Atak na dzieci z Ukrainy w Bydgoszczy. Państwo musi działać twardo

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Atak na dzieci z Ukrainy w Bydgoszczy. Państwo musi działać twardo


Policja w Bydgoszczy zatrzymała we wtorek, 18 sierpnia 2026 roku, 46-letnią kobietę i 34-letniego mężczyznę w sprawie ataku na rodzeństwo z Ukrainy: 14-letnią dziewczynkę i 12-letniego chłopca. To sprawa dla prokuratury i test, czy państwo potrafi chronić dzieci bez politycznej histerii.

Zatrzymania po ataku

Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy przekazała, iż zatrzymano dwie osoby mogące mieć związek ze sprawą ataku na dzieci z Ukrainy. Jak podała Interia, chodzi o 46-letnią kobietę i 34-letniego mężczyznę. Policja prowadzi czynności procesowe. Na tym etapie trzeba mówić precyzyjnie: to osoby zatrzymane w sprawie, nie skazani sprawcy.

Do zdarzenia doszło 14 sierpnia w parku w pobliżu dworca kolejowego w Bydgoszczy. Według relacji Konsulatu Generalnego Ukrainy w Gdańsku ofiarami byli 14-letnia dziewczynka i jej 12-letni brat. Dzieci miały zostać zaatakowane po tym, jak rozmawiały ze sobą po ukraińsku. W relacjach mediów pojawiły się informacje o wyzwiskach, groźbach i przemocy fizycznej, w tym o wykręcaniu ręki oraz zniszczeniu zabawkowego drona.

Patriotyzm nie uderza w dzieci

Premier Donald Tusk skomentował sprawę słowami, iż atakowanie dzieci jest działaniem antypolskim. W tym jednym zdaniu ma rację. Polska tradycja nie polega na słabości wobec obcych państw ani na ślepej uległości wobec cudzych interesów. Polega też na tym, iż dziecko, gość i człowiek bezbronny nie stają się celem prywatnej agresji.

To rozróżnienie jest dziś konieczne. Można i trzeba prowadzić twardą debatę o polityce wobec Ukrainy, świadczeniach, kosztach pomocy, prawach Polaków i nierozliczonym Wołyniu. Dziennik Narodowy pisał o tym choćby przy temacie, w którym pierwszy raz więcej Polaków było przeciw uchodźcom z Ukrainy niż za. Ale przemoc wobec dzieci nie jest debatą. Jest upadkiem elementarnego porządku.

Państwo ma rozliczać czyny, nie tworzyć spektakl

Sprawa bydgoska powinna zostać wyjaśniona gwałtownie i bez politycznego teatru. o ile potwierdzą się zarzuty o agresję motywowaną narodowością lub językiem, reakcja wymiaru sprawiedliwości musi być stanowcza. Tak działa państwo poważne: chroni porządek publiczny, słabszych i własny autorytet.

Równocześnie nie wolno pozwolić, by pojedynczy incydent stał się pałką do uciszania każdej krytyki polityki ukraińskiej czy każdej dyskusji o kosztach migracji wojennej. Realizm narodowy wymaga dwóch rzeczy naraz: twardej ochrony Polaków przed chaosem i twardego potępienia przemocy wobec niewinnych. Gdy państwo zaczyna mylić te porządki, przegrywa z propagandą po obu stronach.

Stawka dla Polski

Ta sprawa dotyczy bezpieczeństwa zwykłych ludzi. Dzieci mają mieć pewność, iż w polskim mieście nie zostaną pobite za język, którym mówią. Polacy mają mieć pewność, iż państwo nie wykorzysta tego zdarzenia do moralnego szantażu wobec obywateli zadających trudne pytania o Ukrainę. Jedno nie przeczy drugiemu.

Wojna za wschodnią granicą, napływ uchodźców i spory historyczne tworzą realne napięcia. Pisaliśmy o nich także przy decyzjach Unii Europejskiej, gdy przedłużano ochronę uchodźców z Ukrainy. Tym bardziej potrzebne jest państwo, które mówi jasno: chronimy dzieci, ścigamy przemoc, bronimy polskiego interesu i nie oddajemy debaty publicznej ani agresji, ani poprawności politycznej.

Źródło: Interia, Polskie Radio PiK, Polsat News, opracowanie własne.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału