Bydgoszcz na walkę ze smogiem przeznacza ponad dwukrotnie mniej niż na promocję miasta. Tymczasem 25 tysięcy nielegalnych „kopciuchów” zatruwa życie mieszkańcom miasta. Władzom brakuje odwagi i determinacji – twierdzą działacze antysmogowi i podkreślają, iż jeżeli wymian kotłów będzie przebiegać w tym tempie ich wymiana zakończy się w następnym stuleciu.
„Jeżeli obecne tempo się utrzyma, to Bydgoszcz wymieni kopciuchy w 52 lata. A mowa tylko o tych, które pozostają w zasobach gminnych” – pisaliśmy na naszych łamach w 2023 roku. Trzy lata później okazuje się, iż w sprawie kilka się zmieniło.
25 tysięcy nielegalnych kopciuchów w Bydgoszczy. W rok ubyło ich tylko 155
Mimo obowiązującej uchwały antysmogowej i tysięcy nielegalnie użytkowanych pieców, tempo ich likwidacji w Bydgoszczy spadło do poziomu symbolicznego. – Dane uzyskane z Urzędu Miasta Bydgoszczy oraz WFOŚiGW pokazują, iż przy obecnej skali działań ostatnie „kopciuchy” znikną z miasta dopiero w następnym stuleciu – alarmują mieszkańcy zrzeszeni w Bydgoskim Alarmie Smogowym (BAS). Dodają, iż straż miejska w praktyce nie egzekwuje obowiązujących przepisów.
Na koniec 2025 roku w Bydgoszczy funkcjonowało około 25 tysięcy urządzeń grzewczych niespełniających norm określonych w uchwale antysmogowej. Oznacza to, iż tysiące bezklasowych pieców i kotłów wciąż emitują do atmosfery pyły zawieszone oraz rakotwórcze substancje, mimo iż ich dalsza eksploatacja pozostaje niezgodna z obowiązującym prawem.
Jednocześnie liczba wymian pieców spadła do dramatycznie niskiego poziomu. – W 2025 roku mieszkańcy Bydgoszczy złożyli wnioski o dofinansowanie wymiany zaledwie 155 urządzeń grzewczych: 14 w programie Czyste Powietrze oraz 141 łącznie w miejskim programie dotacji do likwidacji pieców węglowych i programie Ciepłe Mieszkanie – wylicza organizacja.
Dla porównania, jeszcze w 2023 roku w samym programie Czyste Powietrze złożono 546 wniosków, a więc blisko czterdzieści razy więcej niż w roku ubiegłym. Również w miejskim programie dotacyjnym oraz programie Ciepłe Mieszkanie odnotowano wyraźne załamanie – z 512 wniosków rok wcześniej do zaledwie 141 w 2025 roku.
Tylko trzy miliony na wymianę kopciuchów. Budżet promocyjny dwa razy większy
– To już nie jest spowolnienie, to jest faktyczny zastój – mówi Kamila Gawrońska-Dickson z Bydgoskiego Alarmu Smogowego. – Przy takiej liczbie wniosków mówimy o tempie, które nie daje żadnych realnych szans na szybkie ograniczenie niskiej emisji. Smog w Bydgoszczy nie jest już problemem braku przepisów. Jest problemem braku działania i braku odwagi w ich egzekwowaniu – podkreśla mieszkanka.
Lokalny alarm smogowy zauważa, iż Bydgoszcz – ósme co do wielkości miasto w Polsce, dysponujące budżetem sięgającym 4 mld zł przeznacza na dotacje do wymiany źródeł ogrzewania zaledwie 3 mln zł. To kwota symboliczna, zwłaszcza gdy zestawimy ją z wydatkami na promocję miasta, które wynoszą aż 6,5 mln zł.
– Trudno oprzeć się wrażeniu, iż problem zanieczyszczenia powietrza oraz zdrowie Bydgoszczan znajdują się dziś na końcu listy priorytetów Prezydenta Bydgoszczy – dodaje przedstawicielka alarmu.
Miasto też łamie przepisy. 4,7 tys. gminnych kopciuchów. Tempo wymiany? 80 rocznie
Lekceważenie problemu widać po podejściu Miasta do własnych „kopciuchów”. Spośród 25 tysięcy nielegalnych urządzeń ponad 4,7 tysiąca znajduje się w mieszkaniach komunalnych i socjalnych należących do miasta. Także tutaj działania postępują bardzo wolno – w ostatnich trzech latach zlikwidowano 553 kotły. Co gorsza, plany miasta zakładają dalsze ograniczenie skali wymian. W latach 2027–2029 samorząd przewiduje likwidację jedynie 241 pieców, czyli około 80 rocznie.
Jedną z głównych przyczyn wyhamowania tempa wymiany pieców jest faktyczny brak presji na właścicieli nielegalnych urządzeń.
– Ponieważ egzekwowanie przepisów kuleje uchwała antysmogowa nakazująca wymianę starych kotłów bez egzekwowania pozostaje martwym prawem. W 2025 roku straż miejska przeprowadziła 1465 kontroli palenisk i stwierdziła jedynie 50 przypadków naruszenia uchwały antysmogowej. Aż 43 interwencje zakończyły się pouczeniem, a tylko 7 przypadków mandatem. W praktyce oznacza to, iż użytkownicy bezklasowych pieców nie ponoszą realnych konsekwencji łamania prawa – odpowiada Bydgoski Alarm Smogowy na pytania SmogLabu.

292 przedwczesne zgony rocznie
Zdaniem organizacji cenę bierności miasta płacą mieszkańcy.
Według danych pozyskanych przez Radę ds. Zdrowia Publicznego, ekspozycja na pył zawieszony PM2,5 odpowiada w Bydgoszczy za 292 przedwczesne zgony rocznie oraz 5799 hospitalizacji i interwencji medycznych. Każdy kolejny sezon grzewczy bez zdecydowanych działań oznacza dalsze koszty zdrowotne, kolejne zachorowania i kolejne zgony.
– Bez radykalnego zwiększenia liczby wymian pieców, przywrócenia realnie atrakcyjnych mechanizmów wsparcia finansowego oraz rozpoczęcia rzeczywistego egzekwowania uchwały antysmogowej Bydgoszcz pozostanie miastem, które formalnie walczy ze smogiem, ale w praktyce godzi się na dalsze funkcjonowanie tysięcy nielegalnych źródeł ogrzewania – przekonują mieszkańcy z „BAS”.
- Czytaj także: To miasto pokazało, iż da się wygrać ze smogiem. najważniejsze są dwa działania
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Piotr Wytrazek

1 godzina temu













