Będą bronić Kacprzyka, jak niepodległości!

3 godzin temu

Platforma Obywatelska miała podwójne narodziny, 24 stycznia 2001 roku narodziła się jako stowarzyszenie, a partia polityczna została zarejestrowana ponad rok później, dokładnie 5 marca 2002 roku. W tym samym czasie musiała też się też narodzić głośna doktryna Sławomira Neumanna, ale o jej istnieniu opinia publiczna dowiedziała się dopiero w październiku 2019 roku, po opublikowaniu przez media tzw. „taśm Neumanna”.

W 2001 roku Dawid Kacprzyk miał 3 lata, w 2019 roku 21 lat, ale już od roku był radnym i od kilku lat członkiem młodzieżówki Platformy Obywatelskiej. Jako dorosły działacz partyjny z pewnością znał treść doktryny Neumanna:

Jedna zasada jest dla mnie święta, ku*wa. Naucz się tego, jak będziesz o czymkolwiek rozmawiał. Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kur*a, jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem.

Pewność ta wynika z faktu, iż po skandalu z jego udziałem, w którym pojawiła się zawrotna kwota 1,6 miliona złotych, w znacznej części wyłudzona od warszawskich i podwarszawskich szpitali, do dziś nie został przesłuchany przez prokuraturę. Wprawdzie PO przemianowana na Koalicję Obywatelską wyrzuciła młodego działacza z partii, bo innego wyjścia nie było, ale to nie znaczy, iż w jego przypadku doktryna nie działa. Próżno w wypowiedziach Dawida Kacprzyka szukać jakichkolwiek ataków na KO, tym bardziej, iż on się praktycznie w ogóle nie wypowiada na forum publicznym i to procentuje. Z to media ciągle monitorują karierę lekarza bez specjalizacji i kilka tygodni temu fotoreporterzy „Faktu” opublikowali beztroskie zdjęcia byłego szefa SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdy wysiadał z Porsche Panamera. Z kolei Polsat News ustali, iż w tym samym czasie Kacprzyk przekroczył prędkość o 20 km, za co został ukarany mandatem i trzema punktami karnymi.

W Internecie regularnie pojawiają się pytania, co tam u Dawida Kacprzyka słychać, a adresatem pytań przede wszystkim jest prokuratura. Waldemar Żurek odpowiada, iż sprawa jest w toku i nie ma obawy mataczenia, dlatego też nie ma podstaw do zatrzymania, czy wystąpienia o areszt. Taka argumentacja w ustach ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego to prawdziwa rzadkość, jednak stoicki spokój i luz Dawida Kacprzyka, w pełni stanowisko prokuratury potwierdza i absolutnie nie ma się czego obawiać. Z równie wielkim spokojem i konsekwencją zabrał się Dawid Kacprzyk do poszukiwania pracy. Początkowo szło mu bardzo źle, jego sława rozniosła się po całej Polsce i żaden dyrektor szpitala nie chciał ryzykować. Wiadomo, iż dyrektorzy szpitali podlegają samorządom i co za tym idzie funkcjonują w otoczeniu politycznym. W takich warunkach nie znajdzie się wielu chętnych, żeby zaryzykować zatrudnienie skompromitowanego lekarza, ale jeden się znalazł.

Dziś portal Niezależna.pl poinformował, iż Dawid Kacprzyk znalazł w końcu zatrudnienie w Centrum Medycznym w Jaktorowie, jako lekarz wspomagający POZ. Z pewnością nie jest to awans, po stanowisku szefa SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, za to robota jest pewna, bo potwierdzona przez pracowników szpitala. Jest też wiadomość dla pacjentów, już teraz można się umówić na wizytę u doktora Kacprzyka, jeżeli tylko komuś nie zabraknie odwagi albo niespecjalnie troszczy się o życie i zdrowie. Jak to się stało, iż młody lekarz objęty kilkoma postępowaniami, w prokuraturze, Naczelnej Radzie Lekarskiej i po zakończonym postępowaniu partyjnym, przez cały czas jeździ sobie Porsche Panamerą i bez przeszkód prowadzi praktykę lekarską? Odpowiedź może być tylko jedna – został objęty poszerzoną doktryną Sławomira Neumanna i pomimo usunięcia z KO, ma krótki glejt od Donalda Tuska i Waldemara Żurka: „będę cię bronił, kur*a, jak niepodległości”!

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału