Podczas konferencji prasowej 25 lutego w Pile radni Sejmiku Województwa Wielkopolskiego – Adam Bogrycewicz i Filip Żelazny – odnieśli się do sprawy aktualizacji „Programu ochrony powietrza dla strefy wielkopolskiej”. Ich zdaniem dokument jest nie tylko nierealny finansowo, ale – w ocenie radnych PiS – nie został również skutecznie przyjęty przez sejmik.
Radni Prawa i Sprawiedliwości przekonywali, iż dokument nie został skutecznie uchwalony. Jak wskazał Filip Żelazny, w głosowaniu wzięło udział 19 radnych, podczas gdy sejmik liczy 39 osób. Oznacza to brak kworum, a tym samym brak skutecznego podjęcia uchwały. Sprawa – jak poinformowano – trafiła do wojewody, który ma rozstrzygnąć, czy dokument obowiązuje.
– Co w praktyce oznacza ten dokument? Oznacza, iż zapisano w nim oczekiwania wobec mieszkańców dotyczące utrzymania jakości powietrza na odpowiednim poziomie. Aby to osiągnąć, samorząd województwa zakłada, iż do 2028 roku konieczna będzie systematyczna wymiana tzw. kopciuchów. Sama idea nie jest zła, bo każdy chce oddychać czystym powietrzem. Jednak skala problemu pokazuje, iż mamy do czynienia z fikcją ekologiczną. W ciągu ostatnich trzech lat tylko jedna z 224 gmin w Wielkopolsce zrealizowała program w pełnym zakresie. Średni poziom realizacji wynosi kilka ponad 10 proc. – mówił Filip Żelazny.
Radny przypomniał, iż 26 stycznia podczas sesji Sejmiku Województwa Wielkopolskiego głosowano nad uchwałą przedłożoną przez zarząd województwa. – Na 39 uprawnionych radnych w głosowaniu udział wzięło 19 osób. Radni Prawa i Sprawiedliwości wyjęli karty do głosowania. Kworum niezbędne do podejmowania uchwał wynosi 20 osób, dlatego w naszej ocenie uchwała nie została podjęta – podkreślił radny.
Z danych zawartych w raporcie wynika, iż w strefie wielkopolskiej przez cały czas funkcjonuje ponad 313 tys. kotłów niskiej klasy, z czego blisko 193 tys. powinno zostać wyłączonych z użytkowania do końca 2023 roku. Koszt wymiany źródeł ciepła wyłącznie w budynkach komunalnych i użyteczności publicznej w latach 2026–2028 oszacowano na ponad 316 mln zł. Radni wskazywali, iż dotychczasowa realizacja programu była bardzo niska – tylko jedna gmina z 224 zrealizowała go w pełnym zakresie.
– Marszałek województwa wielkopolskiego z Platformy Obywatelskiej wraz z radnymi próbował przeforsować raport, który – dzięki determinacji radnych Prawa i Sprawiedliwości – nie został uchwalony. Podkreślam: ta uchwała nie została podjęta. Mimo to próbowano przedstawić dokument zakładający, iż w latach 2026–2028 w zasobach komunalnych i budynkach użyteczności publicznej powiatu pilskiego oraz gmin tego powiatu do likwidacji jest blisko 1800 kotłów. Szacunkowy koszt to ponad 40 mln zł. Co najważniejsze, nie wskazano realnych źródeł finansowania. Oczekuje się, iż samorządy same znajdą środki na realizację tych działań – dodaje Adam Bogrycewicz.
Sytuacja w Pile i gminach powiatu pilskiego
Szacowana liczba kotłów w zasobach komunalnych i budynkach użyteczności publicznej do wymiany w latach 2025–2028 wraz z kosztami:
- Piła – 1140 szt., koszt 28 500 000 zł
- Wysoka – 41 szt., koszt 1 025 000 zł
- Łobżenica – 94 szt., koszt 2 350 000 zł
- Ujście – 112 szt., koszt 2 800 000 zł
- Kaczory – 21 szt., koszt 525 000 zł
- Wyrzysk – 222 szt., koszt 5 550 000 zł
- Miasteczko Krajeńskie – 17 szt., koszt 425 000 zł
- Szydłowo – 24 szt., koszt 600 000 zł
Łącznie: 1671 pieców przy koszcie 41 775 000 zł.
Szacowana liczba urządzeń grzewczych do wymiany w latach 2026–2028 wraz z kosztami:
- Białośliwie – 1150 szt., koszt 28 750 000 zł
- Kaczory – 1620 szt., koszt 40 500 000 zł
- Łobżenica – 2216 szt., koszt 30 300 000 zł
- Miasteczko Krajeńskie – 498 szt., koszt 12 450 000 zł
- Piła – 4236 szt., koszt 105 900 000 zł
- Szydłowo – 2749 szt., koszt 91 625 000 zł
- Ujście – 1518 szt., koszt 37 950 000 zł
- Wyrzysk – 2401 szt., koszt 60 025 000 zł
- Wysoka – 1296 szt., koszt 32 400 000 zł
Łącznie w Pile i powiecie pilskim do wymiany jest 17 684 pieców, przy szacunkowym koszcie 439 900 000 zł.
Dokument przewiduje także intensyfikację kontroli. W samej Pile – według wyliczeń – rocznie powinno być przeprowadzanych co najmniej 212 kontroli. Koszt jednej oszacowano na 800 zł, co w perspektywie trzech lat daje około 1,5 mln zł wydatków dla samorządu. W przypadku niewymienienia pieca przewidziano mandaty do 5 tys. zł, które mogą być nakładane ponownie.
Filip Żelazny podkreślił, iż idea poprawy jakości powietrza jest słuszna, jednak sposób realizacji – jego zdaniem – nierealny:
– Program ochrony powietrza powinien być rozłożony na dłuższy okres i mieć realne źródła finansowania. Nie sztuką jest powiedzieć ludziom: wymieńcie piece. Sztuką jest wskazać, z jakich środków mają to zrobić. Mówimy o ponad 300 tys. pieców i setkach milionów złotych. Bez systemowego wsparcia żaden samorząd ani mieszkaniec tego nie udźwignie – zaznaczył radny.
Adam Bogrycewicz odniósł się także do wydawanego w tej chwili „Poradnika Bezpieczeństwa” przygotowanego przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zwrócił uwagę, iż dokument rekomenduje posiadanie alternatywnych źródeł ogrzewania na paliwo stałe w sytuacjach kryzysowych.
– Z jednej strony rządowe ministerstwa rekomendują posiadanie alternatywnego źródła ogrzewania na paliwo stałe na wypadek kryzysu, z drugiej zaś próbuje się w Wielkopolsce narzucić obowiązek całkowitej likwidacji takich źródeł. Powinniśmy dbać o czyste powietrze, ale jednocześnie zabezpieczyć się na sytuacje nadzwyczajne – mówił Bogrycewicz.
Radni PiS podkreślili, iż nie kwestionują potrzeby poprawy jakości powietrza, sprzeciwiają się jednak – jak stwierdzili – nierealnym terminom, brakowi wskazania źródeł finansowania oraz przerzucaniu kosztów na samorządy i mieszkańców. Zapowiedzieli przygotowanie własnej propozycji programu wsparcia, uwzględniającego realne możliwości finansowe gmin i mieszkańców.
(SE)

3 godzin temu