Andrzej Werblan o historii Polski

myslpolska.info 6 godzin temu

Niedawno napisałem do Myśli Polskiej recenzję wydanej przez Fundacji Oratio Recta, pod redakcją Pawła Dybicza, pracy pt.: „Polska Ludowa Historia prawdziwa”. Dziś zgodnie z zapowiedzią zajmę się wydanym, w tym samym wydawnictwie, również pod redakcją P. Dybicza zbiorem artykułów Andrzeja Werblana pt. „Prawda i realizm” poświęconych najnowszej historii Polski po 1939 roku.

Autor urodzony przed wojną w Tarnopolu, przebył w czasie wojny drogę typową dla wielu Kresowian. W 1940 r. został wraz z rodziną deportowany na Syberię. Do wznowieniu stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a ZSRR udał się do armii gen. W. Andersa. Niestety w drodze zachorował na tyfus, a po wyzdrowieniu okazało się, iż Armii Andersa już nie ma w ZSRR. W związku z tym wstąpił do Wojska Polskiego formowanego przez gen. Z. Berlinga, w którym służył do 1947 r. Po odejściu z wojska pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji, zarówno państwowych, jak i w aparacie PZPR. Już w XXI zaczął publikować serię artykułów, w których opisywał swoje przeżycia, jak również oceniał minioną epokę, w życiu której sam czynnie uczestniczył. Kilka lat temu ukazały się dwie prace będące zapisem rozmów jakie prowadził z działaczem opozycji Karolem Modzelewskim, a teraz dostaliśmy do rąk kolejne jego opracowanie.

W książce Prawda i realizm A. Werblan zawarł wiele bardzo intersujących spostrzeżeń dotyczących najnowszej historii Polski, począwszy od wybuchu II Wojny Światowej, a skończywszy na epoce Okrągłego stołu. W dzisiejszych czasach pełnych przekłamań odnośnie dziejów Polski, w ramach uprawianej tzw. polityki historycznej warto poznać poglądy autora, przedstawione spokojnie bez żadnego zacietrzewienia.

I tak o demonizowanym pakcie Ribbentrop -Mołotow autor pisze, iż niezależnie od jego zawarcia Hitler z pewnością w 1939 r. uderzyłby na Polskę. Decyzja o ataku została bowiem podjęta w kwietniu 1939 r. po udzieleniu sobie przez Polskę i Wielką Brytanię wzajemnych gwarancji. Termin ataku Hitler określił na jesień 1939 r. Zdaniem autora, z którym należy się zgodzić, pakt ze Stalinem nie był potrzebny Hitlerowi. Zawarł go jedynie po to, by uspokoić swoich generałów obawiających się wojny na dwa fronty.

Kolejne przekłamanie, które Werblan próbuje prostować to obowiązująca dziś w Polsce opina, iż zamordowanie polskich jeńców wojennych w ZSRR w 1940 r. było czymś bez precedensu. Otóż autor wskazuje, iż morderstwa jeńców wojennych były na porządku dziennym zarówno w czasach odległych, na dowód tego przytacza fakt zamordowania przez Polaków w 1535 r. po zdobyciu twierdzy Starodub na Smoleńszczyźnie, wziętych do niewoli jeńców rosyjskich, jak i współczesnych, jak chociażby wymordowanie przez Niemców setek tysięcy radzieckich jeńców wojennych, a przez Japończyków jeńców brytyjskich, amerykańskich i chińskich.

Bardzo interesujące są też rozważania autora dotyczące zmieniających się poglądów Stalina odnośnie polskiej granicy zachodniej. A. Werblan zwraca uwagę, iż początkowo, w trakcie Konferencji Wielkiej Trójcy w Teheranie, Stalin przychylał się do poglądu Churchilla i Roosevelta, iż Polska za utracone Ziemie Wschodnie winna dostać rekompensatę jedynie w postaci części Prus Wschodnich, Gdańska i Śląska opolskiego. Nie było mowy o Wrocławiu czy Szczecinie. Zdaniem autora do zmiany zdania przez Stalina przyczyniło się walnie wejście do wojny u boku Armii Czerwonej 1 polskiej dywizji im. T. Kościuszki, tak w dzisiejszej Polsce postponowanej.

