Aborcja to nie wyjęcie gwoździa z dupy. Wyrok w sprawie Pszczyny to pokazówka polityczna.

panbartek.pl 5 dni temu

Zapadł prawomocny wyrok w sprawie śmierci 30-letniej Izabeli z Pszczyny, która we wrześniu 2021 zmarła w szpitalu na sepsę w wyniku komplikacji ciążowych. Trzech lekarzy usłyszało wyrok bezwzględnego więzienia. Sprawa miała głośny wydźwięk medialny, lekarzom zarzucano zwłokę w dokonaniu aborcji. Warto sobie zadać pytanie, czy ten wyrok jest sprawiedliwy, czy to sądowo-polityczna pokazówka na zamówienie lewicowych środowisk. Proces był utajniony, więc oprzyjmy się na dostępnych informacjach.

Co się stało w Pszczynie? (Kluczowe fakty)

Wszystko rozegrało się w ekspresowym tempie. 30-letnia Izabela trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży po przedwczesnym odejściu wód. W ciągu zaledwie 24 godzin stan kobiety drastycznie się pogorszył, doszło do wstrząsu septycznego i śmierci. Pani Izabela osierociła 9-letnią córkę. Media natychmiast obiegło hasło „Ani jednej więcej”, a sprawa stała się symbolem walki środowisk lewicowych z restrykcyjnym prawem aborcyjnym.

Co ważne, według informacji medialnych, matka zmarłej twierdziła, iż córka nie chciała dokonać aborcji, a z sekcji zwłok wynikało, iż dziecko było zdrowe. Przytoczmy cytaty z mediów, aby się na nich oprzeć. Tak wyrażała się matka zmarłej w grudniu 2021, kilka tygodni po tragedii:

„Jak ponadto przekonywała pani Barbara, wyniki sekcji zwłok wykazały, iż nienarodzone dziecko jej córki było zdrowe. To dziecko miało 55 deka, tak wyszło po sekcji zwłok. Nie 485 gram, jak jej powiedzieli w szpitalu po USG. Takie dzieci żyją. Ja mam sekcję zwłok dziecka. Ono było zdrowe – przekonuje mama Izy. – Moja córka do końca wierzyła, iż dziecko jest zdrowe. Podobno przy tego typu wadach pojawiają się takie błędy. Córka od znajomej zgodziła się urodzić dziecko z tą samą wadą. Ono było również zdrowe.”

Prokuratura czekała na opinię biegłych:

„Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują z dużym prawdopodobieństwem, jako przyczynę śmierci pacjentki, na wstrząs septyczny po obumarciu płodu oraz zakażenie, po przedwczesnym odejściu wód płodowych, jako przyczynę obumarcia płodu. Decydująca jednak będzie opinia biegłego, który będzie powołany po uzyskaniu wyników badań tkanek pobranych podczas sekcji zwłok od pokrzywdzonej i płodu” — mówiła „SE” prok. Agnieszka Wichary, rzeczniczka katowickiej prokuratury.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/577481-nowe-informacje-ws-smierci-30-letniej-izabeli-z-pszczyny

Co ciekawe, oprócz trzech lekarzy na oddziale, Panią Izabelą zajmował się również dyrektor Szpitala Powiatowego w Pszczynie, który prowadził jej ciążę prywatnie. Trudno uwierzyć, aby jej los był obojętny aż czterem lekarzom tego szpitala, zwłaszcza gdy kobieta dodatkowo korzystała z usług prywatnych dyrektora szpitala.

Statystyki nie kłamią: Wyrok jako aberracja

W 2023 roku prokuratura postawiła akt oskarżenia 3 lekarzom, w 2025 roku w Sądzie Rejonowym w Pszczynie zapadł nieprawomocny wyrok skazujący, a w marcu 2026 r. został on w dużej mierze podtrzymany (z zaostrzeniem dla jednego) przez Sąd Okręgowy w Katowicach. Krzysztof P., Michał M. i Andrzej P. dostali wyroki bezwzględnego więzienia (od 1 do 1,5 roku) oraz zakaz wykonywania zawodu na 4–6 lat. Dodatkowo zasądzono koszty procesowe (po ok. 30 tys. zł na osobę na rzecz pełnomocników i Skarbu Państwa). Dodatkowo, w związku z ugodą z ubezpieczycielem szpitala, rodzina otrzymała ok. 2 mln PLN.

Ten wyrok to absolutny ewenement. Statystyki prokuratury są bezlitosne: rocznie prowadzi się ok. 5–6 tysięcy postępowań o błędy medyczne, ale zaledwie ok. 0,6% z nich kończy się wyrokiem skazującym. W większości przypadków lekarze są chronieni systemową solidarnością. Można zlekceważyć podręcznikowe objawy udaru – jak u mojej mamy, gdzie paraliż i brak mowy uznano za „może padaczkę” – i nie ponieść żadnych konsekwencji. Nikt nie idzie siedzieć. Dlaczego więc tutaj zapadły wyroki bezwzględnego więzienia i zakazy pracy na 6 lat? Bo ta sprawa miała potencjał polityczny, którego nie mają „zwykłe” błędy medyczne.

Aborcja to nie zwykły zabieg. To uśmiercenie.

