Beton zamiast drzew. Badania termowizyjne pokazują jak nagrzewają się miasta

1 godzina temu

Polska powoli żegna falę ekstremalnych upałów, ale ostatnie dni znów przypomniały nam, iż w wielu miastach trudno znaleźć choć odrobinę cienia. Eksperci ostrzegają, iż beton i brak drzew sprawiają, iż temperatura odczuwalna jest znacznie wyższa niż wskazują termometry.

Miejska wyspa ciepła (MWC) to zjawisko polegające na tym, iż obszary zurbanizowane (miasta) mają znacznie wyższą temperaturę powietrza i gruntu niż otaczające je tereny pozamiejskie. Jest to wyjątkowo odczuwalne podczas upalnych dn. Badania termowizyjne pokazują, jak nagrzewają się miejskie przestrzenie.

  • Czytaj także: Polska pobiła historyczny rekord temperatury. Eksperci alarmują: to nie koniec

„Na zewnątrz istna patelnia

– Takie fale upałów stają się niestety regułą, mimo zaklęć „płaskoziemców”, głoszących, iż nie ma zmian klimatu – mówi nam Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA. – Klimat w Polsce i Europie, jest bardziej ocieplony niż w reszcie świata. Średnia temperatura na świecie podniosła się o 1,5 st. C, w Polsce o około 2 st. C, a w Szczecinie 2,4 st. C. A będzie tylko cieplej.

– Wrocław niestety nie jest wyjątkiem wśród dużych polskich miast i dotyczy go klimatycznie niemądra polityka zwanej „betonozą” – przyznaje.

Za przykład podaje Nowy Targ. – Beton i metalowe, czarne łóżka – fajna artystyczna inscenizacja, ale nie do życia. Właśnie wydaliśmy miliony na częściowe rozbetonowanie i wprowadzenie zieleni.

Gawlik odnosi się też do nowych budynków, wznoszonych co prawda w ciekawej, ale betonowej formie.

– Pod takimi budynkami, jeżeli zieleń w ogóle jest, to raczej niska i stanowiąca około 10-15 proc. powierzchni a reszta to beton lub płyty granitowe – mówi pytany przez SmogLab.

Stary Rynek w Częstochowie, fot. Częstochowski Alarm Smogowy

Boleśnie odczuwają to sami mieszkańcy, w tym przypadku Wrocławia.

– Mieszkam na południu miasta, na wydawałoby się nowoczesnym osiedlu. Niestety, projektant ewidentnie oszczędzał na zieleni. Pod budynkami rośnie trawa i to tyle. W obecnej fali upałów ciężko tu żyć. Rok temu zainwestowałam kilka tysięcy w klimatyzator i dzięki temu chociaż w salonie jest znośnie. O sypialni, pokoju dziecięcym i balkonie lepiej nie wspominać. Jest aż parno. Nie czuć żadnej ulgi, wychodząc przed budynek, bo drzew próżno tu szukać. Ławki są, ale w pełnym słońcu i tzw. betonozie – mówi nam pani Martyna, mieszkanka Wrocławia.

– W czasie wolnym razem z rodziną chłodzimy się w pobliskim Parku Południowym, gdzie drzew, też tych ogromnych, na szczęście nie brakuje. Ale gdy jadę do pracy, na zachód miasta, też jest ciężko. Pracujemy z mężem w korporacjach. To nowoczesne budynki i mają klimatyzację, ale już na zewnątrz jest istna patelnia.

Stary Rynek w Częstochowie, fot. Częstochowski Alarm Smogowy

„Czekając na tramwaj smażymy się w pełnym słońcu”

– Jak czekamy na tramwaj, po prostu się smażymy w pełnym słońcu. Wiata przystankowa jest daleko od drzew – opowiada pani Martyna. – My jesteśmy jeszcze młodzi, ale jak w takie dni czują się seniorzy? Mogę się tylko domyślać.

Także na północy Polski nie brakuje przykładów, jak nie powinno wyglądać centrum miasta. Słupsk niedawno wyremontował Stary Rynek. Mieszkańcy nie kryją rozczarowania ilością betonu. Na swoim koncie w mediach społecznościowych miasto chwali się montażem nowych mebli miejskich, które mają zapewnić “nie tylko większy komfort, ale także estetyczne uzupełnienie historycznej przestrzeni”. Co na to Słupszczanie?

“Przy takich upałach, jak obecnie, to te miejsca wypoczynku są jak patelnia. A podczas deszczu (…) Ewidentnie brakuje zieleni i to tej wysokiej na tym placu” – pisze internauta.

“I co po tym, skoro nie ma cienia?” – komentuje inny mieszkaniec.

“Zabetonowany, okropność. Gdzie drzewa, osłona od słońca dla starszych ludzi i dzieci – dla wszystkich? Projektant do kitu” – dodaje Słupszczanka.

“Idealnie. W sam raz, żeby usiąść i dostać udaru słonecznego” – ironizuje kolejna.

Kto za to odpowiada?

– To rola władz miasta i architektów, którzy coś takiego zatwierdzają. Wspomniane proporcje powinny być odwrócone, czyli 10- 15 proc. powierzchni pod takim budynkami to chodniki, a resztę powinna stanowić zieleń, w tym wysokie drzewa dające cień. Powinno się projektować też bluszcze na fasadach i dachach domów.

Warto przypomnieć, iż jeszcze stosunkowo niedawno obraz polskiego rynku był znacznie mniej betonowy.

Wycinek z pracy dyplomowej Marcina Cieśli „Projekt rewaloryzacji Starego Rynku w Częstochowie”, 2008 r.

Zbadali temperaturę na Starym Rynku. „Rewitalizacja to zwykle niszczenie zieleni”

Skutki zastępowania drzew betonem widać gołym okiem, gdy spojrzy się na wyniki badań termowizyjnych, które Częstochowski Alarm Smogowy przeprowadził 30 czerwca na częstochowskim Starym Rynku. To stąd kilka lat temu wycięto drzewa, w tym dwa pokaźne, żeby następnie zabetonować teren. Doszło do tego, iż w upalny czerwcowy dzień pękły tam płyty betonowe.

– Wykonawca ze “zrewitalizowanego” Starego Rynku w Częstochowie, obchodził się z drzewami w sposób skandaliczny, doprowadzając do ich zniszczenia, a w konsekwencji usunięcia. Podczas inwestycji brakowało odpowiedniego zabezpieczenia drzew. Przez to ich system korzeniowy dosłownie dusił się przysypany tonami piachu – mówi nam Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego.

Stary Rynek w Częstochowie, fot. Częstochowski Alarm Smogowy

Zjawisko zaniedbywania natury i przez to pozbawiania terenów ich zdolności adaptacyjnych jest bardzo powszechne.

– Niestety w Polsce przez rewitalizację rozumie się zwykle dewastację zieleni. Przykre jest to, iż w przypadku jurajskich miejscowości mamy do czynienia z podobną praktyką betonowania rynków. W konsekwencji miejscowości całkowicie tracą naturalną możliwość retencji wody. Ma to miejsce zarówno w upalne dni, jak i podczas dużych opadów, które dziś są coraz częstsze – dodaje działacz.

Zdaniem Pietrzaka, logiczne planowanie przestrzeni publicznej nie musi być drogie. – Postawmy na zieleń. Zarobi na tym mniej wykonawców, ale z pewnością zyskają mieszkańcy i przyroda. Da się to osiągnąć tylko presją społeczną i pokazywaniem wyników badań, jak np. nasze termowizyjne, które pokazują, jak na dłoni, iż miasta się gotują. Robiąc badania, sami czuliśmy się jakbyśmy się topili żywcem.

Tak Częstochowa traktowała wspomniane drzewo. Fot. Hubert Pietrzak

Także Częstochowianie nie pozostawiają suchej nitki na betonowym Starym Rynku. Gdy zobaczyli wyniki pomiarów termowizyjnych, wyrazili się jasno:

“Posadzić tą osobę [odpowiedzialną za projekt i akceptację – red.] na te betony na osiem godzin i niech poczuje smak lata” – pisze jedna z mieszkanek.

Ale czy kogoś, kto wydał zgody lub projektował to obchodzi? (…) Na koniec podsumują, iż tak ekstremalnych dni jest w roku tak mało, iż lanie wody na beton im się bardziej opłaca, niż podlewanie roślin, które mogłyby tam rosnąć”

Rozwiązania są. Trzeba tylko chcieć po nie sięgnąć

Systemowo, jak mówi Gawlik, miasto musi mieć prawdziwie adaptacyjną politykę architektoniczną i przestrzenną. Stanowią ją:

  • rozbetonowywanie,
  • wprowadzenie zieleni,
  • wycinanie fragmentów asfaltu na ulicach bez i wprowadzenie drzew (jak ma to miejsce np. w Australii),
  • rozwój zielonych klinów napowietrzających z wykorzystaniem dolin rzecznych, parków i łączących się pasów zieleni.

– Miasto-ogród, nawadniane gromadzoną deszczówką, jest najlepszą odpowiedzią na zmiany klimatu. Wiemy, iż to wszystko konsekwentnie zastosowane może obniżyć temperaturę budynków. A w większej skali także miejskich wysp ciepła – rekomenduje prezes EKO-UNII.

  • Czytaj także: Miejskie wyspy ciepła. Jak z nimi walczyć? [10 wskazówek]

Zdjęcie tytułowe: Częstochowski Alarm Smogowy i Kłobucki Alarm Smogowy

Idź do oryginalnego materiału