Myśleliście, iż po ostrym wpisie Donalda Tuska o „pouczaniu sojuszników” sprawa ucichnie? Nic z tego. Ambasador Stanów Zjednoczonych, Tom Rose, dolał oliwy do ognia. W odpowiedzi na słowa szefa polskiego rządu opublikował wpis, w którym sugeruje, iż premier… wysłał wiadomość do niewłaściwej osoby. Dyplomata obsypuje Tuska komplementami, jednocześnie brutalnie uderzając w Marszałka Sejmu. To próba wbicia klina w koalicję rządzącą?

Fot. Shutterstock
„Panie Premierze, to chyba nie do mnie?”
Wymiana ciosów na linii Warszawa-Waszyngton wchodzi na poziom absurdu. Przypomnijmy: Donald Tusk napisał do ambasadora, iż „sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać”. Odpowiedź Toma Rose’a wprawiła obserwatorów w osłupienie.
– Zakładam, iż Pana przemyślana i dobrze sformułowana wiadomość została wysłana do mnie przez pomyłkę, ponieważ z pewnością zamierzał Pan skierować ją do Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego – napisał ambasador Rose.
Dyplomata argumentuje, iż to słowa Czarzastego były „nikczemne, lekceważące i obraźliwe” wobec prezydenta Trumpa i to one były „potencjalnie szkodliwe” dla rządu Tuska. W ten sposób ambasador odwraca kota ogonem, sugerując, iż Tusk w rzeczywistości zgadza się z Amerykanami, a problemem jest jedynie lider Lewicy.
Dyplomatyczny pocałunek śmierci. Tusk „wzorem sojusznika”
W dalszej części wpisu Tom Rose stosuje taktykę „dobrego i złego policjanta”. Podczas gdy Czarzasty jest na cenzurowanym, Donald Tusk zostaje wyniesiony na piedestał. Ambasador pisze wprost:
– Panie Premierze, mam tylko najwyższy szacunek i podziw dla Pana życiowego, odważnego przywództwa (…) Pan, Panie Premierze, był prawdziwym wzorem sojusznika i wielkim przyjacielem Stanów Zjednoczonych – czytamy w oświadczeniu.
Takie słowa w ustach przedstawiciela administracji Trumpa, skierowane do lidera PO, mogą być odebrane jako próba skłócenia Tuska z jego lewicowymi koalicjantami. Rose stawia sprawę jasno: Tusk jest „swój”, a Czarzasty to szkodnik.
„Będę bronił mojego Prezydenta bez wahania”
Tom Rose nie pozostawia złudzeń co do swojej misji. Podkreśla, iż Donald Trump jest „największym przyjacielem, jakiego Polska kiedykolwiek miała w Białym Domu”. Dyplomata zaznacza, iż obrażanie amerykańskiego prezydenta to „ostatnia rzecz, jaką powinien robić jakikolwiek polski lider”.
Oświadczenie kończy się mocną deklaracją lojalności. Rose zapowiada, iż zawsze będzie bronił swojego prezydenta „bez wahania, wyjątków czy przeprosin”. To jasny sygnał, iż ambasada nie ustąpi ani o krok w sprawie Czarzastego.
Co to oznacza dla Ciebie? Test dla rządu
Ta wymiana zdań to coś więcej niż internetowa sprzeczka. To poważny test dla spójności polskiej władzy:
- Dylemat Tuska: Premier został postawiony w niezręcznej sytuacji. Ambasador USA publicznie go chwali, jednocześnie żądając głowy jego koalicjanta (Czarzastego). Tusk musi teraz zdecydować: czy bronić Marszałka Sejmu za wszelką cenę, ryzykując relacje z USA, czy przyjąć „komplementy” i zdystansować się od Lewicy.
- Ryzyko paraliżu: jeżeli ambasada USA faktycznie będzie bojkotować trzecią osobę w państwie (Marszałka Sejmu), utrudni to funkcjonowanie państwa w zakresie dyplomacji parlamentarnej i bezpieczeństwa.
Kontekst:
Wcześniej Roman Giertych w ostrych słowach zasugerował ambasadorowi zmianę pracy, porównując żądania Trumpa do zachowania cesarza Nerona. Odpowiedź Rose’a sugeruje, iż dyplomata nie zamierza pakować walizek, a wręcz przechodzi do ofensywy.

2 godzin temu








!["Nie każde schronisko to pato schronisko". Redakcja Faktu z wizytą w schronisku Canis w Kruszewie [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/fakt.png)


![Z kamienicy został już tylko gruz. Tutaj wybudują 10-piętrowy blok [ZDJĘCIA, WIZUALIZACJE]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/02/BudowaMogilska1.jpg)