Awantura w "Śniadaniu Rymanowskiego". "Przekroczenie poziomu mendowatości"

2 godzin temu

W "Śniadaniu Rymanowskiego" doszło do żarliwej dyskusji między politykami koalicji rządowej a opozycją. Spięcia dotyczyły m.in. kontaktów marszałka Czarzastego i prezydenta Nawrockiego oraz listu gończego za Zbigniewem Ziobrą. Bartosz Arłukowicz (KO) sugerował symulowanie choroby przez byłego ministra, co zdaniem Marcina Przydacza z Kancelarii Prezydenta było przekroczeniem "poziomu mendowatości".

Polsat News
W "Śniadaniu Rymanowskiego" doszło do ostrej wymiany zdań między Marcinem Przydaczem a Bartoszem Arłukowiczem

Do pierwszego poważnego spięcia doszło podczas dyskusji na temat zbliżającej się Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował, iż jednym z poruszonych tematów będzie rozmowa na temat biznesowych kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z Rosjanką Swietłaną Czestnych.

Kontakty Czarzastego i Nawrockiego. Wrze wokół RBN

Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, w środowym wydaniu "Graffiti" w Polsat News mówił, iż "w mediach ukazuje się wiele niepokojących informacji, iż pan Włodzimierz Czarzasty ma kontakty z panią Swietłaną Czestnych, która jest powiązana z ośrodkami decyzyjnymi w Rosji".

Prezydencki minister potwierdził agendę RBN w "Śniadaniu Rymanowskiego". - Każdy kto ma choć trochę pojęcia o tym jak się robi biznes na Wschodzie, wie, iż pani Swietłana w Petersburgu mając biznes, mieszkania i naprawdę intratne kontrakty, nie mogłaby tego robić bez kontaktów z instytucjami władzy i z tą panią pan Czarzasty utrzymuje relacje biznesowe - mówił i dodał, iż marszałek Czarzasty nie wypełniał ankiety bezpieczeństwa, aby "móc dać się przebadać przez służby i mieć poświadczenie bezpieczeństwa".

Wcześniej na decyzję Nawrockiego odpowiedział szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec, który w piśmie zawnioskował o rozszerzenie porządku obrad o dodatkowy punkt. Kancelaria Sejmu domaga się, by podczas spotkania rozmawiano na temat kontaktów prezydenta Nawrockiego ze środowiskami pseudokibiców oraz osobami powiązanymi z przestępczością zorganizowaną.

Zdaniem Przydacza, koalicja rządząca chce w ten sposób jeszcze raz "zaatakować tym samym, czym atakowała przez całą kampanię wyborczą".

- Pan prezydent składał całą ankietę w 2014 i 2019 roku. Wszystko to zostało już wyjaśnione przez służby także i Ewy Kopacz i Donalda Tuska - stwierdził.

Spięcie na linii Przydacz - Arłukowicz. "Czego wy się dziwicie?"

Do niejasnych kontaktów z przeszłości głowy państwa odniósł się europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz.

- Dość zabawną jest sytuacja, kiedy ludzie z otoczenia pana prezydenta, mówiąc wprost z jego kancelarii, człowieka dość niejasnej przeszłości żądają dzisiaj wyjaśnień przeszłości innego polityka. Szanowny panie ministrze z Kancelarii Prezydenta, niech nam pan Nawrocki opowie o swojej przeszłości, o swojej historii związanej z trójmiejskimi hotelami. Czy miał, czy ma, czy miewał kontakty z półświatkiem, z kibolami? Bardzo chętnie się tego wszystkiego dowiemy. Jak dzisiaj wyprotestujecie, iż Czarzasty powiedział, iż żąda także wyjaśnień przeszłości Nawrockiego, to czego wy się dziwicie? Zaczepiacie, to będzie odpowiedź. Chcecie przeszłości Czarzastego, niech Czarzasty mówi. Niech Nawrocki opowie o swojej przeszłości, o swojej historii - stwierdził Arłukowicz.

- Niech pan odpowie, jakie miał kontakty jako szef IPN-u Nawrocki z Rosją, z jej urzędnikami, z jej politykami? Może pan na to odpowiedzieć? Czy miał kontakty jako szef IPN-u? Jakie to były kontakty, w jakim celu? Czy jeździł do Rosji jako szef IPN-u? Na te pytania wszystkie trzeba odpowiedzieć. Kto go do tej Rosji wysyłał, jeżeli tam był, jakie sprawy tam załatwiał, z kim się spotkał. Co taka cisza zapadła - dodał polityk KO, wskazując na Przydacza.

- Mieliście komisję Stróżyka, 3,5 miliona złotych z polskiego budżetu i co wyjaśniliście - odpowiedział prezydencki minister.

- Ja proszę żeby pan wyjaśnił - zripostował Arłukowicz.

- Trzy i pół "bańki" żeście zabrali z budżetu - mówił Przydacz.

- Czego się pan tak podnieca? Czy ja coś mówię o milionach Macierewicza na badanie samolotu, który spadł w Rosji? - pytał europoseł.

"Może mniej chamstwa". Fogiel zaatakował Arłukowicza

W dalszej części programu poseł PiS Radosław Fogiel pytał wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego (PSL) o to, czy Włodzimierz Czarzasty wychodził z obrad komisji ds. służb specjalnych gdy tematyka dotyczyła spraw ściśle tajnych. Zgorzelski potwierdził, iż w takich sytuacjach ówczesny wicemarszałek Czarzasty opuszczał posiedzenia.

