Wrocław ma poważny problem ze spalinami. Aż 20 z 47 punktów pomiarowych nie spełniło aktualnie obowiązujących norm dla dwutlenku azotu (40 µg/mł) – to główny wniosek z najnowszych badań zleconych w akredytowanym laboratorium. Co więcej żadna lokalizacja nie spełniła nowych norm, które Polska przyjąć musi jeszcze w tym roku, a spełnić najpóźniej w 2030 (20 µg/mł).
Wrocław ma duży problem z zanieczyszczeniem powietrza dwutlenkiem azotu. Jego głównym źródłem w miastach jest transport drogowy. Tymczasem władze miasta ogłosiły, iż przynajmniej do 2028 roku rezygnują z wprowadzenia Strefy Czystego Transportu, która jest jednym z narzędzi do poprawy tej sytuacji.
– Projekt ustanowienia strefy budzi istotne kontrowersje społeczne. Prace nad nim zostały wstrzymane – zapowiedziała w kwietniu 2026 roku Renata Granowska, wiceprezydentka Wrocławia. Decydenci zasłaniają się brakiem przekroczeń dwutlenku azotu w 2024 roku.
- Czytaj także: Wrocław wycofuje się z SCT. Mieszkańcy zlecają własne badania
Nowych danych dostarczają najnowsze pomiary zaprezentowane przez Dolnośląskim Alarmem Smogowym. Sytuacja nie jest nowa, bo wcześniej podobny obraz pokazały badania Uniwersytetu Wrocławskiego z 2024 roku i „Dodatkowa ocena jakości powietrza za 2024 rok” przygotowana przez GIOŚ. Ta uwzględnia nowe, ostrzejsze normy unijne, która Polska musi przyjąć jeszcze w tym roku, a spełniać od 2030.
Jednocześnie władze stolicy Dolnego Śląska zapowiedziały rezygnację z wdrożenia narzędzia, które sytuację miało poprawić, czyli Strefy Czystego Transportu.
Alarmujące wyniki pomiarów we Wrocławiu. „Miasto udaje, iż problemu nie ma”
W poniedziałek 25 maja, w centrum Wrocławia, Dolnośląski Alarm Smogowy razem z innymi organizacjami społecznymi, przedstawił alarmujące wyniki pomiarów stężeń dwutlenku azotu (NO2). Te potwierdziły, iż transport samochodowy poważnie zatruwa powietrze we Wrocławiu.
– Miasto zamiata temat pod dywan i udaje, iż problemu nie ma, a problem jest – mówi Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego (DAS).
W 20 z 47 lokalizacji stężenia przekroczyły obowiązującą normę 40 µg/mł, a we wszystkich punktach były wyższe niż nowe unijne normy (20 µg/mł od 2030 r.) oraz zalecenia WHO (10 µg/mł). Najwyższe wartości zanotowano m.in. przy al. Brücknera – ul. Gęsia (61 µg/mł), al. Armii Krajowej – ul. Krakowska (60 µg/mł) oraz ul. Swojczyckiej (52 µg/mł). Działacze przypomnieli, iż oddychanie tlenkami azotu odpowiada za choćby 400-500 przedwczesnych zgonów rocznie we Wrocławiu.
Stare diesle nas trują Dzisiaj ujawniliśmy nasz niezależny raport. Spośród 47 przebadanych punktów na 20 mamy przekroczenia obecnej normy NO2, na żadnym stężenia tego toksycznego ale niewidocznego i niewyczuwalnego gazu nie spełniają norm, które obowiązywać będą za 3,5 roku. pic.twitter.com/t3gvJJPEkj
— Alarm Smogowy DŚ (@alarm_smogowyDS) May 25, 2026Wyniki zgodne z odczytami państwowych stacji
Badanie zrealizowano na przełomie lutego i marca 2026 roku przy użyciu profesjonalnych próbników szwajcarskiej firmy (tzw. samplery pasywne). Próbniki rozmieszczono w kluczowych miejscach narażenia mieszkańców na smog komunikacyjny. Głównie przy przystankach autobusowych i tramwajowych, ważnych skrzyżowaniach oraz ciągach komunikacyjnych, którymi codziennie przemieszczają się tysiące pieszych, rowerzystów i pasażerów komunikacji miejskiej.
