscy za, a ludzie nie wiedzą, co tam jest w środku, jakie tam są zmiany – wskazywał radny Henryk Grodecki. Uznał, iż zasłanianie się tym, iż prawo nie zobowiązuje rady miasta do rejestracji posiedzeń komisji, też nie jest trafione. - Prawo nie każe nam sadzić bratków w mieście, ale sadzimy. Prawo nie każe nam wieszać tutaj podobizn naszych Zasłużonych, ale to robimy. Nie jest to dla mnie jakiś znaczący argument – przyznał i dodał, iż żadnym argumentem jest też mówienie, iż komisje są dla mieszkańców otwarte. - Mieszkaniec może przyjść… No może: na dziewiątą, na dziesiątą, na jedenastą, na dwunastą, na czternastą, bo w takich godzinach są komisje. Ci, którzy pracują, nie mają szansy przyjść. Mogą przyjść tylko starsi panowie i starsze panie, tacy jak ja – zbijał kolejne żelazne tezy, które od początku stały na straży decyzji obecnej rady o nietransmitowaniu komisji.Co z tym oszczędzaniem?Z kolejnym koronnym argumentem przeciw nagrywaniu rozprawiała się przewodnicząca komisji rewizyjnej w radzie miasta, próbując wybić oręż z ręki oponenta w dyskusji. - Nasz samorząd płaciłby za nagrywanie tych komisji ponad 3 tysiące złotych. Chciałabym zapytać, jak to się ma w ogóle do tej państwa postulatów o oszczędnym samorządzie, nie za bardzo rozumiem państwa głos w tej sprawie – przyznała Katarzyna Pietraszkiewicz. Poza tym zdaniem radnej petycji nie złożył mieszkaniec miasta. - Ta osoba napisała takie petycje do gmin miejskich i wiejskich w całej Polsce. Pewnie jakiś ma w tym cel. Może sprzedaje takie urządzenia do nagrywania? Nie wiemy – konkludowała radna.Od radnego klubu PiS dostała szybką odpowiedź, w sprawie kosztów. Jest bardzo proste rozwiązanie tej sprawy kosztowej. Ustawodawca nakłada na nas obowiązek powołania dwóch komisji: komisji rewizyjnej i skarg i wniosków. Po co nam trzy komisje, skoro jak pokazywały ostatnie wspólne posiedzenia, na jednej komisji można wszystko zrobić. Pozbędziemy się dwóch przewodniczących, dwóch wiceprzewodniczących i te pieniądze można przeznaczyć na transmisję takiej jednej komisji – zaproponował Marek Dzyr.Pomysł nie zyskał w oczach radnych koalicji, która – przypomnijmy, w obecnej radzie zagospodarowała swoimi radnymi wszystkie stanowiska funkcyjne w komisjach.Wszystko jest transparentnePrzewodniczący rady miasta wrócił pamięcią do okoliczności przegłosowywania zmian w statucie, które na transmitowanie komisji zezwalały. - Mówiliśmy i przedstawiliśmy argumenty przeciw m.in. takie, iż są komisje wyjazdowe, iż czasami na komisjach są dane wrażliwe. Jak to rozwiązać? Wszystko mówiliśmy. Waszymi głosami na ostatniej sesji rady, gdzie nie było pewności kto w tej radzie w ogóle będzie, narzuciliście jakieś działania nam tutaj. Więc to jest tak troszkę nie w porządku. Można było poczekać, przyjdzie nowa rada, zdecyduje czy chce, czy nie chce. Obecna rada stwierdziła, iż nie chce nagrywania ponieważ te wszystkie rzeczy, które powiedziałem, jak i wiele innych, są uzasadnione – wyrokował przewodniczący Robert Woźniak. Jako szef rady zapewnił jednocześnie, iż prace radnych są transparentne, a każde obrady dostępne dla mieszkańców. - Każda komisja jest otwarta dla mieszkańców. choćby byli mieszkańcy, nagrywali, interesowali się. A na sesji też mamy czas, mamy porządek obrad, może pan radny zabrać głos, spytać, wypowiedzieć się. Skoro nasi mieszkańcy słuchają, pozdrawiamy ich serdecznie z tego miejsca. Nikt tu niczego nie ukrywa – zapewnił przewodniczący.Głosowanie przypieczętowało po raz kolejny debatę na temat rejestracji posiedzeń komisji rady miasta. 12 radnych prezydenta zagłosowało za nieuwzględnianiem petycji, radni PiS byli przeciw, natomiast dwoje radnych niezrzeszonych wstrzymało się od głosu. Warto tu zauważyć, iż w styczniu 2025 roku głosując nad zmianami w statucie, które wówczas wprowadzono, dwójka radnych niezrzeszonych głosowała tak jak radni klubu PiS.
Idź do oryginalnego materiału