Alarmujące dane o stanie Bałtyku

3 dni temu

– Ważne jest to, aby pogodzić ochronę Bałtyku z utrzymaniem miejsc pracy na Pomorzu.

W naszym wypadku sektor rybołówstwa jest bardzo istotny. Niestety raport przedstawiony w Parlamencie Europejskim w wielu obszarach obwinia wprost rybaków o to, co się dzieje na Bałtyku. To ogromne uproszczenie, na które się absolutnie nie zgadzamy – mówi agencji Newseria Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

Europosłowie dostrzegają problem pogarszającej się sytuacji ekologicznej w Morzu Bałtyckim

Mowa o raporcie w sprawie wieloletniego planu dla Morza Bałtyckiego i dalszych działań, który w kwietniu br. przyjęła Komisja Rybołówstwa PE. W uzasadnieniu napisano, iż Bałtyk przechodzi kryzys, a sposób, w jaki jest on traktowany, wymaga pilnych zmian. Podkreślono w nim, iż dorsz bałtycki, gatunek, który kiedyś obficie występował w tym akwenie, uległ dramatycznemu załamaniu, a biomasa komercyjnych stad ryb znajduje się na historycznie niskim poziomie. Dlatego – w opinii autorów sprawozdania – Bałtyk powinien się stać obszarem pilotażowym nowego, kompleksowego zarządzania ekosystemem.

Europosłowie dostrzegają problem pogarszającej się sytuacji ekologicznej w Morzu Bałtyckim. Powstał na ten temat raport wzywający Komisję Europejską i państwa członkowskie do pilnych działań. Zdaniem europosła Piotra Müllera za bardzo skupiał się on na połowach i presji ze strony rybołówstwa. Jak podkreśla, zamiast forsować radykalne rozwiązania i wprowadzać automatyczne cięcia kwot połowowych, w większym stopniu powinniśmy się zająć zanieczyszczeniami czy obecnością drapieżników. Podczas głosowania na forum PE posłowie poparli część jego poprawek.

W ub.r. z bałtyckich łowisk pozyskano 71,6 tys. t ryb, co stanowiło 48,3 proc. łącznej masy połowów. To o 5,1 proc. mniej niż w 2024 r.

Jak w marcu 2026 r. podało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w 2025 r. spożycie ryb w Polsce wyniosło niecałe 14 kg na mieszkańca. To wciąż poniżej średniej unijnej, jednak trend jest rosnący. Polska pozostaje jednym z głównych ośrodków przetwórstwa ryb w Unii Europejskiej. Roczna produkcja przekracza 680 tys. t o wartości 18,7 mld zł, a znaczna część trafia na rynki zagraniczne. Z danych GUS wynika, iż w 2025 r. z bałtyckich łowisk pozyskano 71,6 tys. t ryb, co stanowiło 48,3 proc. łącznej masy połowów. To o 5,1 proc. mniej niż w 2024 r. Polscy rybacy najwięcej poławiali szprotów – 41 tys. t, czyli 60,4 proc. łącznej masy połowów morskich.

– Do tego raportu ogłoszonego w PE zgłosiłem ponad 80 poprawek w różnych obszarach między innymi po to, aby wskazać na inne rzeczy, które powodują, iż Bałtyk jest w kiepskim stanie. To różnego rodzaju ścieki komunalne, które wpływają do Bałtyku z różnych krajów, zalegająca na dnie Morza Bałtyckiego broń, ale również drapieżniki, które niestety ingerują w stada ryb i powodują, iż ławice są mniejsze – podkreśla Piotr Müller. Jego zdaniem sprawozdanie w wersji przyjętej przez komisję w zbyt ograniczonym stopniu dotykało tych obszarów. – Mam wrażenie, iż raport głównie skupia się na tym, żeby atakować rybaków. My się na to nie godzimy. Chcemy równowagi pomiędzy tym, w jaki sposób, w dobrym tego słowa sensie, eksploatować Morze Bałtyckie a jego równowagą ekologiczną – podkreśla Piotr Müller.

Na dnie Bałtyku od zakończenia II wojny zalegają dziesiątki tys. t broni konwencjonalnej i chemicznej, zawierającej substancje niebezpieczne

Podczas sesji plenarnej 21 maja posłowie przyjęli raport i poparli część poprawek zgłoszonych przez europosła. Jak wskazał na swojej stronie, sam głosował przeciw całemu dokumentowi ze względu na to, iż kilka jego elementów może być szkodliwych dla sektora. Ostateczny dokument precyzuje jednak, iż za trudną sytuację ekosystemu odpowiada złożony splot wielu czynników.

Wskazano w nim m.in., iż na dnie Morza Bałtyckiego od zakończenia II wojny światowej zalegają dziesiątki tysięcy ton broni konwencjonalnej i chemicznej, która zawiera substancje niebezpieczne, w tym chemiczne środki bojowe: iperyt siarkowy (gaz musztardowy), gaz łzawiący i substancje paraliżująco-drgawkowe. W wyniku korozji stopniowo uwalniają do środowiska morskiego niebezpieczne chemikalia, co prowadzi do jego skażenia, szkód w ekosystemach i utraty różnorodności biologicznej. – Musimy to zagrożenie zniwelować. Dlatego w swoich poprawkach proponowałem m.in. program pilotażowy oczyszczania dna Bałtyku z zanieczyszczeń, które pozostały po II wojnie światowej – wyjaśnia Piotr Müller.

Więcej: https://biznes.newseria.pl/news/ue-pracuje-nad-nowym,p362037317
https://3.newseria.pl/video/362037317_muller_baltyk_1_sz.mp4
Idź do oryginalnego materiału