Wyniki są w pełni reprezentatywne dla średniomiesięcznego stężenia i wykazują wysoką zgodność z danymi stacji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ). Choć norma odnosi się do całorocznego stężenia, to w przypadku tlenków azotu nie notuje ono znaczących sezonowych zawahań (jak np. pyły zawieszone, charakterystyczne głównie dla zimniejszej połowy roku w związku z sezonem grzewczym).
– Wyniki pomiarów, których dokonaliśmy wraz z Dolnośląskim Alarmem Smogowym nie są optymistyczne. W żadnym z 47 przebadanych punktów we Wrocławiu nie są spełnione normy, które wejdą w życie już za około 3,5 roku. W 20 punktach przekroczone są choćby w tej chwili obowiązujące limity – mówi Filip Jarmakowski z działu transportowego Polskiego Alarmu Smogowego.

O tym, iż spaliny trują (a dwutlenek azotu jest ich składnikiem) uczymy się już w pierwszych latach życia. Sprawę od dawna szczegółowo badają naukowcy i w Polsce i za granicą. Szczególnie niepokojący jest wpływ NO2 na zdrowie mieszkańców, zwłaszcza dzieci i osób starszych. Dwutlenek azotu, którego głównym źródłem w miastach jest ruch samochodowy (głównie spaliny ze starszych diesli), powoduje poważne skutki zdrowotne. Widać je zarówno w perspektywie długoterminowej, jak i krótkoterminowej.
Astma, cukrzyca i obniżenie zdolności poznawczych
Według licznych badań epidemiologicznych, długotrwałe narażenie na stężenie NO2 wyższe o zaledwie 10 µg/mł zwiększa ryzyko zachorowania na astmę choćby o 10-17 proc. U dzieci ryzyko ostrych infekcji górnych dróg oddechowych rośnie o 9 proc. Istnieje również udokumentowany związek między wyższym stężeniem NO2 a większą zachorowalnością na cukrzycę. Widać także korelację ze wzrostem ryzyka zgonu z powodu zapalenia płuc lub oskrzeli – o 6 proc. przy każdym wzroście stężenia o 10 µg/mł.
Badania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego potwierdzają wyraźny związek między podwyższonymi stężeniami dwutlenku azotu a nagłymi incydentami sercowo-naczyniowymi. To m.in. zawał serca, udar mózgu czy migotanie przedsionków. Nie mniej alarmujące są skutki krótkotrwałego narażenia. Badania przesiewowe w szkołach Barcelony wykazały, iż uczniowie z najbardziej zanieczyszczonych rejonów uzyskiwali wyniki gorsze testów zdolności poznawczych, koncentracji, pamięci krótkotrwałej i długotrwałej. W porównaniu z dziećmi oddychającymi czystszym powietrzem wypadali słabiej choćby o 23 proc.
Fot. DASPodobne rezultaty uzyskali psychologowie Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dniach z wysokim stężeniem tlenków azotu dzieci wykazywały choćby o 20 proc. gorszą zdolność podtrzymania uwagi, zapamiętywania i rozumowania. Efekt był widoczny także u tych samych dzieci badanych w różne dni, a gorsze wyniki korelowały bezpośrednio z jakością powietrza.
- Czytaj także: SCT w Katowicach „tylko na papierze”. Organizacje apelują do władz miasta
Nie popełnić błędów Krakowa
Jednak smog komunikacyjny wpływa nie tylko na nasze zdrowie, ale także na jakość życia tu i teraz. To istotny argument, bardzo rzadko konkretnie w debacie o Strefach Czystego Transportu.
