Adam Michnik opuścił w środę 26 sierpnia 2026 roku spotkanie pracowników z zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl. Wcześniej usłyszał, iż zarząd nie odpowiedział na jego lipcowe pismo w obronie działu prawnego. Spór dotyczy ograniczenia pięcioosobowego zespołu do jednego prawnika. Relację uczestników opublikował branżowy miesięcznik „Press”.
Pismo Michnika pozostało bez odpowiedzi
Spotkanie z połączonym zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl zwołano na wniosek pracowników oraz związkowców działających w Agorze. Jak opisał miesięcznik „Press”, uczestniczyli w nim prezes Aleksandra Sobczak oraz członkowie zarządu Bartłomiej Chmiel i Mikołaj Chrzan. Michnik, który według rozmówców pisma rzadko pojawia się na takich zebraniach, tym razem przyszedł osobiście.
Sednem sporu było pismo z pierwszej połowy lipca. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” domagał się w nim pozostawienia zespołu prawników kierowanego przez Piotra Rogowskiego w dotychczasowym składzie. Gdy podczas zebrania padło pytanie o odpowiedź zarządu, Michnik potwierdził, iż jej nie dostał. Według relacji pracownika Agory Sobczak tłumaczyła, iż otrzymuje dużo korespondencji i mogła przeoczyć wiadomość. Michnik miał wtedy wyraźnie się zdenerwować i wyjść z sali.
„Press” podał także, iż Bartłomiej Chmiel łączył się ze spotkaniem zdalnie z siłowni. Część pracowników odebrała to jako lekceważenie. To ocena uczestników, a nie bezspornie ustalona intencja członka zarządu. Wewnętrzny konflikt stał się jednak jawny.
Z pięciu prawników ma zostać jeden
Powodem napięcia jest przebudowa obsługi prawnej redakcji. Z pięcioosobowego zespołu ma pozostać jego szef Piotr Rogowski. Agora zakończyła współpracę z radczynią prawną Agnieszką Całką, która przez dziesięć lat reprezentowała dziennikarzy w sprawach sądowych. Według ustaleń mediów firma zamierza także rozstać się z Anną Mańkowską, koordynatorką pracującą w zespole Rogowskiego od 30 lat.
Konflikt nie zaczął się w sierpniu. W lutym Michnik i około 100 pracowników podpisali protest przeciw planowanym zmianom. Dziennikarze obawiali się osłabienia samodzielnego zaplecza, które zna specyfikę procesów prasowych i pozwów SLAPP. W marcu sprzeciw przybrał widoczną formę wewnątrz siedziby Agory.
Agora broni centralizacji obsługi prawnej
Spółka przedstawia inne uzasadnienie. Anna Marucha, dyrektorka komunikacji korporacyjnej Agory, przekazała Wirtualnym Mediom, iż zmiany są częścią kompleksowej przebudowy modelu wsparcia prawnego całej grupy. Centralny dział ma korzystać ze specjalistów z różnych dziedzin i kancelarii zewnętrznych, a „Gazeta Wyborcza” przez cały czas współpracuje z kancelarią Piotra Rogowskiego w sprawach typowych dla działalności dziennikarskiej.
W odpowiedzi dla „Press” Marucha odmówiła publicznego omawiania zamkniętego spotkania. Podkreśliła, iż jego treść powinna pozostać w gronie uczestników i osób uprawnionych. Zarząd nie potwierdził więc opisanej przez pracowników interpretacji zachowania Michnika ani zarzutu lekceważenia. Potwierdzony pozostaje sam spór o model obsługi prawnej.
Symbol dawnego układu traci wpływ
Adam Michnik przez dekady był twarzą środowiska, które chciało wyznaczać granice dopuszczalnej debaty w III RP. Dziennik Narodowy wielokrotnie opisywał polityczny i kulturowy wpływ tego salonu. Tym bardziej wymowny jest obraz redaktora naczelnego, którego pismo we własnej organizacji pozostaje bez odpowiedzi. Hierarchia symboliczna zderzyła się z władzą zarządczą.
Nie ma jednak powodu, by spór sprowadzać do osobistej satysfakcji z upokorzenia politycznego przeciwnika. Ostra krytyka linii „Gazety Wyborczej” nie odbiera znaczenia pytaniu o niezależność redakcji od korporacyjnego centrum. Prawnik znający warsztat dziennikarzy i biorący odpowiedzialność za procesy może być realną osłoną wolności słowa. Centralizacja bywa sprawna, ale może też zwiększyć kontrolę właściciela nad ryzykiem i treścią.
Stawką jest wolność redakcji
Dla Polaków znaczenie tej sprawy wykracza poza personalny konflikt na Czerskiej. Silne media potrzebują jasnego podziału odpowiedzialności między redakcją a właścicielem. Potrzebują też zaplecza prawnego, które broni publikacji bez względu na to, czy są wygodne dla zarządu. Ta zasada powinna obowiązywać zarówno media prawicowe, jak i lewicowo-liberalne.
Historia Michnika pokazuje coś jeszcze. Żaden autorytet medialny nie powinien być traktowany jak dożywotni właściciel debaty publicznej. O kierunku redakcji muszą decydować jawne reguły, odpowiedzialność i zaufanie czytelników. jeżeli choćby założyciel i symbol „Gazety Wyborczej” nie może uzyskać odpowiedzi na własne pismo, kryzys na Czerskiej jest głębszy niż jedno nieudane spotkanie.
Źródła: „Press”, Wirtualne Media.





![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [30-8-2026]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-23-8-2026-1788041334.jpg)



