Ambasador Ukrainy broni Bandery i zestawia zbrodnie UPA z czynami Polaków

dzienniknarodowy.pl 9 godzin temu
Zdjęcie: Ambasador Ukrainy broni Bandery i zestawia zbrodnie UPA z czynami Polaków


Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar uznał Stepana Banderę za postać zasługującą na szacunek w ukraińskiej pamięci, a mówiąc o zbrodniach UPA wskazał również na czyny popełniane przez Polaków i polskie podziemie. Takie zestawienie zaciera podstawową różnicę: państwo polskie uznaje zbrodnie OUN i UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej za ludobójstwo.

Ambasador przedstawia ukraińską pamięć

Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce, zabrał głos w sprawie Stepana Bandery i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jak relacjonuje Gazeta.pl, dyplomata stwierdził, iż Bandera zasługuje na uznanie jako jeden z bohaterów Ukrainy. Przyznał zarazem, iż wśród członków UPA byli zbrodniarze zabijający Polaków.

W tej samej wypowiedzi Bodnar wskazał, iż również po polskiej stronie i w polskim podziemiu dochodziło do zbrodniczych czynów. Nie można pomijać przestępstw popełnianych przez Polaków, jeżeli są potwierdzone badaniami i przypisane konkretnym sprawcom. Nie wolno jednak używać ich jako wygodnego symetryzmu, który rozmywa odpowiedzialność OUN i UPA za zaplanowaną czystkę ludności polskiej.

Ludobójstwo nie jest zwykłym konfliktem pamięci

W 2016 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznał zbrodnie dokonane przez OUN i UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej za ludobójstwo. Ustanowił też 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. To oficjalne stanowisko polskiego państwa, oparte na skali, celu i charakterze mordów na ludności cywilnej.

Ofiarami byli mieszkańcy Wołynia i Małopolski Wschodniej, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze. Wielu zamordowanych przez cały czas nie ma godnego, imiennego pochówku. Polska debata nie dotyczy więc abstrakcyjnego sporu o bohaterów dwóch narodów. Dotyczy prawa rodzin do grobu, prawdy o sprawcach i elementarnego szacunku dla obywateli Rzeczypospolitej.

Bandera pozostaje przeszkodą dla pojednania

Dla części Ukraińców Bandera jest symbolem walki o niepodległość. Polska ma jednak pełne prawo oceniać jego polityczne dziedzictwo przez działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz zbrodnie popełnione w imię nacjonalistycznego programu. Są symbole, których nie da się oczyścić samą zmianą perspektywy.

Problem zaostrzyła decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z 26 maja 2026 roku o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy odwołującej się do „Bohaterów UPA”. Wywołała ona oficjalny sprzeciw Warszawy. Polskie władze podkreślały, iż kooperacja w dziedzinie bezpieczeństwa nie oznacza zgody na gloryfikowanie formacji odpowiedzialnej za masowe zbrodnie na Polakach.

Polska potrzebuje twardej i rozumnej polityki

Rosja pozostaje agresorem i zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski. Wspieranie zdolności Ukrainy do obrony przed rosyjskim imperializmem leży w polskim interesie, ale nie daje władzom w Kijowie prawa do lekceważenia naszej pamięci. Sojusz oparty na przemilczeniu zbrodni jest kruchy.

Odpowiedź Warszawy powinna być konsekwentna: pełny dostęp do archiwów, zgody na poszukiwania i ekshumacje, godne pochówki oraz rezygnacja z państwowej gloryfikacji OUN i UPA. Nie chodzi o wrogość wobec Ukraińców. Chodzi o odpowiedzialność instytucji i dojrzałość państwa, które chce budować trwałe relacje z Polską.

Stawką dla Polaków jest ochrona prawdy historycznej bez osłabiania własnego bezpieczeństwa. Polska nie musi wybierać między pamięcią o ofiarach a realizmem wobec Rosji. Musi wymagać obu rzeczy, spokojnie i stanowczo. Słowa ambasadora Bodnara pokazują, iż bez takiej presji wygodny symetryzm przez cały czas będzie zastępował uczciwe rozliczenie.

Źródło: Banderyzm / Ukraina (monitor PL)

Idź do oryginalnego materiału