Andrzej Werblan w rozmowie z Robertem Walenciakiem

Werblan polemizuje też z powszechną w dzisiejszej Polsce opinią, iż w pierwszej fazie wojny radziecko-niemieckiej żołnierze radzieccy masowo poddawali się do niewoli, bo nie chcieli bronić ZSRR. Otóż zdaniem autora wynikało to z zupełniej innej przyczyny, a mianowicie rozkazu Stalina „ani kroku wstecz”. Skutkiem niego było okrążanie przez Niemcy wielkich zgrupowań radzieckich, które musiały w końcu kapitulować, a żołnierze szli do niewoli. W 1942 r., gdy Stalin oddał dowodzenie Armią Czerwoną w ręce fachowców nie było już zjawiska masowego brania przez Niemców jeńców. Na odcinku stalingradzkim Armia Czerwona, co prawda się cofała, ale nie dawała się okrążyć a więc dopływ jeńców radykalnie się zmniejszył.

Bardzo interesujący jest rozdział pt.: „Mikołajczyk mógł uratować Warszawę?”. Werblan opierając się na dokumentach radzieckich wysuwa tezę, iż gdyby w 1944 r. w trakcie wizyty w Moskwie St. Mikołajczyk porozumiałby się ze Stalinem, to ten ostatni już w sierpniu 1944 r. wyzwolił by Warszawę i podarowałby ją Mikołajczykowi. Mikołajczyk prosto z Moskwy pojechałby do wyzwolonej stolicy. Swoją opinię autor opiera na pewnym nieznanym powszechnie dokumencie. Otóż w trakcie wizyty Mikołajczyka w Moskwie Stalin polecił 3 sierpnia 1944 r. marszałkowi G. Żukowowi – Zastępcy Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych pilnie udać się do siedziby marszałka Konstantego Rokossowskiego – ówczesnego dowódcy 1 Frontu Białoruskiego i przygotować plan zdobycia Warszawy. Plan taki obaj marszałkowie przygotowali i przedstawili go 8 sierpnia do zatwierdzenia Stalinowi. Ofensywa miała rozpocząć się 25 sierpnia natarciem od strony Grójca i Pułtuska w celu okrążenia Warszawy. W ofensywie miało wziąć udział ok. miliona żołnierzy i dwa tysiące czołgów. Pod koniec sierpnia 1944 r. Warszawa byłaby wolna. Niestety, z uwagi na fakt, iż Mikołajczyk nie doszedł do porozumienia ze Stalin, ten kazał odłożyć plan na półkę. Paradoksem jest to, iż rok później Mikołajczyk porozumiał się ze Stalinem, ale na gorszych warunkach i wrócił z Moskwy do Warszawy, tyle tylko, iż całkowicie zniszczonej.

Kończąc już omawianie refleksji autora dotyczących przebiegu drugiej wojny światowej warto zacytować przytoczoną przez niego wypowiedz redaktora naczelnego „Kultury” paryskiej Jerzego Giedroycia: „Wszyscy ci politycy i dziennikarze polscy, którzy potępiają w czambuł Jałtę i Poczdam, którzy wypowiadają się tak, jak gdyby chcieli retroaktywnie wyprowadzić Polskę z koalicji antyhitlerowskiej, którzy zapominają albo nie wiedzą, iż udział w tej koalicji jest jedynym tytułem Polski do jej obecnych granic, którzy podważają ciągłość państwa polskiego w różnych formach ustrojowych i z różnym zakresem suwerenności i którzy w antykomunistycznym ferworze gotowi są oskarżać władzę ludową o zbrodnie, jakich nie popełniła – iż wszyscy oni działają na szkodę Polski.” Tak w tej chwili rządzący Polską lubią cytować Giedroycia, ale z jakiś powodów tę wypowiedź przemilczają.