– Podwyższone stężenia NO₂ powodują choroby płuc i układu krążenia, zwiększają liczbę hospitalizacji oraz negatywnie wpływają na rozwój funkcji poznawczych u dzieci. Brak jakichkolwiek działań ze strony władz miasta w celu rozwiązania tego problemu może więc przełożyć się na jakość życia i zdrowia mieszkańców – dodaje Jarmakowski.
Smolnicki przypomina, iż SCT wzbudzała emocje w wielu europejskich miastach. Jednak tam, gdzie została ostatecznie zaakceptowana, kluczowa okazała się dobra komunikacja z mieszkańcami. To właśnie władze miejskie powinny prowadzić działania informacyjne i kompensacyjne, np. poprzez rozwój transportu publicznego.
– Kraków popełnił kardynalny błąd w komunikowaniu, po co nam SCT. Mówiono o poprawie jakości życia, a jednocześnie wprowadzono podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Tymczasem osoby posiadające stare, 20-letnie diesle powinny otrzymać realne rekompensaty lub ulgi za to, iż nie mogą wjechać autem do miasta – mówi przedstawiciel DAS.
– Mieszkańcy dowiedzieli się przede wszystkim o zakazach, mimo iż do końca nie wyjaśniono, na czym dokładnie będą one polegały. W efekcie wprowadzono ograniczenia i podwyżki bez odpowiedniego przygotowania społecznego – dodaje.
Fot. DASNie tylko kij, ale też marchewka
Zdaniem Smolnickiego Wrocław popełnia dziś bardzo podobny błąd.
– Na szczęście miasto Wrocław nie podnosi opłat za komunikację publiczną. Bardzo dobrze też, iż nasz wniosek wprowadziło wspólny bilet na komunikację miejską i pociągi regionalne. Jednak magistrat prowadzi propagandę sukcesu, przekonując, iż „jesteśmy najlepsi”, „wszystko działa świetnie” i „nie mamy problemu z jakością powietrza”.
Dobitnym tego przykładem była kampania „365 dni”, prowadzona przez miasto około półtora roku temu. Nie wspomniano w niej, iż przez cały rok mieszkańcy mają problem z tlenkami azotu. To zanieczyszczenia niewidoczne gołym okiem, ale bardzo groźne dla zdrowia.
– Do tego prekonsultacje ws. SCT we Wrocławiu prowadzono bez jasnego przedstawienia, co mieszkańcy dostaną w zamian. jeżeli pokazuje się wyłącznie ograniczenia, bez wprowadzania korzyści i działań osłonowych, to jest to najlepszy sposób na wywołanie protestów przeciwko SCT – mówi.
Doświadczenia z ponad 300 miast Europy dowodzą, iż Strefy Czystego Transportu skutecznie i trwale obniżają stężenia NO2. Organizacje apelują o pilne i konkretne działania, w tym:
- wprowadzenie Strefy Czystego Transportu wykluczającej najstarsze, najbardziej emisyjne diesle,
- rozwój atrakcyjnego transportu publicznego (tramwajów, Park &Ride i kolei miejskiej),
- rozbudowę bezpiecznej infrastruktury rowerowej,
- uspokojenie ruchu (strefy 30 km/h) oraz ograniczenie tranzytu przez centrum.
Także Rodzice dla Klimatu i Wrocławska Inicjatywa Rowerowa aktywnie uczestniczyły w przygotowaniu badania i raportu. Również te organizacje podkreślają negatywny wpływ NO2 na dzieci. Adresują również konieczność tworzenia miasta przyjaznego pieszym i rowerzystom.
–
Zdjęcie tytułowe: Dolnośląski Alarm Smogowy

13 godzin temu













![Nowenna o powołania oblackie [DZIEŃ 7]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2023/05/Nowenna-o-powolania-oblackie-4.jpg)

