Wróciło
bezwietrze,
rozsiadło się we mnie,
jak nieproszony lokator.
Nie krzyczy,
nie boli gwałtownie,
nie zabiera oddechu…
Zabiera
chęć oddychania,
światło porankom,
wieczorom spokój,
słowu „bez”,
nadaje znaczenie.
Zostawia
to najtrudniejsze,
bez ciebie,
bez siebie,
bez chwil, które
chciałyby nadejść.
Czas krąży w kółko,
niczym ptak,
który zapomniał nieba,
bez…
Beznadzieja?
Ciszej!!!
Chcę usłyszeć
moje serce, ono
bezustannie bije,
tak woła mnie
bezlitosne życie.