Przechodząc do omawiania poglądów autora na temat powojennej polskiej rzeczywistości warto na początku zacytować następujące jego słowa: „Ci, którzy z lekkim słowem zestawiają ze sobą i na równi traktują hitlerowską okupację z wasalnym uzależnieniem powojennych samodzielnych państw narodowych Europy środkowej od ZSRR, popisują się brakiem rozumu lub krańcowym cynizmem. Nie wiedzą o czym mówią lub świadomie oszukują”. Jakże aktualne słowa! Sam byłem świadkiem jak w trakcie uroczystości z okazji rocznicy powołania Armii Krajowej w dniu 14 lutego br. przemawiający politycy twierdzili, iż w Polsce w 1945 r. jedna okupacja została zastąpiona drugą

Wracając do omówienia poglądów Werblana na powojenną rzeczywistość, warto zwrócić uwagę na interesujące spostrzeżenie dotyczące mikołajczykowskiego PSL. Zdaniem autora jedyną szansą na przetrwanie PSL, a co za tym idzie ułomnego, ale jednak pluralizmu w życiu politycznym, było przystąpienie PSL w 1947 r. do wspólnego bloku wyborczego z pozostałymi partiami. Do tego kroku gorąco namawiali Mikołajczyka działacze PPS, gotowi choćby zrzec się na jego korzyść części należnych im mandatów. Niestety, Mikołajczyk, nie pomny na to, iż w 1946 r. zostało sfałszowane referendum, co nie wywołało żadnej reakcji mocarstw zachodnich, zdecydował się samodzielnie wystartować w wyborach. Dalszy bieg wydarzeń jest już znany. Rozprawa zaś z PSL ułatwiła przeprowadzenie procesu wchłonięcia PPS przez PPR i powstanie PZPR.

Autor rozprawia się też z mitem powszechnego oporu społeczeństwa wobec nowej władzy, wskazując, iż po amnestii 1947 r. w podziemiu pozostało nie więcej niż dwa tysiące osób a w 1948 r. już tylko ok. 800. Nie ma a więc mowy o trwającym do 1963 r., zdaniem IPN, powstaniu narodowym.

Drugi tom pracy poświęcony jest czasom począwszy od października 1956 aż do upadku PRL. Mam wrażenie (być może mylne), iż większość zawartych w tym tomie stwierdzeń autora jest powtórzeniem tez z rozmowy z Karolem Modzelewskim. Są też nowe spostrzeżenia, takie jak to, iż w okresie 1957-1967 liczba więźniów politycznych z reguły nie przekraczała kilku lub kilkunastu, a więc o wiele mniej niż w ówczesnej Anglii, RFN, nie mówiąc już o frankistowskiej Hiszpanii czy też rządzonej przez Salazara Portugalii. Jakże się to kłóci z lansowanym w tej chwili przez polityków i media obrazem Polski Ludowej. Werblan powtarza też zawartą już w rozmowach z Modzelewskim tezę, iż najwybitniejszą postacią Polski Ludowej był Władysław Gomułka, wyróżniający się dalekowzrocznością i realizmem. Nie sposób się z tą tezą nie zgodzić.

Bardzo cennym dokumentem jest zamieszczony w aneksie, przetłumaczony z języka rosyjskiego, zapis rozmów pomiędzy delegacją polską a radziecką jakie miały miejsce w Belwederze w październiku 1956 r. Dokument został sporządzony na potrzeby kierownictwa radzieckiego przez znającego język polski Jana Dzierżyńskiego – syna Feliksa. Dzięki temu zapisowi możemy poznać jak dramatyczny przebieg miały rozmowy i jak twardą postawę w obronie polskich interesów prezentował Władysław Gomułka.

Reasumując czytelnik dostał do ręki bardzo interesują pracę o najnowszej historii Polski, opowiedzianej przez uczestnika tamtych wydarzeń. Wiele ze spostrzeżeń autora skłaniać będzie niewątpliwie czytelnika do głębszych przemyśleń odnośnie losów narodu polskiego w II połowie XX w. Dobrzy by się stało gdyby pozycja ta została lekturą obowiązkową dla uczniów szkół średnich. Byłaby z pewnością odtrutką na sączoną przez IPN czarną propagandę tego okresu w życiu państwa i narodu. Niestety wiem iż dziś ten postulat jest nierealny, ale kto wie co przyniesie przyszłość.

Jacek Marczyński

Andrzej Werblan, „Prawda i realizm” (pod redakcją Pawła Dybicza), Wydawnictwo Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2023, t. I ss.380; t. II ss. 349

Fot. NAC

Myśl Polska, nr 9-10 (1-8.03.2026)

Idź do oryginalnego materiału