Banderowskie hasła we Wrocławiu. Polska pamięć nie jest dodatkiem do festiwalu

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Banderowskie hasła we Wrocławiu. Polska pamięć nie jest dodatkiem do festiwalu


Podczas SVOI FEST we Wrocławiu 15 sierpnia prowadzący miał wznosić ze sceny hasła Chwała Ukrainie, Chwała nacji, śmierć wrogom oraz Ukraina ponad wszystko, a nagranie opisał serwis Kresy.pl. To nie jest folklor, ale sygnał, iż polska pamięć o OUN-UPA przez cały czas wymaga twardej ochrony.

Nagranie i natychmiastowy problem

Jak podał serwis Kresy.pl, podczas ukraińskiego SVOI FEST we Wrocławiu prowadzący wydarzenie miał wznosić ze sceny hasła Chwała Ukrainie, Chwała nacji, śmierć wrogom oraz Ukraina ponad wszystko. Nagranie zaczęło krążyć w mediach społecznościowych po wydarzeniu z 15 sierpnia. Dla Polaków to nie jest drobiazg językowy ani egzotyczna przyśpiewka. To dotyka pamięci o ideologii, która w polskiej historii ma konkretne nazwiska ofiar.

Organizatorzy przedstawiali SVOI FEST jako ukraiński open-air w Polsce, z koncertami pięciu artystów i imprezami we Wrocławiu oraz Poznaniu. Sama ukraińska muzyka nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy scena kulturalna staje się miejscem politycznych haseł z tradycji integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. W Polsce, po Wołyniu, po Małopolsce Wschodniej, po latach sporów o ekshumacje, nie wolno udawać, iż te słowa są niewinne.

Granica między kulturą a kultem politycznym

Trzeba mówić jasno: Polacy mają prawo do gościnności, ale mają też prawo do ochrony własnej pamięci. Ukraińcy mieszkający w Polsce mogą świętować swoją kulturę, język i muzykę. Państwo polskie nie powinno jednak akceptować przenoszenia na polskie place haseł, które dla wielu rodzin kresowych brzmią jak policzek. To jest granica cywilizacyjnej uczciwości.

Dlatego spór o Banderę i polską pamięć nie jest niszową kłótnią historyków. Jest pytaniem o to, czy Polska potrafi prowadzić politykę pamięci bez kompleksów. jeżeli w przestrzeni publicznej pojawiają się hasła kojarzone z OUN-UPA, reakcja nie może kończyć się wzruszeniem ramion. Tu chodzi o szacunek dla ofiar i o elementarną higienę życia publicznego.

Wrocław i data, których nie wolno lekceważyć

Wydarzenie odbyło się 15 sierpnia, w Święto Wojska Polskiego. Tego dnia Polska przypomina zwycięstwo 1920 roku, ciągłość własnej armii i cenę niepodległości. Tym bardziej rażąco brzmią hasła, które przesuwają uwagę z kultury na polityczny mit. Wrocław nie jest neutralną salą wynajętą poza historią. To polskie miasto, w którym polskie państwo ma obowiązek stawiać warunki porządku publicznego.

W polskiej debacie o rzezi wołyńskiej nie chodzi o niechęć do współczesnych Ukraińców jako ludzi. Chodzi o prawdę, groby, ekshumacje i zgodę na to, by sprawcy ludobójstwa nie byli wybielani pod szyldem nowoczesnej tożsamości. Naród, który nie broni pamięci swoich zamordowanych, sam rozbraja własną godność.

Pomoc Ukrainie nie oznacza amnezji

Polska od początku rosyjskiej agresji pomaga Ukrainie: militarnie, humanitarnie i społecznie. To była decyzja wynikająca z twardego realizmu, bo rosyjski imperializm zagraża także nam. Ale pomoc nie jest czekiem in blanco. Sojusz wobec Moskwy nie może oznaczać milczenia o Wołyniu, UPA i gloryfikacji formacji, które mordowały Polaków.

Tak właśnie wygląda dojrzała polityka narodowa. Można wspierać sąsiada w walce z Rosją i równocześnie mówić mu: w Polsce nie ma miejsca na banderowski kult. To nie jest sprzeczność. To normalna postawa państwa, które zna swoją historię, pilnuje własnego interesu i nie pozwala, by wdzięczność za pomoc była zamieniana w obowiązek milczenia.

Organizatorzy i miasto powinni wyciągnąć wnioski

Po takim nagraniu potrzebne są proste kroki: wyjaśnienia organizatorów, jasne odcięcie się od haseł z tradycji OUN-UPA oraz odpowiedź władz miejskich, czy przy kolejnych wydarzeniach będą egzekwowane zasady szacunku dla polskiej pamięci. To nie jest cenzura kultury. To obrona minimum, bez którego wspólne życie w państwie staje się grą nerwów.

Stawka jest realna. Polska nie może pozwolić, by na jej terytorium normalizowano język polityczny, który dla Polaków znaczy ból, krew i przemilczane groby. Gościnność bez pamięci zmienia się w bezradność. A bezradność państwa zawsze płacą zwykli obywatele.

Źródło: Kresy.pl, SVOI FEST, Karabas.

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału