Bez szacunku. Szokująca amnezja Trumpa

2 godzin temu

Kilka godzin później Trump wrócił do tematu we wpisie na TruthSocial, serwisie społecznościowym, który sam założył kilka lat temu. Zasugerował, iż USA powinny się powołać na artykuł 5. NATO, by zmusić sojuszników do ochrony południowej granicy z Meksykiem przed nielegalną migracją.

Politycy i wojskowi przypominają, iż po zamachach z 11 września 2001 roku NATO po raz pierwszy w historii uruchomiło artykuł 5., a w Afganistanie ginęli żołnierze z wielu państw sojuszniczych, w tym także Polacy.

22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, iż Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi – napisał premier Donald Tusk na platformie X.

Tragiczne momenty, gdy ginęli nasi żołnierze, pokazują, iż w obronie bezpieczeństwa międzynarodowego i bezpieczeństwa Polski jesteśmy gotowi zapłacić najwyższą cenę – mówił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szacunek dla tych, którzy polegli dla braterstwa krwi, wymaga słowa przepraszam od prezydenta Trumpa, który przekroczył pewną czerwoną linię. Ktoś, kto nie ma pojęcia albo nie chce mieć pojęcia o tym, co robiliśmy w tym obszarze, psuje ten ogromny dorobek, ale przede wszystkim bezcześci pamięć weteranów – powiedział generał Roman Polko.

Reakcji na słowa Trumpa domagał się od Karola Nawrockiego wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Napisał on w serwisie X: – Zwierzchnik Sił Zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy i dołączył do wpisu zdjęcie Nawrockiego i Trumpa z ich spotkania w Davos. Nawrocki późnym wieczorem 23 stycznia wreszcie opublikował swój komentarz: – Nie ma wątpliwości, iż Polscy żołnierze to Bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci!

Panie Prezydencie, a kto ich nie szanuje i im nie dziękuje? Ma Pan kogoś konkretnego na myśli? – skomentował wpis prezydenta Andrzej Bobiński z Polityka Insight. – Oho. President Nałroki jednak po wielu, wielu godzinach od obraźliwej i haniebnej wypowiedzi Donalda Trumpa o poległych polskich żołnierzach, będąc zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, ośmielił się przed chwilą jednak zabrać głos w obronie ich czci o pamięci. Ale nie żeby skrytykować swojego pana, co to to nie – napisała Anna Maria Żukowska. – Fajnie, jak się umie solidnie krzyknąć przed żołnierzami, ale jeszcze fajniej, jak się umie krzyknąć w ich obronie – ocenił Jakub Wiech.

Głos w sprawie zabrał również Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta. – Polscy żołnierze wielokrotnie udowadniali, iż służbę dla Ojczyzny mają głęboko w sercach. Wykazywali się odwagą i poświęceniem w wielu miejscach, na całym świecie – zaczął. Następnie przekonywał, iż Donald Trump chwalił polskich żołnierzy i „mówił pięknie o ich duchu, odwadze, sprawności i determinacji”. – Krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza. A próba wykorzystywania tej tematyki do ataku na Prezydenta RP – Zwierzchnika Sił Zbrojnych jest zachowaniem niegodnym i cynicznym. Zwłaszcza kiedy robią to ministrowie Rządu Rzeczypospolitej.

Komentatorzy krytykowali reakcję Kancelarii Prezydenta, szczególnie właśnie wpis Przydacza. – Pałac Prezydencki się myli, jeżeli uznaje, iż Polacy docenią to skarlenie, które prezentuje w sprawie wypowiedzi Trumpa – napisała dziennikarka Estera Flieger. Sam wpis prezydenckiego ministra skomentowała słowami: – Fikołek godny igrzysk olimpijskich. – Jest to reakcja typu: ktoś obraża Twoją rodzinę, ale Ty mówisz: na pewno nie miał mnie na myśli, przecież dopiero mnie chwalił! Spodziewajmy się więcej takich fikołków – ocenił Jakub Majmurek. – I to jest właśnie pięta achillesowa Pałacu Prezydenckiego. Uczepili się Trumpa bezwarunkowo i przez to choćby przy tak oczywiście haniebnych jego słowach nie potrafią wypluć z siebie jasnego komunikatu. Łatwo kozaczyć w cieplarnianych warunkach, a tu tymczasem zrobiły się schody – napisał Maciej Bąk. Były wiceminister obrony narodowej Janusz Zemke również skomentował wypowiedź Trumpa. Przypomniał, iż brał udział w pogrzebach żołnierzy, którzy polegli w Afganistanie. – To są momenty strasznie trudne, dlatego iż głównie to były pogrzeby ludzi bardzo młodych, którzy często mieli dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat. Ci żołnierze odeszli, są na polu chwały, ale myślę o rodzinach, które pozostały po nich. Jak te rodziny muszą się fatalnie czuć, bo nagle (…) one się dowiadują, iż ci żołnierze byli na drugiej linii, nie walczyli, nie ryzykowali, nie zapłacili najwyższej ceny. Podkreślił, iż polscy żołnierze pojechali do Afganistanu, bo „takie były decyzje najważniejszych władz polskich” i zrobili to „na ponawiane wielokrotnie zaproszenie Stanów Zjednoczonych”. – Tym żołnierzom należy się cześć i szacunek. Oczekiwałbym, iż państwo, które te misje przygotowywało, organizowało, (…) zachowa się fair do końca wobec żołnierzy swoich, ale także żołnierzy innych państw, w tym polskich.

W Afganistanie zginęło 44 naszych rodaków. Dziś wielu powiedziałoby, iż na marne, choć w momencie podejmowania decyzji o udziale w misji głosy sprzeciwu były marginalne. W tamtym czasie Polacy czuli autentyczną satysfakcję z tego, iż mogą być częścią czegoś większego – Zachodu rozumianego nie jako hasło, ale jako wspólnota odpowiedzialności. Była w tym prawdziwa euforia z bycia „po adekwatnej stronie historii”, z uczestnictwa w sojuszu, który nie kończy się na deklaracjach. To właśnie to doświadczenie – poczucie wspólnoty losu – jest dziś podważane przez słowa Trumpa. I to ono boli najbardziej, bo odbiera znaczenie nie tylko politycznym decyzjom sprzed lat, ale także emocjom, które towarzyszyły całemu pokoleniu Polaków wchodzących do Zachodu z nadzieją, dumą i poczuciem, iż wreszcie jesteśmy naprawdę razem.

Idź do oryginalnego materiału