Na przestrzeni lat wiele osób, zarówno prostych jak i mających za pasem szereg dyplomów, zastanawiało się nad dwoma pytaniami, w pewnym sensie połączonymi - kiedy rozpoczął się upadek Zachodu, i kiedy stał się on nie do powstrzymania (co jest już faktem, wbrew temu, co głoszą niektórzy optymiści - ale to nie jest temat ów wpisu, kiedyś zrobię osobny na ten temat).
Moim zdaniem jest jedna prosta cezura - Rok 1968.
Kluczowym elementem stawiania jakiejkolwiek tego rodzaju tezy jest wyraźne przedstawienie, jak sytuacja wyglądała "przed i po".
A więc ustalmy przed. Pomimo chaosu lat 60-tych Zachód był dalej, na swój sposób, stabilny. W USA Ruch na rzecz prawa głosu dla czarnych był względnie pokojowy ale, co ważniejsze, skupiał się na realnych rzeczach. Warto wspomnieć pełną nazwę marszu Martina Luthera Kinga Juniora na Waszyngton w 1963 - Marsz na Waszyngton na rzecz Pracy i Wolności. Prawo do pracy i prawo do głosu - wygląda normalnie, zwłaszcza w porównaniu z oszołomami spod sztandaru BLM, którzy w ostatnich latach uznawali za swoje niepodważalne prawo podpalanie sklepów i mordowanie niewinnych ludzi na ulicy w ramach zemsty za prawdziwe lub wymyślone zbrodnie sprzed kilkuset lat.
Na zachodzie dominują dwa nurty polityczne - Chadecja i Klasyczna Socjaldemokracja. W zasadzie to jedyna znacząca między nimi różnica to fakt, iż Chadecy większy nacisk nakładali na rozwój narodowy, zaś Socjaldemokraci w zasadzie pozostawiali go samemu sobie (ale nie atakowali, w przeciwieństwie do swoich następców). Poza tym partie w zasadzie zgadzały się w sprawach fundamentalnych - Demokracja, Państwo Dobrobytu (jako dobra zapora przed Komunizmem - odbiera czerwonym główne źrodło rekrutów w postaci biednych i wyzyskiwanych robotników) i silne wojsko. Nie ważne czy to Labourzyści i Torysi w Wlk. Brytanii czy SDP i CDU/CSU w RFN, schemat ten trzymał się dobrze.
Niestety, Bolszewicy, niczym bakterie (sam Lenin często używał ów chorobowej alegorii wobec własnego ruchu) wyewoluowali. Jako iż Proletariat już był w zasadzie szczęśliwy ze swego życia (miał demokrację i dobrobyt - czego więcej chcieć? Po co ryzykować?), zamiast tego wycelowali w Lumpenproletariat - inaczej mówiąc, w języku ludzi którzy nie wysyłają innych do Łagrów, w idiotów i wyrzutków społecznych. Wszelkiego rodzaju studenciarnię i aktywistów każdego rodzaju. Hipisi, Eko Imbecyle, tęczowi, fanatycy imigracji, aborcjoniści i wszystkie inne przekupne dziwki międzynarodowego żydostwa. Dzięki organizacji (do tej pory żarli się nawzajem lub siedzieli na peryferiach cywilizacji, teraz w pomocą KGB łączyli się w pełnoprawne ruchy, "organizacje społeczne" a choćby Partie Polityczne) udało im się wbić do mainstreamu.
Również ok. 1968 powstał pomysł "długiego marszu przez instytucje" wśród skrajnej Lewicy Zachodniej. Pomysł był prosty - wygrać w wyborach nie mogli, bo Robotnicy popierali normalnych Socjaldemokratów a nie jakichś popieprzonych szaleńców spod czerwonej gwiazdy. Zrobić rewolucji nie mogli bo, znów, nie mieli poparcia społecznego. A więc, zamiast tego, postanowili skorumpować instytucje - Partie Polityczne, Media, Uniwersytety, choćby Kościół. Zinfiltrować, powoli rozpracować. Projekt na pokolenia, ale dobrze wiedzieli iż nic lepszego nie zawojują. Z pomocą braku jakichkolwiek skurpułów i wsparcia w postaci rzeki ruskich rubli, udało im się rozpracować te kraje i zterroryzować tych nielicznych, którzy starali im się oprzeć. A jak ktoś się opierał zbyt ostro, to go zabijali.
Po tym wydarzeniu upadek Zachodu był, moim zdaniem, jedynie kwestią czasu. Jak (dawniej nieszkodliwa, więc ignorowana aż było za późno) choroba rozprzestrzeniająca się po krwioobiegu, powoli przesiąkająca wszystkie organy wewnętrzne i osłabiająca zarażonego, Neo-Marksiści zniszczyli klasyczną socjaldemokrację, ukatrupili lub przejęli władzę nad chadecją i kościołem, zinfiltrowali Edukację i "wysterilizowali" patriotyzm i nacjonalizm, zastępując je na Zachodzie nieszkodliwym pseudo-patriotyzmem, sprowadzonym do niewolniczego poddaństwa wobec władzy. Po upadku "Centrali" w Moskwie kontynuowali swój plan zniszczenia Zachodu, który trwa do dziś. A Polska, za "karę" za to, iż powstanie "Solidarności" i bohaterstwo prostego ludu Polskiego doprowadziło, ostatecznie, do upadku Układu Warszawskiego (i za swoją "zacofaną" wiarę Katolicką i tradycję Patriotyzmu), ma zostać zniszczona przede wszystkim... oraz po to, by historia się przypadkiem nie powtórzyła.
O, i celowo pominąłem tutaj wydarzenia w Bloku Wschodnim. Całą tą aferę z Moczarem i kolejny z rzędu pokaz tchórzostwa Zachodu, gdy pozwolił on Sowietom na zmiażdżenie Czechów i Słowaków pod swym butem. Nie chcę, by to źle zabrzmiało, ale nie miało to wielkiego wpływu na wydarzenia w tym wpisie - czy by w Warszawie utrzymał się Gomułka, czy by go zastąpił Moczar, czy byśmy kochali żydów czy ich palili na stosach, nie zmieniło by to trajektorii Zachodu.












![„Godzina ciszy”. Poruszające sceny na Solnej [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/08/swieczki.jpg)