Pisarze, którzy nie chcą, żeby ich prawami zarządzała organizacja wydawców, dostali od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego radę. Mogą się do niej zapisać.
Tak w dużym skrócie brzmi jeden z punktów odpowiedzi na interpelację posłanki Pauliny Matysiak w sprawie Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright Polska. Pod koniec września posłanka zapytała resort, dlaczego organizacja zrzeszająca głównie wydawców dostała zezwolenie na zbiorowe zarządzanie prawami autorów utworów literackich i dlaczego przy tej decyzji nikt nie zapytał o zdanie samych pisarzy. Interpelacja zmusiła ministerstwo do wyłożenia na piśmie, jak rozumie swoją rolę w tej sprawie. Odpowiedź to siedem punktów, w większości o tym, czego minister zrobić nie musiał albo nie może.
Stroną jest tylko wnioskodawca
Copyright Polska złożyło wniosek 4 grudnia 2024 r. Minister rozszerzył zezwolenie decyzją z 7 sierpnia 2025 r., a kilka dni później opublikował ją w Biuletynie Informacji Publicznej. Unia Literacka i Stowarzyszenie Pisarzy Polskich wysłały swoje pisma dopiero wiosną 2026 r., ponad osiem miesięcy po wydaniu decyzji.
Ministerstwo tłumaczy, iż nikogo zawiadamiać nie musiało. Zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi jedyną stroną takiego postępowania jest stowarzyszenie, które składa wniosek. Organizacje pisarzy stronami więc nie były i być nie mogły. Resort powołuje się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 17 lipca 2026 r., według którego brzmienie przepisu „nie pozostawia wątpliwości”.
A wnioski Unii Literackiej i SPP o dopuszczenie do udziału? Organizacja społeczna może według ministerstwa prosić tylko o udział w postępowaniu, które się toczy. To się już skończyło, więc pisma pisarzy żadnej procedury nie otworzyły i resort odpowiedział na nie zwykłymi listami.
Lipiec 2024 to nie my
Najwięcej miejsca ministerstwo poświęca zmianie oceny. Posłanka przypominała, iż jeszcze w lipcu 2024 r. przed sądem padał argument, iż Copyright Polska przez ponad dwadzieścia lat nie wykonywało części swojego zezwolenia. Kilka miesięcy później ta sama organizacja dostała pod opiekę prawa znacznie liczniejszej grupy.
Według resortu sprzeczności tu nie ma. Decyzja z 8 marca 2021 r., którą minister cofnął stowarzyszeniu część zezwolenia, zapadła w postępowaniu przeglądowym. Sprawdzano w nim jedynie, czy organizacja faktycznie zarządza prawami. W 2025 r. minister badał już coś innego: czy wnioskodawca daje rękojmię należytego zarządu. Skoro podstawy prawne były różne, różne mogły być też wnioski.
Ciekawsza jest druga część wyjaśnień. Ministerstwo pisze, iż „stanowisko zajęte w lipcu 2024 r.” należało do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który 24 lipca 2024 r. uznał decyzję o cofnięciu zezwolenia za prawidłową. Spór toczył się o decyzję ministra. Ten sam wyrok, jak przypomina resort, dopuszczał, iż zarząd można kiedyś powierzyć tej samej organizacji, jeżeli spełni wymogi ustawy. kilka ponad rok później tak się stało.
Kompozytorzy też jakoś dają radę
O konflikt interesów resort się nie martwi. Skład organów stowarzyszenia wynika z jego statutu, statut zatwierdza sąd rejestrowy, a minister nie decyduje, kto zostaje członkiem. Jako przykład ministerstwo podaje ZAiKS, w którym są zarówno wydawcy muzyczni, jak i kompozytorzy, oraz Stowarzyszenie Filmowców Polskich, łączące producentów z reżyserami i scenarzystami. „Nikt z tego powodu nie odbiera zezwolenia tym organizacjom”, czytamy w odpowiedzi.
Na pytanie, jak autorzy mają realnie wpływać na stawki i podział pieniędzy, resort odpowiada krótko. Członkowie organizacji kształtują jej politykę, także zasady repartycji. Autorzy, którzy chcą mieć wpływ, mogą więc do takiej organizacji wstąpić. W przypadku Copyright Polska oznaczałoby to zapisanie się do stowarzyszenia, w którego organach zasiadają przedstawiciele wydawców i przeciw któremu publicznie protestują organizacje pisarzy.
Na wszystko przyjdzie czas
Posłanka pytała też o konkretne działania nadzorcze i ich terminy. Konkretów w odpowiedzi nie ma. Jest za to uwaga, iż tworzenie regulaminu repartycji, stawek i umów „nie odbywa się z dnia na dzień”, każda organizacja dostaje czas na zorganizowanie zarządu, a Copyright Polska nie może być pod tym względem dyskryminowane. Decyzja zapadła w sierpniu 2025 r. Sprawozdanie stowarzyszenia za ten sam rok w zakresie praw autorów nie wykazało żadnego z tych elementów.
Ponownego postępowania nie będzie. Decyzja jest ostateczna i prawomocna, a minister, jak pisze resort, nie ma podstawy prawnej, żeby do niej wracać.
Na koniec ministerstwo zapewnia, iż jako organ nadzoru „niezwłocznie podejmuje działania”, gdy tylko poweźmie informacje o okolicznościach, które to uzasadniają. Brak tabel wynagrodzeń, umów i regulaminu repartycji tajemnicą nie jest – wynika z rocznego sprawozdania samego stowarzyszenia, a posłanka Matysiak wskazała go resortowi czarno na białym. Czy to już taka okoliczność, z odpowiedzi się nie dowiemy.

1 godzina temu








