Bezprawne podsłuchy, Pegasus i kłamstwo „dobra służby”. Skończmy z tą fikcją w Polsce!

21 godzin temu
Zdjęcie: Bezprawne podsłuchy, Pegasus i kłamstwo „dobra służby”. Skończmy z tą fikcją w Polsce!


Sprawa nielegalnego wykorzystywania Pegasusa przez służby specjalne w Polsce nie przestaje bulwersować opinii publicznej. Choć od momentu jej ujawnienia minęły już lata, kolejne odsłony śledztwa oraz działania – a raczej ich brak – ze strony prokuratury i polityków pokazują jedno: państwo prawa wciąż nie wróciło z urlopu, na który wybrało się razem z Pegasusem.

Co to jest Pegasus? To system, który pozwalał ludziom PiS i Solidarnej Polski oraz brudnym służbom specjalnym włamywać się na telefony każdego Polaka. Mogli podsłuchiwać, kraść zdjęcia, filmy, wiadomości a choćby wgrywać materiały. System używano przeciwko politykom PO, PSL, Polski 2050, Lewicy, przeciwko dziennikarzom, adwokatom oraz… biznesmenom. Realizowali to ludzie z brudnego CBA i ABW ale nie tylko.

Dziennikarz śledczy Paweł Miter nie owija w bawełnę: „Jeśli coś było nielegalne, to państwo prawa nie może korzystać z dobrodziejstw wynikających z ustawy o informacjach niejawnych”. Proste? Oczywiście. Ale niestety nie dla tych, którzy dziś próbują tuszować aferę Pegasusa dzięki gładkich formułek o „dobru służby” czy „tajemnicy państwowej”.

Zło nie staje się dobrem tylko dlatego, iż nosi legitymację

Miter przypomina rzecz fundamentalną: nie może być mowy o „dobru służby”, skoro służba korzystała z nielegalnego narzędzia. To nie tylko złamanie prawa, ale także otwarte drwiny z obywateli i ich konstytucyjnych praw. Próba obrony Pegasusa, zwłaszcza poprzez absurdalne rozgraniczanie go na „dobrego” i „złego”, to – jak zauważa dziennikarz – de facto legalizacja działań, które powinny skończyć się prokuratorskim aktem oskarżenia, a nie debatą w telewizyjnym studiu.

Państwo ślepe, państwo nieme

Jeśli – jak podkreśla Miter – „w sprawie Pegasusa nadrzędne będzie ‘dobro służby’, to ‘państwo prawa’ nie istnieje, a samo państwo jest ślepe”. I nie tylko ślepe, ale również głuche na głosy osób pokrzywdzonych, inwigilowanych, zastraszanych, wykorzystywanych jako mięso armatnie w politycznej grze. Bo przecież nie podsłuchiwano terrorystów ani pedofilów – Pegasus był narzędziem przeciwko opozycji, adwokatom, prokuratorom, sędziom, dziennikarzom i aktywistom.

Owszem, państwo może korzystać ze środków nadzoru – ale tylko w granicach prawa i wyłącznie wobec tych, których działalność naprawdę zagraża bezpieczeństwu narodowemu. Jak zauważa Miter, jedynie takie przypadki – walka z siatkami pedofilskimi, gangami narkotykowymi, terrorystami i szpiegami – mogłyby być ewentualnym uzasadnieniem użycia Pegasusa. Ale choćby w tej kategorii mamy poważne wątpliwości, bo – jak ujawniono – dane pozyskane Pegasusem trafiały do obcego wywiadu. A więc o żadnym „bezpieczeństwie państwa” mowy być nie może.

Obietnice bez pokrycia

Rządzący obiecywali, iż sprawa Pegasusa zostanie dogłębnie wyjaśniona, a państwo stanie po stronie pokrzywdzonych. Na razie jednak wyraźnie stoi po stronie swoich – tych, którzy dopuścili się nadużyć. Prokuratura, zamiast rozliczać winnych, kluczy, opóźnia i bagatelizuje sprawę, chowając się za wygodną zasłoną „klauzul niejawnych”.

Brakuje „siatki wyłączeń”, o której mówi Miter – jasnej deklaracji, iż Pegasus mógł być używany tylko wobec określonej kategorii przestępców. Zamiast tego mamy polityczne przepychanki, grę na czas i coraz bardziej żałosne próby redefiniowania podstawowych pojęć prawnych.

Państwo prawa? Tylko na papierze

Nie może być tak, iż w imię „dobra służby” państwo staje się instytucją bez twarzy i sumienia, ślepą na prawo i głuchą na obywatela. „Państwo prawa zawsze ma obowiązek ponosić odpowiedzialność wobec każdego obywatela, jeżeli złamano prawo, a także, gdy użyto nielegalnych środków i niedozwolonych metod” – podkreśla Miter.

Dopóki Pegasus pozostaje nie tylko nierozliczony, ale i usprawiedliwiany, dopóty nie mamy do czynienia z państwem prawa. Mamy za to państwo uznaniowości, bezkarności i tchórzostwa, które przedkłada interesy służb nad prawa obywatela.

Pegasus to nie tylko afera. To test. I jak na razie – państwo oblało go z kretesem.

Idź do oryginalnego materiału