Awantura w Polsat News, człowiek prezydenta usłyszał kilka mocnych słów. „Przychodzi cham i ubliża”

22 godzin temu
— Pan mnie nie poucza, nie jesteśmy w płockiej szkole — histeryzował prezydencki minister Marcin Przydacz. Mówił to do wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego. Doszło do awantury! A o co poszło? O polską politykę międzynarodową i… szkołę w Płocku. Przydacz vs. Zgorzelski W „Śniadaniu Rymanowskiego” w Polsat News pokłócono się o Włodzimierza Czarzastego, który publicznie skrytykował Donalda Trumpa, w odpowiedzi ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose ogłosił, iż zrywa z nim wszelkie kontakty. Przywołano też słowa Radosława Sikorskiego, który powiedział, iż będzie chciał wiedzieć „na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora, i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją”. Jak skomentowali to obecni w studiu Marcin Przydacz i Piotr Zgorzelski? — Warto, żeby przedstawiciele opozycji odpowiedzieli, czy czasami uzgadniana jest agenda polityczna w Polsce z ambasadorem Stanów Zjednoczonych. Bo o ile tak, to chcę bardzo mocno zaprotestować, iż Polska to nie jest żadna republika bananowa, gdzie się jedzie do ambasadora i się pyta, co mamy robić — powiedział wicemarszałek Sejmu z PSL. Dodał, iż jego słowa chce pilnie skomentować szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. — Pańscy interlokutorzy siedzący tutaj mają dużo większą kulturę osobistą niż pan — dodał. — Pan jest nauczycielem z zawodu. Pan
Idź do oryginalnego materiału