"Autentyczne dobro". Biskup wspomina zmarłego Łukasza Litewkę

4 godzin temu

- Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał, iż autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych kolorów - powiedział w środę biskup sosnowiecki Artur istotny w homilii podczas mszy św. za zmarłego Łukasza Litewkę. Poseł zginął w wypadku drogowym.

PAP/Łukasz Gągulski / PAP/Marcin Obara
Biskup Artur istotny o Łukaszu Litewce: rzucił ziarno dobra

Przewodniczący mszy świętej, bp Artur Ważny, witając zebranych, zaznaczył, iż przynoszą oni złość, gniew, ból, bezradność do tego, który jako jedyny potrafi leczyć rany, jakie nie dają się zszywać słowami. Prosił, aby ta modlitwa była nie tylko pożegnaniem, ale czułym przytuleniem Boga do wszystkiego, co teraz płacze i nie rozumie.

ZOBACZ: Ostatnie pożegnanie posła Łukasza Litewki [FOTOREALCJA]

- Niech Boże miłosierdzie, które nie boi się naszych pytań, stanie się dla Łukasza (Litewki - red.) bezpiecznym domem, a dla nas światłem w tym gęstym mroku oraz obietnicą, iż jedyne, co naprawdę zabieramy ze sobą na drugą stronę, to to, co zdążyliśmy tutaj rozdać - podkreślił bp Ważny.

"Rzucił ziarno dobra w glebę ludzkich serc". Biskup o zmarłym Łukaszu Litewce

W homilii biskup sosnowiecki zaznaczył, iż - choć w obliczu takiej straty milczenie wydaje się najlepszą modlitwą - należy starać się odnaleźć puls nadziei - w Ewangelii, ale też testamencie codzienności, który pozostawił zmarły. - Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał nam wszystkim, iż autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, by czynić świat jaśniejszym - wskazał bp Ważny, nawiązując do słów św. Jana o Bogu, który jest światłem: nie oślepiającym, ale dającym ciepło.

- Wiemy dobrze, iż w przestrzeni publicznej, w której pan Łukasz spalał się z taką pasją, często spotykamy cienie, zgiełk, niedomówienia i tę chłodną, czasem wręcz lodowatą niechęć. On działał w tym świecie niczym pryzmat: brał to trudne, połamane, często szare światło ludzkich losów i rozszczepiał je na barwy czystej empatii i życzliwości - podkreślił.

ZOBACZ: "Człowiek o wielkim sercu". Premier i prezydent złożyli kondolencje bliskim Łukasza Litewki

Bp istotny dodał, iż wielu może pytać: gdzie był Bóg, gdy młodość Łukasza nagle zgasła. Odpowiedział, iż Bóg był i pozostaje w tym samym świetle, które Łukasz Litewka zapalił w wielu ludzkich oczach.

- To światło nie zna zachodu. Bóg nie jest reżyserem mroku, który nas tutaj dzisiaj zgromadził. On jest pierwszym, który płacze razem z nami nad tą stratą - zapewnił biskup sosnowiecki. Dodał, iż w świetle Ewangelii śmierć nie jest murem, ale progiem domu, za którym oczekuje Bóg. - To właśnie tam, w czułych ramionach Ojca, ziarno dobra rzucone przez Łukasza w glebę ludzkich serc przestaje być tylko kruchym wspomnieniem. Staje się życiem, które już nigdy nie więdnie - stwierdził bp Ważny.

Łukasz Litewka zginął w wypadku. Kierowca opuścił areszt

Poseł Łukasz Litewka zginął w czwartek. Kiedy jechał rowerem ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej, potrącił go samochód. Jak przekazał kolejnego dnia prok. Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, bezpośrednią przyczyną śmierci polityka był masywny krwotok po rozległych obrażeniach kończyny dolnej.

O spowodowanie śmiertelnego wypadku z udziałem posła podejrzany jest 57-letni kierowca Mitsubishi. Bezpośrednio po zdarzeniu mężczyzna został zatrzymany. Poddano go także badaniom na obecność alkoholu, które wykazało, ze był trzeźwy. Jak ustaliła nieoficjalnie Interia, miał on zasnąć lub zasłabnąć przed kierownicą i w ten sposób doprowadzić do zderzenia z rowerzystą.

ZOBACZ: Śmierć Łukasza Litewki. Podejrzany opuścił areszt, nowe informacje

Prokuratura przekazała w piątek wieczorem, iż 57-latek przyznał się do spowodowania wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. Złożył on także "dosyć obszerne wyjaśnienia", jednak część z nich w ocenie prokuratora "budzi wątpliwości". W dalszej kolejności sąd zadecydował o aresztowaniu kierowcy, zaznaczając przy tym, iż będzie on mógł wyjść na wolność po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł. We wtorek prok. Kilian potwierdził w rozmowie z Interią, iż mężczyzna opuścił areszt.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Łukasz Mejza o udziale w gali freak fight. "Jeśli pojawi się bańka na stole"
Idź do oryginalnego materiału