“Apolityczni” ministrowie Donalda Tuska – same porażki!

6 godzin temu

Pierwszym premierem, politykiem i liderem dużej partii, który postanowił eksperymentować z apolitycznym ministrem, był Leszek Miller. 19 października 2001 r. Leszek Miller wprowadził do swojego gabinetu Barbarę Piwnik i posadził popularną wówczas sędzię na fotelu Ministra Sprawiedliwości, ale ten eksperyment zakończył się bardzo szybko, bo już 6 lipca 2002 r. Po rezygnacji zarówno Leszek Miller, jak i Barbara Piwnik jednogłośnie stwierdzili, iż stanowiska polityczne to nie jest dobre zajęcie dla ludzi spoza polityki.

Jednak to nie Leszek Miller, ale Donald Tusk jest prawdziwym promotorem apolitycznych ministrów, chociaż każdy z nich wcześniej, czy później kończy tak samo. 16 listopada 2007 roku Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym w rządzie Tuska został Zbigniew Ćwiąkalski. Tekę przejął po Zbigniewie Ziobrze i miał być jego absolutnym przeciwieństwem, ale niezupełnie mu się to udało. 20 stycznia 2009 roku, po naciskach politycznych ze strony opozycji, jak również partii rządzącej i samego Donalda Tuska, złożył rezygnację ze stanowiska. Bezpośrednią przyczyną tej decyzji była tragiczna i rzekomo samobójcza śmierć Roberta Pazika, jednego ze sprawców zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

Gdy Donald Tusk ponownie doszedł do władzy „apolityczny” eksperyment z „apolitycznym” Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym powtórzył jeszcze dwa razy, chociaż to od początku zakrawało na całkowitą farsę, w dodatku ściśle polityczną. Od 13 grudnia 2023 roku do 24 lipca 2025 roku funkcję tę sprawował Adam Bodnar, który co prawda nie należy do żadnej partii, jednak został senatorem z listy wyborczej Koalicji Obywatelskiej, a jego zaangażowanie w walkę polityczną po jednej stronie frontu było tak bardzo spektakularne, jak fanatyczne i pozbawione cienia niezależności, do czego próbował przekonywać w trakcie sprawowania urzędów.

Następcą Bodnara został Waldemar Żurek jeszcze większy polityczny fanatyk i były sędzia upolityczniony do szpiku kości, bezpośrednio uczestniczący w starciach politycznych, również tych toczonych na wiecach i ulicach. Żurek na razie utrzymuje się na stanowisku, ale o jego dymisji mówi się równie często, jak o konflikcie z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem i wiele wskazuje, iż i ten eksperyment zakończy się totalną porażką. Co bardziej okrutni komentatorzy, publicyści i analitycy, wróżą nawet, iż Waldemara Żurka zastąpi Roman Giertych, członek kilku partii, radykalnie zmieniający fronty, ale pewnie i z niego Donald Tusk byłby w stanie zrobić apolitycznego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

W tej chwili Tusk nie ma raczej takich zamiarów, bo największy pożar wybuchł w Ministerstwie Zdrowia, gdzie rządzi, jakżeby inaczej, apolityczna minister Joanna Sobierańska-Grenda. Za jej rządów wybuchła gigantyczna afera w warszawskim Szpitalu Południowym i praktycznie każdego dnia w mediach pojawiają się kolejne odpryski albo kolejne afery związane z funkcjonowaniem publicznej służby zdrowia. Pani minister pewnie pożegnałaby się ze swoim resortem w pierwszych godzinach od wybuchu afery, ale ma żelazne alibi. Na ministerialnym stołku posadził ją nie kto inny tylko Donald Tusk, był to jego autorski pomysł i jak „donoszą anonimowi rozmówcy”, wielu mu ten manewr odradzało.

Zdymisjonowanie apolitycznej minister byłoby przyznaniem się do politycznego błędu, dlatego Donald Tusk postanowił odegrać swoją ulubioną tragikomiczną rolę. W zeszły piątek wyszedł przed kamery z zestawem groźnych min i postawił stanowcze warunki – do wtorku ma być porządek w służbie zdrowia albo będą konsekwencje personalne. W środę minister Joanna Sobierańska-Grenda, na konferencji prasowej przedstawiła program naprawczy, jednak niewielu tym przekonała. Czy przekonała Donalda Tuska, to ciężko powiedzieć, bo żadnej reakcji z jego strony nie było, ale pewne jest, iż i ten apolityczny eksperyment zakończył się katastrofą.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału