AfD po zwycięstwie w Saksonii-Anhalcie. Szansa i ryzyko dla Polski

dzienniknarodowy.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: AfD po zwycięstwie w Saksonii-Anhalcie. Szansa i ryzyko dla Polski


AfD wygrała 6 września 2026 r. wybory do landtagu Saksonii-Anhalt, zdobywając 43,8 proc. głosów. Dla Polski oznacza to wzrost znaczenia siły, z którą łączą prawicę sprzeciw wobec centralizacji UE i masowej migracji, ale dzieli podejście do Rosji oraz bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.

Wyborczy wstrząs w Niemczech

Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalcie nie jest już sygnałem ostrzegawczym dla niemieckiego establishmentu. To polityczny fakt, który musi uwzględnić także Warszawa. Według wyników wyborów opublikowanych przez władze kraju związkowego głosowanie odbyło się 6 września 2026 r., a AfD uzyskała 43,8 proc. drugich głosów. Partia stała się pierwszą siłą w landtagu.

Prawy.pl zwraca uwagę na analizę Piotra Cezarego Lisieckiego z Ruchu Narodowego, dotyczącą wpływu rosnącej AfD na polskie interesy i możliwych relacji z Konfederacją. Samo pytanie jest zasadne, ale odpowiedź nie mieści się w prostym podziale na przyjaciół i wrogów. W polityce zagranicznej liczą się interesy państw, a nie podobieństwo haseł wyborczych. Polska prawica powinna o tym pamiętać szczególnie w relacjach z Niemcami.

Wspólny sprzeciw wobec dyktatu Brukseli

AfD odrzuca budowę europejskiego superpaństwa, krytykuje dalsze odbieranie kompetencji państwom narodowym i domaga się twardszej kontroli migracji. W tych sprawach istnieje realne pole do rozmowy z polskimi środowiskami narodowymi i wolnościowymi. Obrona prawa narodów do samodzielnego stanowienia, sprzeciw wobec przymusowej relokacji migrantów oraz krytyka kosztownej polityki klimatycznej mogą tworzyć doraźną wspólnotę interesów.

Nie wolno jednak mylić zgodności w jednej sprawie z trwałym sojuszem. AfD działa dla Niemiec i otwarcie stawia niemiecki interes na pierwszym miejscu. Tak samo polska prawica ma obowiązek działać dla Polski. Dojrzała kooperacja może więc dotyczyć konkretnych głosowań, inicjatyw i blokowania federalizacji Unii Europejskiej. Nie może oznaczać podpisania czeku in blanco ani przyjmowania cudzej polityki zagranicznej jako własnej.

W Berlinie każda znacząca partia będzie patrzyła na gospodarkę, granice i układ sił przez niemieckie okulary. Polska musi patrzeć przez polskie. To elementarz realizmu narodowego, a nie przeszkoda w rozmowie.

Rosja wyznacza twardą granicę współpracy

Najpoważniejsza rozbieżność dotyczy Rosji i wojny na Ukrainie. W programie wyborczym AfD z 2025 r. znalazły się postulaty natychmiastowego zniesienia sankcji gospodarczych wobec Rosji, naprawy gazociągów Nord Stream oraz pozostawienia Ukrainy poza NATO i Unią Europejską. Dla Polski nie jest to abstrakcyjny spór doktrynalny. To kwestia bezpieczeństwa granic, odporności wschodniej flanki NATO i niedopuszczenia do odbudowy niemiecko-rosyjskiego układu ponad głowami państw Europy Środkowej.

Tani surowiec dla niemieckiego przemysłu może być przedstawiany w Berlinie jako gospodarczy pragmatyzm. Z Warszawy widać także jego cenę strategiczną. Polska przez lata ostrzegała, iż Nord Stream omija państwa regionu i zwiększa zależność Europy od Moskwy. Wojna potwierdziła, jak kosztowne bywa ignorowanie tych ostrzeżeń. kooperacja z AfD nie może zatem prowadzić do rozmywania polskiej racji stanu w imię ideologicznego pokrewieństwa.

Właśnie dlatego polska prawica musi ważyć interesy, a nie sympatie. Sprzeciw wobec brukselskiego centralizmu jest potrzebny. Równie potrzebna jest twarda odmowa wobec rozwiązań, które wzmacniają Rosję kosztem bezpieczeństwa Polski.

Konfederacja powinna rozmawiać warunkowo

Kontakty z rosnącą siłą polityczną w największym państwie Unii Europejskiej nie są niczym nagannym. Przeciwnie, odpowiedzialna formacja powinna znać partnerów i konkurentów, budować kanały komunikacji oraz szukać poparcia dla spraw korzystnych dla Polski. Izolowanie AfD wyłącznie dlatego, iż domaga się tego niemiecki establishment, byłoby podporządkowaniem polskiej polityki cudzym emocjom.

Warunki muszą być jednak jasne. Po pierwsze, żadnej zgody na rewizjonizm graniczny ani relatywizowanie odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową. Po drugie, żadnego wspierania polityki, która osłabia NATO na wschodzie lub odbudowuje uprzywilejowane relacje Berlina z Moskwą. Po trzecie, kooperacja w Unii Europejskiej tylko tam, gdzie wzmacnia suwerenność Polski, chroni polskie rodziny i przedsiębiorstwa oraz ogranicza ideologiczną presję Brukseli.

Konfederacja nie potrzebuje ani bezkrytycznego zachwytu nad AfD, ani udziału w rytualnym potępianiu niemieckiej partii na rozkaz liberalnych elit. Potrzebuje własnej miary. Tą miarą jest interes narodowy.

Dla Polski liczy się bilans, nie etykieta

Sukces AfD osłabia dotychczasowy układ polityczny w Niemczech i zwiększa presję na zmianę kursu w sprawach migracji, Unii Europejskiej oraz gospodarki. To może otworzyć Polsce przestrzeń do blokowania federalistycznych projektów i ideologicznych eksperymentów. Jednocześnie polityka AfD wobec Rosji tworzy ryzyko, którego nie wolno przemilczeć.

Stawka jest konkretna: bezpieczeństwo Polaków, trwałość zachodniej granicy, siła NATO i swoboda podejmowania decyzji w Warszawie. Rozmawiać trzeba. Współpracować można. Ufać bezwarunkowo nie wolno. Polska polityka wobec AfD powinna być chłodna, selektywna i zawsze podporządkowana polskiej racji stanu.

Źródło: Prawy.pl, Statystyczny Urząd Kraju Związkowego Saksonia-Anhalt, program wyborczy AfD 2025.

Źródło: Prawy.pl

Idź do oryginalnego materiału