Posłanka Paulina Matysiak skierowała na początku marca interpelację do Ministerstwa Zdrowia w sprawie nocnych i świątecznych dyżurów aptek. Resort przyznał, iż docierają do niego sygnały o trudnościach — ale równocześnie stwierdził, iż nie dysponuje żadnymi danymi o tym, ile samorządów dokłada własne pieniądze do systemu, który ma działać bez ich udziału. To posłankę nie zadowoliło. W marcu rozesłała zapytania do wszystkich powiatów z regionu łódzkiego. Odpowiedzi wróciły w ciągu kilku tygodni. Obraz, który z nich wyłania się, jest nierówny — i miejscami niepokojący.
Kto płaci, kto się tłumaczy
Zdecydowana większość powiatów nie wydała na dyżury apteczne ani złotówki. Tomaszów Mazowiecki, Zgierz, Kutno, Sieradz, Pabianice, Radomsko, Łask, Wieruszów, Wieluń, Poddębice i Bełchatów — każdy z tych powiatów informuje, iż system działa w oparciu o przepisy, a finansowanie pochodzi z NFZ. Część powołuje się na działającą aptekę całodobową w pobliskim mieście. Część stwierdza po prostu, iż skarg nie było.
Ale są i takie powiaty, które liczą każdą złotówkę.
Powiat Łowicki dokłada do systemu z własnej kieszeni — 7500 zł w 2024 roku, 21 000 zł w roku 2025, a na 2026 zaplanowano aż 27 000 zł. Powiat Pajęczański zabezpieczył 20 000 zł i zawarł trzy osobne umowy z aptekami, bo inaczej by nie było komu dyżurować. Powiat Rawski przeznacza na dyżury ponad 143 000 zł rocznie — i to od lat.
To nie są małe kwoty jak na budżet powiatu. I to nie jest dobrowolna hojność — to łatanie dziury, której nikt nie chciał zostawić odkrytej.
Gdzie po leki o północy
Najgorzej wyglądają powiaty, które mają apteki — ale nocne dyżury to już inna historia. W powiecie rawskim apteki dyżurują wyłącznie do godziny 24:00. Po tej godzinie mieszkańcy muszą jechać do innego powiatu. Jak piszą władze Rawy Mazowieckiej, „taka sytuacja istnieje od 2024 roku” — odkąd weszły w życie nowe przepisy prawa farmaceutycznego.
Powiat Opoczyński informuje, iż w 2026 roku spośród 24 aptek w Opocznie zaledwie pięć zadeklarowało chęć dyżurowania w nocy i dni wolne. Pięć z dwudziestu czterech. Reszta po prostu nie chce — bo się to finansowo nie opłaca.
W powiecie brzezińskim jest gorzej. Żaden z punktów aptecznych na terenie powiatu nie wyraził zainteresowania dyżurami. Powiat nie ma środków, żeby za to zapłacić, a apteki nie mają motywacji, żeby pracować za darmo.
Obwarzanki bez aptek
Osobna historia dotyczy powiatów „obwarzankowych” — tych, których siedziba leży w mieście na prawach powiatu. Dotyczy to powiatu łódzkiego wschodniego i powiatu skierniewickiego.
Starosta Łódzkiego Wschodniego pisze wprost: powiat nie ma podstaw prawnych, żeby w ogóle organizować dyżury aptek. Ustawa wyłącza go z tego obowiązku. Finansowanie czegokolwiek w tym zakresie byłoby — jak stwierdza — „naruszeniem dyscypliny finansów publicznych”. Mieszkańcy mają korzystać z apteki w Łodzi, a to, iż to inne miasto i inny powiat — to już problem mieszkańców.
Powiat skierniewicki jest w podobnej sytuacji, ale odpowiada spokojniej — wskazuje, iż apteka całodobowa w Skierniewicach jest wystarczająco blisko, żeby nie było problemu. W ocenie Starosty Mirosława Beliny system „funkcjonuje w sposób wystarczający i nie powoduje utrudnień w praktyce”.
Sto sześćdziesiąt osiem złotych za godzinę
Skąd bierze się niechęć aptek do dyżurów? Powiat Pajęczański daje konkretną odpowiedź. Ryczałt za jedną godzinę dyżuru wynosi dziś 168,21 zł — tyle co 3,5% minimalnego wygrodzenia. Apteka musi przy tym zapewnić obecność magistra farmacji. Jak wyliczają z Pajęczna: „finansowanie dyżurów aptek ogólnodostępnych jest niewspółmierne do kosztów, jakie właściciele aptek są zobowiązani zapłacić”. I dlatego apteki po prostu się nie zgłaszają.
System z 2024 roku miał sprawić, iż to NFZ przejmie koszty dyżurów. Tyle iż przejął je tylko w ustawowym wymiarze — czyli zwykle dwie godziny wieczorem, między 19:00 a 23:00. Za dyżur między 23:00 a 7:00 rano płacić ma ktoś inny.
Gminy proszą o zmianę, ministerstwo odmawia
Powiat rawski — ten z największym zaangażowaniem finansowym — w maju 2025 roku wystąpił do ministra zdrowia z apelem o zmianę prawa. Domagał się obowiązku działania co najmniej jednej apteki całodobowej w każdym powiecie. Ministerstwo odpowiedziało odmownie.
Kilka innych powiatów wskazuje na te same kierunki zmian: pełne finansowanie dyżurów nocnych przez NFZ lub budżet państwa, obowiązkowa apteka całodobowa w każdym powiecie, zniesienie luki między godz. 23:00 a 7:00 rano, a także — co ważne — danie samorządom realnych narzędzi do egzekwowania dyżurów. Bo dziś powiat może wyznaczyć aptekę, ale nie może jej do niczego zmusić.
Powiat Łęczycki dodaje jeszcze jeden argument: przed nowelizacją z 2024 roku zarząd powiatu mógł sam elastycznie ustalać harmonogram dyżurów, dostosowując go do lokalnych potrzeb. Teraz ramy są sztywne i narzucone przez ustawodawcę — a samorządy mają związane ręce.
Co dalej
Zebrane odpowiedzi potwierdzają to, co Ministerstwo Zdrowia przyznało przy interpelacji posłanki — iż nie ma pełnego obrazu sytuacji w terenie. Większość powiatów daje radę, opierając się na jednej aptece całodobowej w głównym mieście. Ale powiaty mniejsze, bez takiej apteki w pobliżu, albo płacą z własnych środków, albo zostają z luką między 23:00 a 7:00 rano — i mieszkańcami, którzy muszą jeździć kilkanaście kilometrów po tabletkę przeciwbólową.

1 godzina temu








