Bal jak za PRL-u...
A gdzie zawieruszyła się krztyna wstydu?
Czy może spadła pod stół,
Podeptana podeszwami butów?
Czy może w koszu na śmieci,
Przez wszystkich zapomniana czeka w samotności,
Aż ktokolwiek ją doceni,
Łaskawym wzrokiem na nią spojrzy…
Bal jak za PRL-u...
Pośród radosnych zabaw i śmiechów,
Potoków błahych niepotrzebnych słów,
Hucznie wznoszonych toastów,
Zrekonstruowane ZOMO-wców mundury,
Ubranych w nie statystów groźne miny,
W blasku trzaskających fleszy,
O zgrozo wielu cieszą dziś oczy…
Niegdyś ścieżki zdrowia,
W mundurze ZOMO-wca okrutny kat,
Zimna obskurna cela,
Trwożnie z Nadzieją wyszeptywana modlitwa,
Dziś strumieniami leje się szampan,
Wykwintne potrawy na suto zastawionych stołach,
Wzajemne głośne przekomarzania,
Głośne śmiechy do białego rana…
Niegdyś walka o Honor,
Brutalnie podeptana ludzka godność,
Tylu szczerym, oddanym patriotom,
Przez władzę w samo serce zadany cios,
Dziś głupota z pogardą,
Splecione z sobą więzią nierozerwalną,
Wśród elit niepodzielnie królują,
Najdrobniejszą krztyną wstydu pospołu gardząc…









