Atom w Bełchatowie: Samorządowcy mówią jednym głosem. „Ten pociąg nie może nam odjechać”

6 godzin temu

To może być najważniejsza decyzja dla regionu od dziesięcioleci. Samorządowcy z województwa łódzkiego, ramię w ramię z ekspertami, walczą o lokalizację drugiej polskiej elektrowni jądrowej właśnie w Bełchatowie. Już 27 stycznia 2026 roku odbędzie się nadzwyczajna sesja Sejmiku, która ma być mocnym sygnałem dla rządu: jesteśmy gotowi na atom.

Bełchatów, od lat nazywany energetycznym sercem Polski, stoi u progu ogromnych zmian. W obliczu nieuchronnego odchodzenia od węgla brunatnego, szansą na utrzymanie tysięcy miejsc pracy i stabilności gospodarczej regionu – w tym powiatu wieluńskiego i ościennych gmin – jest budowa elektrowni atomowej.

Nadzwyczajna sesja w sercu energetyki

Podczas ostatniej konferencji prasowej przedstawiciele Sejmiku Województwa Łódzkiego oraz władze Bełchatowa ogłosili zwołanie nadzwyczajnej sesji. Wydarzenie odbędzie się we wtorek, 27 stycznia o godzinie 12:00, w hali widowiskowo-sportowej kopalni Bełchatów.

– Nie ma lepszego miejsca do rozmowy o przyszłości tego powiatu i regionu niż sam Bełchatów – podkreślała Magdalena Spólnicka, wiceprzewodnicząca Sejmiku. – Chcemy rozmawiać w sposób odpowiedzialny ze wszystkimi: lokalnymi liderami, mieszkańcami i przedsiębiorcami.

Fakty kontra mity: Co z wodą i trzęsieniami ziemi?

Jednym z kluczowych punktów nadchodzącej debaty będzie obalenie argumentów przeciwników tej lokalizacji. W przestrzeni publicznej często pojawiają się głosy o rzekomym braku zasobów wody czy niekorzystnych warunkach sejsmicznych w regionie.

Samorządowcy opierają się jednak na twardych danych. Badania naukowe oraz raporty przygotowane m.in. przez spółkę PGE jednoznacznie wskazują, iż te obawy nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Bełchatów dysponuje nie tylko odpowiednią infrastrukturą, ale przede wszystkim unikalnym kapitałem ludzkim – wykwalifikowaną kadrą, która od pokoleń zajmuje się produkcją energii.

„Pociąg, który nie wróci”

Radny Sejmiku Jacek Sokalski użył podczas konferencji mocnego porównania, obrazującego powagę sytuacji.

– Mam przeczucie, iż jeżeli teraz się nie włączymy do tej inicjatywy, to ten pociąg odjedzie, a my do niego nie wsiądziemy. Bełchatów oddziałuje na co najmniej 35 gmin, ale skutki braku tej inwestycji odczuje cały region. Nie możemy pozwolić, by na mapie województwa powstała „biała plama” – ostrzegał radny.

Szeroki front poparcia

Warto przypomnieć, iż projekt „Atom w Bełchatowie” nie jest nowym pomysłem, a determinacja lokalnych władz trwa od miesięcy. Już w lutym ubiegłego roku radni wojewódzcy jednogłośnie przyjęli uchwałę popierającą tę inwestycję. W marcu poparcie wyrazili m.in. rektor Politechniki Łódzkiej prof. Krzysztof Jóźwik oraz przedstawiciele rządu i europarlamentu.

Wicemarszałek Piotr Wojtysiak wielokrotnie podkreślał, iż Bełchatów to optymalna lokalizacja dzięki istniejącej sieci elektroenergetycznej, co znacząco obniżyłoby koszty całej inwestycji w porównaniu do budowy „od zera” w nowym miejscu.

Idź do oryginalnego materiału