Jarosław Kaczyński nazywał Romana Giertycha i Zbigniewa Konwińskiego "łobuzami". Później na sali padały jeszcze ostrzejsze słowa. Giertych został nazwany "mordercą", a także - jak sam relacjonuje - "kanalią" i "śmierdzielem". Dużo o tej awanturze wiemy, ale co wydarzyło się, gdy mikrofony przestały działać? Porównujemy zapisy ze stenogramu z nagraniami i relacjami posłów.