Ajaj, Karol Nawrocki nie uniknął wtopy podczas przemówienia na uroczystości Święta
Wojska Polskiego. Jak na historyka – dość wstydliwej. Nawrocki chwali „obrońców Monte Cassino” 15 sierpnia to jeden z najważniejszych dni w polskim kalendarzu. Tego dnia celebrujemy Święto Wojska Polskiego, które przypada w rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. W tym roku byliśmy świadkami dwóch parad: imponującej rozmachem defilady w Warszawie z udziałem najnowocześniejszych maszyn oraz parady morskiej w Gdyni. W warszawskich uroczystościach udział wzięli między innymi prezydent Karol Nawrocki i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Nawrocki przemawiał do żołnierzy i zgromadzonych nad Wisłą Polek i Polaków. – Staję dziś przed wami jako prezydent Polski i zwierzchnik Sił Zbrojnych, ale przede wszystkim jako dumny obywatel Rzeczpospolitej i reprezentant narodu, który doskonale zna cenę płaconą za niepodległość i za wolność narodu – powiedział na wstępie Nawrocki. Jak mówił, 15 sierpnia to „dzień narodowej pamięci i dzień największego militarnego zwycięstwa polskiego wojska w XX wieku, dzień pamięci o naszych bohaterach – zwycięzcach”. No i doszło do dość wstydliwej, jak na historyka, wtopy. – To także dzień wdzięczności wobec nich, wobec ich dowódców za to, iż Polska przez kolejne 19 lat mogła być wolna i niepodległa. I dzięki temu mieliśmy pokolenie ludzi, którzy o Rzeczpospolitą dbali.