Skończmy z internetową patologią
Miałem zacząć ten tekst inaczej. Na chłodno. Jednak partnerka właśnie woła mnie do pokoju dzieci. Na jej twarzy maluje się smutek. Jest czwartkowy wieczór. Szkoła przysłała przed chwilą wiadomość. Mamy ją przeczytać naszym nastolatkom. Placówka wzmaga środki bezpieczeństwa w związku z atakami nożowników w szkołach. W internecie krążą informacje, iż największy atak zaplanowany jest na jutro (piątek, 9 października). Dzień okrzyknięto w sieci „krwawym piątkiem”. To ma być gra, w której wygra ten, kto zabije więcej osób. Brzmi abstrakcyjnie, prawie jak początek horroru klasy B. A jednak dzieje się naprawdę. I chociaż wiemy, iż to zwykłe podkręcanie opinii publicznej fejkami, jest nam wszystko jedno – na pewno nie puścimy jutro dzieci do szkoły.
Populizm przyczyną nieszczęścia
„Za brak bezpieczeństwa dzieci w internecie odpowiada dziś prezydent Nawrocki”, stwierdził w styczniu na łamach „Przeglądu” minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Rozmawialiśmy wtedy o wecie prezydenta dotyczącym Aktu o usługach cyfrowych (DSA). W styczniu 2026 r. prezydent poinformował o zawetowaniu nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Miała ona umożliwić prezesom Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wydawanie platformom internetowym nakazów usunięcia nielegalnych treści dotyczących ponad 20 czynów zabronionych.
Biliśmy na alarm, iż weto nie jest obroną wolności słowa, ale ukłonem w stronę amerykańskich big techów. Wszystko kosztem dzieci. Największe platformy internetowe od lat przekonują, iż dbają o bezpieczeństwo użytkowników. W praktyce jednak miliony dzieci mają dostęp do serwisów, które potrafią rekomendować brutalne nagrania, treści pornograficzne, materiały gloryfikujące przemoc czy poradniki prowadzące do samookaleczeń. Jednocześnie użytkownicy pozbawieni są szybkich i skutecznych narzędzi do kwestionowania decyzji tych samych platform.
Od tamtej rozmowy minęło niespełna dziewięć miesięcy. Ostrzeżenia o internetowej patologii, które wielu traktowało jako polityczną przesadę, zderzyły się z rzeczywistością. W ciągu jednego tygodnia doszło do serii ataków w polskich szkołach i prób kolejnych napaści.
Dziewiątka rannych w Ostrołęce. Pod Wyszkowem zabita woźna, która osierociła dwójkę dzieci. Napastnik ma 15 lat. Kilka dni wcześniej policjanci z Wąbrzeźna udaremnili planowany atak 13-latka. W jego plecaku szkolnym znaleziono niemal 30-centymetrowy nóż, określany przez śledczych jako bagnet. W domu zabezpieczono również tasak. Według ustaleń chłopak udzielał się na internetowych forach o treściach faszystowskich i miał sugerować w sieci, iż zamierza przeprowadzić atak w szkole. W Sierpcu policjanci udaremnili atak, do którego szykował się 17-latek. Znaleziono u niego dwa noże.
Rząd nie pozostawia wątpliwości, iż za część tego zjawiska odpowiada środowisko cyfrowe, w którym przemoc staje się widowiskiem, a brutalność walutą algorytmów. Szczególnie wstrząsający jest jednak wątek sprawcy spod Wyszkowa, który według premiera planował nagrać atak. Miał na głowie hełm z kamerką. Nie wystarczało więc zabić. Trzeba było jeszcze stworzyć materiał do obejrzenia.
Niewyobrażalnie brutalna przemoc stała się rozrywką. Zupełnie jakby dzieci, o których mowa, nie rozumiały różnicy między światem wirtualnym a realnym. Przeniosły upiorną grę w zabijanie do prawdziwego życia, nie pojmując konsekwencji. Premier Donald Tusk przekonuje, iż przemoc atrakcyjnie opakowana przez media społecznościowe coraz częściej opuszcza cyberprzestrzeń i przenika do świata rzeczywistego: na ulice, do szkół i do domów. W ocenie szefa rządu państwo powinno dysponować narzędziami pozwalającymi natychmiast reagować na treści, które mogą inspirować lub podsycać akty
Post Bezkarne platformy z USA i Chin pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

2 dni temu