- Nie mam więcej pytań - odpowiedział Fogiel.

Bartosz Arłukowicz stwierdził, iż za namową swoich przyjaciół obiecał sobie "żeby w programach telewizyjnych obnażać pisowskie chamstwo".

- Pan przed chwilą powiedział, iż jest skandalem, iż ktoś się spotykał z kanclerz Merkel - powiedział do Fogiela, który mówił o spotkaniu Grzegorza Schetyny i Władysława Kosiniaka-Kamysza, którzy "pognali do ambasady Niemiec na spotkanie" z Angelą Merkel w 2017 roku.

- Niech pan wytrzyma chwilę, niech nauczą pana w tej kancelarii prezydenta te chłopaki, te Boguckie, Andruszkiewicze troszeczkę cierpliwości - mówił Arłukowicz w kierunku Marcina Przydacza, który przerwał europosłowi PO zarzucając mu brak wiedzy o takim spotkaniu.

- Ale może mniej chamstwa, mniej ataków personalnych, tylko do rzeczy, do rzeczy. Siedzi rozwalony w fotelu Arłukowicz i poucza innych o chamstwie - odparł Fogiel.

- Może przypomnę wam waszego marszałka Senatu, który jeździł do Łukaszenki i publicznie meldował potem o ciepłym człowieku, iż należy zacieśnić z nim współpracę. Kojarzy pan tego Karczewskiego? Kojarzy pan polityków takich jak Kownacki, a może mam panu opowiedzieć o Macierewiczu, jego szemranych kontaktach z rosyjskimi służbami i tym wszystkim co się działo po sprawie smoleńskiej - zarzucał Przydaczowi europoseł KO.

- Oczywiście, chcę rozmawiać też o tym, jak się przytulaliście z Putinem, pan i pański szef - odparł Przydacz.

Arłukowicz o "rurkach w nosie". Przydacz: Mam obrzydzenie

Tematem, który podniósł ciśnienie podczas "Śniadania Rymanowskiego" była także sprawa Zbigniewa Ziobry i wystawiony za byłym ministrem sprawiedliwości list gończy. Ziobro przebywa w Budapeszcie, gdyż Węgry przyznały mu azyl polityczny.

- Ziobro okazał się największym tchórzem w polskiej polityce. Wielki szeryf i kowboj chodził, opowiadał po Sejmie, jaki jest odważny wtedy, jak miał całą zgraję tych prawicowych, pseudoprawicowych popleczników, tych chłopaków pisowskich za sobą. Ale jak się już okazało, iż trzeba teraz stanąć przed prokuratorem i sędzią, opowiedzieć o milionach Mateckiego, to już odwagi zabrakło. Pod spódniczkę do Orbana się trzeba schować i razem z Romanowskim bardzo ciężko chorych pokazywać na Twitterze, rurki w nos sobie powkładać i mówić, że oni są chorzy. Taki jest odważny Ziobro - argumentował Arłukowicz.

- Ziobro jest oskarżany przez prokuraturę, chcą mu postawić zarzut prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej i kilkudziesięciu innych zarzutów. W związku z tym, miejscem gościa, który według prokuratury zarządzał przestępczą grupą jest więzienie. W związku z tym Ziobro ucieka i takie są fakty - dodał.

Zwrócił się też do Przydacza i Fogla. - W kwietniu są wybory, Orban może przegrać. Gdzie wy się bidaki pochowacie? Wszyscy do Rosji pouciekacie, czy do Łukaszenki? Tam się będziecie czuli dobrze. To jest dla was dobry klimat. Putin i Łukaszenka - mówił polityk.

- Chłopaku, ty się martw o siebie, o ile chcesz w ten sposób rozmawiać i choćby ta krótka wypowiedź jest najlepszym dowodem podejścia do prawa przez Platformę Obywatelską, bo panie pośle wypadałoby wiedzieć, że o więzieniu nie decyduje prokuratura, nie decydują politycy, tylko decydują sądy - ripostował Fogiel.

- Mieliśmy do czynienia tutaj z sytuacją oburzającą. Mówimy o człowieku (Zbigniewie Ziobrze - red.), co do którego wszyscy wiemy, iż jest chory, ma raka i leczy się naprawdę ciężko. I człowiek naprzeciwko mnie siedzący, który mieni się być lekarzem (Arłukowicz - red), mówi, iż "se powsadzał rurki do nosa" - oburzał się Marcin Przydacz.

- No ale przecież sobie powsadzał - odparł polityk KO.

- Proszę państwa, uważajcie na tego człowieka. Znaczy o ile traficie kiedyś do lekarza i przyjmie was lekarz o nazwisku Arłukowicz, powiecie mu: "panie doktorze jestem chory, mam raka", to pan wam powie: "to sobie wsadź rurkę do nosa" - mówił prezydencki minister i nazwał słowa oponenta "chamstwem".

- A Romanowski po co sobie wsadził rurkę? - zapytał Arłukowicz.

- Mam pewne obrzydzenie, patrząc na to jak człowiek, który mieni się być lekarzem, mówi o innym chorym człowieku. Proszę się naprawdę opamiętać - dodał Przydacz.

- W przeciwieństwie do pana, miałem do czynienia z chorymi, a nie z tchórzami, którzy zwiewają pod orbanowską spódnicę - bronił się Arłukowicz.

- Poziom mendowatości jest absolutnie wychodzący poza wszelkie granice - stwierdził Przydacz.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Poseł zaskoczył dziennikarkę. "Rozbroił mnie pan"
Idź do oryginalnego materiału