Malo już kto pamięta, iż kiedy PiS dochodził do władzy w 2015 r., to jego zasadniczym hasłem było ukrócenie i wyjaśnienie afer, które rzekomo miały niszczyć polskie życie publiczne. Po siedmiu latach sprawowania władzy w Zjednoczonej Prawicy wolą już o tym nie pamiętać. Bo Polska pod ich rządami została wprost zalana rozmaitymi aferami, związanymi z władzą.
Jest ich tyle, iż w pewnym sensie do nich przywykliśmy. I nie wywołują one żadnego poruszenia. Tym bardziej, iż za nie odpowiedzialni, nie ponoszą konsekwencji. Kto może powiedzieć, czy ktokolwiek „beknął” za niesławnej pamięci wybory kopertowe? Albo za kupno lipnych maseczek? By już nie wspomnieć o respiratorach, które kupione za ciężkie setki tysięcy euro, rozpłynęły się gdzieś w powietrzu.
– Po dojściu do władzy PiS obiecywało wyjaśnienie spraw, które pokazywały słabość państwa. Kluczowa była katastrofa smoleńska i afera z „Sowy i przyjaciół”. Żadna z tych spraw po ponad siedmiu latach rządów PiS nie została wyjaśniona. Minister Ziobro, przedstawiając zeznania W., pokazał swoją słabość i potwierdził, iż używa prokuratury do politycznych porachunków. Nie da się zrzucić odpowiedzialności za nieudolność przy wyjaśnianiu afery podsłuchowej na Brukselę czy choćby Tuska – zauważa „Rzeczpospolita”.
– Media zajmują się już kolejnym tematem, a społeczeństwu zobojętniało na afery. I tak kolejny rok żyjemy w państwie, w którym afera goni aferę – dodaj dziennik.
Dodać do tego trzeba przygnębiający triumfalizm PiS. To partia, które jest przekonana, iż nikt i nigdy nie odbierze jej władzy. Bez względu na liczbę i skalę afer.
Źródło: Rzeczpospolita