Andrzej Duda jest urażony, zły i w ogóle ma chwilowo dość PiS. Były prezydent ma ogromny żal do polityków z Nowogrodzkiej. Powód? Plotki, które ostatnio rozsiewali na jego temat. PiS marzy o Krakowie. A później… Andrzej Duda ostatnimi czasy jakby zniknął nieco z medialnych radarów. Nie udzielał zbyt wielu wywiadów, nie prowadzi już swojego „show” w Kanale Zero. Jednak kilka dni wstecz nazwisko byłego prezydenta wróciło do mediów ze zdwojoną siłą. Powód? Krakowskie referendum, po którym z urzędu ustępuje Aleksander Miszalski. Frekwencja wyniosła 29,99 proc. i przekroczyła wymagany ustawowo próg. Za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób, a przeciwko 3 631 osób. Uratowała się za to Rada Miasta Krakowa, bo w referendum nad jej odwołaniem nie przekroczono wymaganego progu frekwencji. Po odwołaniu Miszalskiego oczywiście triumfuje PiS. Ekipa z Nowogrodzkiej oczami wyobraźni widzi kolejne referenda i ma wizję, iż wynik krakowskiego głosowania to zwiastun wygranej w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Co więcej, PiS-owcy wierzą, iż przejmą władzę w Krakowie. Na korytarzach Nowogrodzkiej zaczęły krążyć znane, głośne nazwiska. Chodzi o Beatę Szydło, Małgorzatę Wassermann i… Andrzeja Dudę. Plotek na temat startu Dudy w wyborach na prezydenta Krakowa przybywało w ostatnich dniach, a o sprawę został zapytany Łukasz Kmita z PiS, który