Afera banerowa w Świnoujściu. Dorota Konolewska odpowiada na zarzuty i pyta prezydent miasta wprost

1 godzina temu
W sprawie tzw. afery banerowej w Świnoujściu głos zabrała Dorota Konolewska, której wizerunek znalazł się na materiałach wyborczych porzuconych w lesie. W obszernym oświadczeniu odpiera sugestie pojawiające się w przestrzeni publicznej i wskazuje na nieścisłości zawarte w wypowiedziach prezydent miasta Joanny Agatowskiej.

Czym jest afera banerowa w Świnoujściu

Sprawa dotyczy materiałów wyborczych z wizerunkiem Doroty Konolewskiej, które zostały odnalezione w lesie na terenie Świnoujścia. Temat gwałtownie wywołał publiczną dyskusję po publikacjach medialnych oraz po wpisie zamieszczonym na profilu prezydent miasta.

W przestrzeni publicznej pojawiły się sugestie, iż materiały mogły być przechowywane w obiekcie OSiR oraz iż pracownik tej instytucji mógł działać na polecenie przełożonych. To właśnie ten wątek Konolewska uznaje za najważniejszy i niezgodny z faktami.

Nie ja rozpoczęłam tę sprawę

Dorota Konolewska podkreśla, iż nie była inicjatorką medialnego nagłośnienia sprawy. Jak wskazuje, pierwsza publikacja pojawiła się na portalu iswinoujscie.pl, a ona sama dowiedziała się o niej już po jej opublikowaniu.

Zaznacza również, iż redakcja nie skontaktowała się z nią przed publikacją materiału, mimo iż dotyczył on bezpośrednio jej osoby i wizerunku. Próby kontaktu z redaktorem po publikacji okazały się bezskuteczne.

Kluczowy spór dotyczy OSiR i rzekomego polecenia służbowego

Najpoważniejszym zarzutem, który Konolewska jednoznacznie odpiera, jest sugestia, iż pracownik OSiR miał przechowywać materiały wyborcze na polecenie służbowe.

  • nie miała i nie ma żadnych uprawnień do wydawania poleceń pracownikom OSiR
  • żaden pracownik OSiR nie otrzymał od niej materiałów wyborczych
  • nie istniało żadne polecenie służbowe w tej sprawie

Jak podkreśla, potwierdzają to dokumenty udostępnione przez sam OSiR w odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

Materiały przechowywane bez jej wiedzy

W oświadczeniu pojawia się również informacja dotycząca osoby trzeciej, której Konolewska przekazała swoje materiały wyborcze. Z relacji wynika, iż banery zostały odebrane z prywatnego garażu i były przechowywane bez jej wiedzy oraz bez zgody OSiR.

Osoba ta złożyła pisemne oświadczenie, które potwierdza brak jakiegokolwiek związku instytucji miejskiej z przechowywaniem materiałów.

Miejsce znalezienia banerów i szybka reakcja

Konolewska zwraca uwagę, iż miejsce odnalezienia materiałów znajduje się przy całkowicie rozkopanej ulicy Sienkiewicza, a dotarcie tam wymagało realnego wysiłku. Jej zdaniem wyklucza to przypadkowość zdarzenia.

Po ujawnieniu sprawy natychmiast usunęła swoje materiały z lasu, zgłosiła nielegalne zaśmiecanie środowiska odpowiednim służbom i zadeklarowała pełną współpracę w celu wyjaśnienia sytuacji.

Zablokowane komentarze i pytanie do prezydent miasta

W oświadczeniu pojawia się również wątek ograniczenia debaty publicznej. Dorota Konolewska informuje, iż została zablokowana na profilu prezydent miasta i nie ma możliwości odniesienia się do zarzutów w miejscu, gdzie zostały one publicznie postawione.

Na zakończenie kieruje bezpośrednie pytanie do Joanny Agatowskiej o pewność publicznie formułowanych sugestii dotyczących rzekomego polecenia służbowego.

Nie polityczna awantura ale fakty

Autorka oświadczenia podkreśla, iż nie chodzi jej o eskalację konfliktu ani o polityczne emocje. Jak zaznacza, celem jest rzetelne przedstawienie faktów, odpowiedzialność i uczciwość wobec mieszkańców Świnoujścia.

Deklaruje gotowość do spokojnej, merytorycznej rozmowy opartej na dokumentach i faktach.

Podsumowanie

Afera banerowa w Świnoujściu wchodzi w kolejny etap. Po publicznych sugestiach pojawiło się obszerne oświadczenie kwestionujące najważniejsze tezy stawiane w debacie. Teraz mieszkańcy oczekują jasnych odpowiedzi i pełnej transparentności ze strony władz miasta.

Dwa dni paraliżu miasta. Dziś sesja Rady Miasta. Czy prezydent Agatowska odpowie na pytania mieszkańców

Idź do oryginalnego materiału