Ani wędka, ani ryba, ale wszyscy odetchnęli z ulgą

4 godzin temu

W jednym z opowiadań Sławomira Mrożka w typowy dla tego autora, czyli absurdalny sposób, został przedstawiony dylemat człowieka, który wcale się o żadne dylematy nie prosił. Pewnego razu brzegiem rzeki, bez żadnego celu, przechadzał się dojrzały już mężczyzna, nagle zauważył wędkę, a kilka metrów dalej zanurzający się spławik. Mężczyzna zaczął się nerwowo rozglądać wokół siebie w poszukiwaniu wędkarza, bo sam nie chciał podejmować decyzji związanej z ewentualnym połowem. Niestety wędkarza nie wypatrzył i dlatego musiał się zmierzyć z problemem, ale gwałtownie się okazało, iż to wcale nie jest takie proste.

Pierwsza myśl jaka przyszła nieborakowi do głowy, to chwycić wędkę i zaciąć, jak na pasjonata wędkarstwa przystało, jednak po chwili zrozumiał, iż to niekoniecznie musi się spodobać prawowitemu właścicielowi wędki i co za tym idzie ryby. Drugim naturalnym wyborem było opuszczenie stanowiska wędkarskiego i zajęcie się swoimi sprawami, ale i w tym przypadku mężczyzna nabrał wątpliwości, przecież nie wypada zmarnować nadarzającej się okazji, bo i o to nieobecny wędkarz może wnieść pretensje. Co zatem począć, pomyślał poirytowany bohater opowiadania? Bardzo krótko myślał, po chwili chwycił wędkę, połamał ją na kolanie, po czym wyrzucił w krzaki. W tak nieoczywisty sposób zniknęły wszelkie dylematy i zadowolony z siebie mężczyzna oddalił się w sobie wiadomym kierunku, pogwizdując pod nosem.

Patrząc na polityczne wydarzenia w Polsce, szczególnie te związane z przerzucaniem gorącego kartofla zwanego Radą Pokoju, opowiadanie Sławomira Mrożka zyskuje dodatkową interpretację. Premier Donald Tusk i prezydenta Karol Nawrocki przez kilka tygodnia patrzyli na wędkę, z tą różnicą, iż nie widać było spławika, za to wędkarz był im doskonale znany. Gdy Donald Trump zaprosił Polskę do Rady Pokoju, zaszczyt ten natychmiast przerodził się całą górę dylematów. Prezydent Polski ma bardzo dobre relacje z prezydentem USA, czego nie da się powiedzieć o Donaldzie Tusku, ale proponowany projekt niesie za sobą więcej niewiadomych i zagrożeń, niż korzyści. Z tych powodów premier i prezydent nie mieli najmniejszej ochoty na przyłączenie się do wędkowania i obaj wzajemnie przerzucali się odpowiedzialnością za podjęcie ostatecznej decyzji.

Donald Tusk w swoim stylu produkował okrągłe zdania i przeplatał oświadczeniami kto i za co w Polsce odpowiada. Prezydent Karol Nawrocki oczekiwał jednoznacznej odpowiedzi, czy rząd zgodnie z wymogami konstytucji zamierza wyrazić zgodę na podpisanie międzynarodowej umowy z USA, czy też jest temu przeciwny. Wzajemne przepychanki nie przyniosły rozstrzygnięcia i gdy po kolejnym wezwaniu prezydenta rząd wykonał kolejny unik, doczekaliśmy się salomonowego wyroku. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, iż na spotkanie inaugurujące Radę Pokoju, w dniu 19 lutego do Waszyngtonu zamiast prezydenta poleci szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. I najciekawsze w tej propozycji jest to, iż jak nigdy obie strony politycznego sporu zgodnie uznają ją za adekwatną. Pozostaje jeszcze wyjaśnić na czym dokładnie polega nowa interpretacja opowiadania Sławomira Mrożka? Otóż na tym, iż bohater tego opowiadania z pewnością był politykiem, by tylko politycy posiadają umiejętność rozstrzygania tak skomplikowanych dylematów.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału