Milczał przez cztery miesiące, publicznie zabrał głos tuż przed zakończeniem kampanii wyborczej i drugą turą wyborów prezydenta Krakowa. Odwołany w referendum ze stanowiska prezydenta Aleksander Miszalski zaapelował do głosowania na Monikę Piątkowską. – Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta – stwierdził Aleksander Miszalski.
Oto pełna treść oświadczenia byłego prezydenta Krakowa.
„Drogie Krakowianki, drodzy Krakowianie!
Przez ponad cztery miesiące milczałem, była to moja świadoma decyzja. Potrzebowałem czasu, żeby spojrzeć na swoją prezydenturę z dystansu, przeanalizować popełnione błędy i zastanowić się, co mogłem zrobić inaczej.
Dzisiaj przerywam tę ciszę. Przerywam ją bo Kraków jest dla mnie istotny i nie chcę milczeć, kiedy toczy się dyskusja o jego przyszłości. Nie zamierzam udawać, iż wszystko robiłem dobrze. Chciałem w krótkim czasie uporządkować finanse Krakowa, przeprowadzić trudne reformy i rozpocząć ważne inwestycje. Dzisiaj wiem, iż próbowałem zmienić zbyt wiele rzeczy naraz.
Poniosłem za to polityczną odpowiedzialność Przez te miesiące nie przestałem interesować się Krakowem. Przeciwnie. Uważnie obserwowałem wydarzenia w mieście, słuchałem kandydatów i analizowałem ich propozycje.
I im dłużej słucham trwającej kampanii, tym więcej mam pytań. Zwłaszcza do Łukasza Gibały, którego znam od 18 lat. Razem zaczynaliśmy w Platformie Obywatelskiej. On kierował jej krakowskimi strukturami, ja byłem jej sekretarzem. To on, wtedy, w 2010 roku rekomendował na listach wyborczych działaczy PO takich jak Hawranek, Stawowy, Kośmider, Sepioł, Kracik czy Miszalski. Wtedy wszystkich cenił, lubił i szanował dzisiaj wszystkich hejtuje. Szczere czy koniunkturalne? Później nasze drogi się rozeszły. W 2024 roku stanęliśmy naprzeciw siebie w wyborach prezydenckich.
Dzisiaj słucham tego co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, iż kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą. Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła.
WIARYGODNOŚĆ KANDYDATA
1. Zacznijmy od referendum. Łukasz przedstawiał swoją rolę jako jedynie wspierającego mieszkańca. Tymczasem ze sprawozdania finansowego komitetu referendalnego wynika wprost, iż stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców przekazało na kampanię wsparcie rzeczowe wycenione na niemal 1,9 mln zł. Całkowite koszty wykazane w rozliczeniu wyniosły niespełna 2 mln zł. Krakowianie zostali po prostu OSZUKANI, iż mowa o obywatelskim akcie, a chodziło tak naprawdę o dogrywkę do wyborów. Powtarza przy tym, iż wydałem na “gazetkę” w trakcie referendum 3,5 mln zł by się atakować inicjatywę referendum. To KŁAMSTWO. Łukasz ignoruje fakt, iż “gazetka” jest wydawana w mieście od lat, iż wspomniany koszt dotyczy całego roku i przede wszystkim, iż do referendum wydano zaledwie cztery numery, których tematyka choćby nie dotyczyła polityki, a codziennego życia miasta. W tym miejscu trzeba również zwrócić uwagę na Jana Hoffmana, który stał się dla całej inicjatywy niczym więcej jak przykrywką dla dalszych działań Gibały. Dowodem na to jest nie tylko wspomniane finansowanie referendum przez Kraków dla Mieszkańców, ale również fakt, iż Hoffman wycofał swój start w wyborach na chwilę przed I turą i jawnie poparł Łukasza.
2. Następnie musimy zwrócić uwagę na kampanię, w której pada wiele różnych fałszywych twierdzeń. 28 września w RMF FM Łukasz Gibała stwierdził, iż 6 radnych KO zgłosiło się do niego, wyrażając otwartość na rozmowy i ewentualną współpracę. 6 października krakowski sąd prawomocnie utrzymał rozstrzygnięcie nakazujące sprostowanie tej wypowiedzi – było to KŁAMSTWO. Oczywiście mówi, też iż przecież najważniejsza powinna być współpraca, więc radni zawsze powinni rozmawiać z Prezydentem i szukać kompromisów. Tymczasem sam nie wziął udziału w ani jednym spotkaniu, na które zapraszałem go jako Prezydent. Nie zgłosił się do mnie z ani jedną sprawą lub problemem. Od początku bojkotował lub krytykował każdą moją inicjatywę. kooperacja z radnymi ma być tylko w momencie, w którym to jemu odpowiada, jeżeli zostanie wybrany?
3. Przejdźmy zatem do sprawy rzekomego masowego zatrudniania ludzi z KO w Magistracie. Gibała twierdzi, iż Urząd Miasta stał się łupem dla członków partii. Mówił o setce osób z KO w na kierowniczych stanowiskach. W rzeczywistości takich osób jest w UMK nie więcej niż 15 na 170 stanowisk kierowniczych. To jest to legendarne “kolesiostwo”? Tymczasem z jego kręgów padają już konkretne nazwiska osób które znajdą pracę w Magistracie czy spółkach (Urynowicz, Wąsowicz, Czop, Szopińska, Hoffman, Szczepan, Kędryna, Jantos, Bogdanowska, Kubiczek, Wałachowski)… Czy już zatem znają wyniki konkursów? Zresztą już 2024 r. w debacie dla Radia Kraków zapowiedział zatrudnienie ludzi ze swojego stowarzyszenia w UMK. Postawa Łukasza to nic innego jak perfidna hipokryzja.
4. Osobny temat to dynamiczna zmiana poglądów, które u Łukasza zmieniają się częściej niż kierunek wiatru. W 2022 roku głosował za wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu. Dzisiaj opowiada się za ograniczeniem zasięgu SCT, ponieważ liczy na głosy konserwatywnych wyborców. Nie obchodzi go przy tym kwestia zdrowia dzieci i seniorów. Dotyczy to nie tylko strefy, ale również budowy metra, transportu miejskiego, planowania przestrzennego i każdej innej ważnej decyzji dotyczącej Krakowa. Dzisiaj poglądy Łukasza to jedynie te poglądy, które przyniosą mu korzyść.
5. Pozostając w temacie korzyści, samo nasuwa się pytanie o to jak ewentualna wygrana Łukasza wpłynie na rodzinne interesy deweloperskie Gibałów. Tak, rodzina Łukasza, a dokładniej brat, to deweloper. Dla wielu z Was może to być szokujące, ponieważ w poprzedniej kampanii mówił, iż jego brat nie ma nic wspólnego z deweloperką. (Radio Kraków). Tymczasem jeszcze w 2024 roku, na jesieni, firma Gibałów wznowiła postępowanie w sprawie wycinki drzew na ul. Lea. Oprócz budowania, ich firmy zajmują się również finansowaniem deweloperów i na tym zarabiają. Tak, tymi deweloperami z którymi Łukasz – rzekomo – tak zaciekle walczy. Łukasz mówi, iż setki działek jego rodziny w okolicach Krakowa nie kolidują z ewentualnym pełnieniem funkcji Prezydenta. Ale to też jest KŁAMSTWO. Prezydent ma przecież ogromne przełożenie na: transport aglomeracyjny, parkingi P&R, współpracę w Metropolii Krakowskiej, planowanie inwestycji na granicach miasta. Musimy sobie wszyscy zadać ważne pytanie: czy inwestycje miasta na obrzeżach będą realizowane dla większej korzyści Krakowian, czy może raczej dla większej wartości działek należących do Gibałów.
FINANSE MIASTA
Łukasz Gibała wykazuje się elementarną nieznajomością finansów miasta. W kampanii wyborczej mówi na przykład:
– iż dopłacamy do turystyki 100 zł na mieszkańca, ale pytany czy liczył wpływy z podatków z turystyki do budżetu, mówi, iż nie, nie ma takich danych… (Radio Kraków).
– iż firmy działające w Krakowie praktycznie nie zostawiają CIT w mieście, a naprawdę zostawiają ponad pół miliarda! (Radio Kraków).
zapowiada likwidację Departamentów w UMK i oszczędności na ponad 10 mln zł. W rzeczywistości departamenty kosztują ok. 2 mln, a ich funkcjonowanie przyniosło miastu już ok. 60 mln zł w pierwszym półroczu ich pracy. Łukasz ponownie minął się z prawdą.
– w wywiadzie w RMF FM powiedział ostatnio, iż jeden przystanek SKA to niewielki koszt – ok. paru milionów. Realnie to ogromne pieniądze, których nie da się wyczarować. Dla przykładu: Przystanek Kraków Sanktuarium to 27 mln zł, Kraków Swoszowice 43,5 mln zł, Kraków Piastów 24 mln zł, Kraków Prądnik Czerwony 61,2 mln zł.
PROGRAM WYBORCZY
Najważniejsze jest jednak to, co dotyczy PRZYSZŁOŚCI. Zbierając w całość postulaty przedstawione przez Łukasza, dodając do nich interpelacje i uchwały Krakowa dla Mieszkańców, powstaje proste pytanie: czy on oszalał? Wszystko o czym mówi Łukasz to w sumie 3,5 mld w inwestycjach i prawie 400 mln rocznie w utrzymaniu lub rezygnacji z dochodów. To nie jest możliwe przy jednoczesnym mówieniu o zmniejszeniu zadłużenia miasta. Ten program nie uwzględnia nawet: metra, Trasy Pychowickiej i Zwierzynieckiej, zwiększenia dotacji dla żłobków i przedszkoli (które postulował), czy wykupu Łąk na Klinach pod użytek ekologiczny.
Jednak Łukasz nie musi się tym przejmować, ponieważ od lat ma niewątpliwy talent: potrafi znaleźć łatwe rozwiązanie niemal każdego problemu Krakowa. Za mało autobusów? Zwiększymy liczbę kursów. Za drogie bilety? Obniżymy ceny. Brakuje mieszkań? Wybudujemy. Deweloperka się szerzy? Nie wybudujemy. Potrzeba tramwajów, parków, parkingów? Zrobimy. Rośnie dług miasta? Oddłużymy.
Tymczasem budżet miasta Krakowa to prawie 11,5 mld zł wydatków rocznie, w tym 1,5 mld zł inwestycji, przy jedynie 10,3 mld zł dochodów. Obojętne czy Łukasz Gibała chciałby to zrobić w 2,5 roku (zakładam iż program prezentuje się na kadencję) czy choćby w potencjalne dwie (7,5 roku) to musi gdzieś znaleźć 5-8 mld zł!
Audyt, niestety, nie jest bankomatem. Zastąpienie “kolesi” na swoich już oczywiście nie “kolesi” tylko “ekspertów” ze swojego stowarzyszenia nie rozwiąże sprawy. A Excel i budżet mają te paskudne cechy, iż nie reagują na lajki na Facebooku. Nie da się w budżecie 11 mld zł znaleźć 1 mld zł oszczędności bez cięcia usług dla mieszkańców. Jeden miliard to cały transport, to 25% edukacji albo likwidacja wszystkich urzędów i zwolnienie wszystkich urzędników.
Skoro nie audyt, to może Łukasz Gibała chce wykreślić inwestycje z Wieloletniej Prognozy Finansowej? Tylko pytanie brzmi które? Bo żeby znaleźć taką kwotę, potrzebne byłoby wykreślenie wszystkich inwestycji z 5 lat…
A może on tak naprawdę chce zadłużyć Kraków na te dodatkowe (oprócz tego co już jest w WPF) 5-8 mld zł? To znaczy iż będziemy zadłużeni nie na 9 mld zł tylko na 16-20 mld zł!
Kończąc chcę Wam powiedzieć istotną rzecz. Wiem, iż nie byłem idealnym prezydentem, popełniałem błędy, umiem się do tego przyznać – poniosłem tego konsekwencje. Monika Piątkowska też ma wady, wszyscy je mamy, chociaż nauczona moimi błędami już podobnych nie popełni. To dobra, sprawdzona i zaangażowana w życie naszego miasta menadżerka, której doświadczenie urzędnicze i prawnicze pozwoli dynamicznie rozwijać Kraków, przy jednoczesnej walce z rosnącym długiem.
Takim kandydatem nie jest Łukasz Gibała, który nigdy w życiu niczym na poważnie nie zarządzał. Nie musiał na poważnie pracować i martwić się finansami, ponieważ wszystko miał podane jak “na tacy”.
Doświadczenie nauczyło mnie jednego: miastem zarządza się nie obietnicami, ale decyzjami, za które trzeba wziąć odpowiedzialność. I to właśnie w odpowiedzialności za nasze miasto, za naszą przyszłość i za rozwój Krakowa proszę Was, w niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta.”

1 godzina temu










![Apel z okazji Święta Żołnierza Rezerwy w Żaganiu z udziałem wicepremiera [ZDJĘCIA]](https://zachod.pl/wp-content/uploads/2026/10/06-scaled.jpg)