W debacie publicznej próbuje się sprowadzić aborcję do poziomu zwykłej usługi medycznej, a tak nie jest. Aborcja to nie jest wyjęcie gwoździa z dupy czy podanie witaminy – to uśmiercenie życia ludzkiego. To nieodwołalna decyzja o zakończeniu istnienia drugiego pacjenta. Lekarze w Pszczynie nie mierzyli się z technicznym problemem, ale z ciężarem odebrania życia, które też wiąże się z odpowiedzialnością. Dopóki serce dziecka biło, ich etyka i ludzki odruch nakazywały im walczyć o oba życia. Zrobienie z nich przestępców dlatego, iż w obliczu tak ostatecznej decyzji wahali się, jest gwałtem na sumieniu, zwłaszcza iż jak wynika z relacji matki – Pani Izabela nie oczekiwała aborcji, chciała tego dziecka.

Kodeks Etyki Lekarskiej kontra ideologiczne zamówienie

Każdy lekarz, bez względu na poglądy, musi przestrzegać etyki zawodowej. Art. 39 Kodeksu Etyki Lekarskiej mówi:

„Podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży, lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie jej dziecka”.

To nie była sytuacja, w której lekarze „olali sprawę” czy pomylili dawkę leku. To nie byli złośliwi ignoranci. To specjaliści, którzy musieli mieć na uwadze te zasadę. Być może (bo nie znamy uzasadnienia z uwagi na wyłączenie jawności) skazano ich za to, iż nie mieli lekkiej ręki do aborcji. Ten wyrok to sygnał dla innych: „Wasza etyka nas nie obchodzi, macie robić aborcję, jeżeli tylko jest jakiś powód, bo pójdziecie do pierdla siedzieć z kryminalistami”.

„Mędrcy” po szkodzie: Kawa na biurku vs. Front na oddziale

Największym absurdem jest poleganie na opiniach biegłych, którzy mają luksus czasu. Biegły analizuje dokumentację tygodniami, „doedukowuje się” w internecie i przesiaduje nad papierami przy kawce, znając już finał. To jest tzw. proroctwo wsteczne. Tymczasem lekarz na oddziale ma pod sobą wielu pacjentów. Działa pod presją czasu, ma często minuty na decyzję w natłoku innych obowiązków. Ocenianie doświadczonych lekarzy przez pryzmat biurkowych analiz jest nieuczciwe. Teraz ci ludzie będą siedzieć w celach z bandziorami i zwyrodnialcami, bo ich diagnoza nie spodobała się komuś, kto miał miesiące na przemyślenia. W zaistniałej sytuacji sprawa nie od razu była oczywista. Ewentualne cesarskie cięcie mogło się również skończyć źle zarówno dla dziecka – 22 tyg. wcześniaka, jak i dla matki przy zakażeniu sepsą. Oczywiście – nie można wykluczać tu błędu medycznego, czy braku należytej staranności. Ale nie można pomijać faktu, iż sprawa była skomplikowana a zaistniały problem (wczesna akcja porodowa i początek sepsy) nie wynikał z zaniedbania lekarzy na oddziale. Błędna ocena w trudnej sytuacji nie może skutkować bezwzględnym więzieniem i wykluczeniem z zawodu. Są od tego inne środki – odszkodowanie, obcięcie premii, kary dyscyplinarne itp.

Standard medyczny w 22. tygodniu to wyczekiwanie i antybiotykoterapia, by dać szansę dziecku. Przerwanie ciąży w stanie stabilnym bez wyraźniej zgody matki to przestępstwo, pytanie czy taka zgoda była, czy Pani Iza tylko pisała to do męża? Lekarze w Pszczynie nie lekceważyli zupełnie procedur, bo podano jej antybiotyki, ale zostali skazani, bo nie przewidzieli, iż sepsa nagle uderzy z taką siłą. Oczywiście biegły po wielu dniach, czy choćby latach analizowania papierów łatwo wskazuje moment krytyczny – lekarz na dyżurze nie ma szklanej kuli.

Ale choćby czołowy ekspert, prof Mirosław Wielgoś konsultant krajowy w dziedzinie peinatorlogii, choć miał zastrzeżenia do działań lekarzy z Pszczyny, to tak komentował sprawę dla mediów:

„Jak podkreślił ekspert, zmiany w stanie pacjentki następowały niezwykle szybko, a personel mógł nie zdawać sobie z prawy z ich tempa. Jego zdaniem, choćby prawidłowe działania wdrożone na czas nie mogłyby zagwarantować, iż pacjentka by przeżyła.”

https://pulsmedycyny.pl/medycyna/ginekologia-i-poloznictwo/kontrola-nfz-w-pszczynie-liczne-nieprawidlowosci-szpital-zaplaci-blisko-650-tys-zl-kary/

Roszczeniowość i drenaż portfela: Kto za to zapłaci?

Ten wyrok wywoła jeszcze jeden, fatalny skutek: jeszcze większą roszczeniowość środowiska lekarskiego. Lekarze, którzy i tak zarabiają bardzo dobrze, teraz powiedzą: „Chcę dwa razy więcej kasy za ryzyko bezwzględnej odsiadki w pierdlu, jeżeli komuś moja praca się nie spodoba”. Szpitale będą płacić bajońskie sumy za kontrakty, żeby ktokolwiek chciał ryzykować głową na oddziale. Zapłacimy za to my wszyscy w składkach i podatkach, a lekarze zamiast leczyć, będą „ubezpieczać się finansowo” na wypadek kolejnej pokazówki.

Czy to sprawiedliwy wyrok?

Polska na kilka lat traci trzech specjalistów w momencie, gdy porodówki są zamykane z braku kadr. Jest to z pewnością sukces środowisk lewicowych, które aborcję mają jako główny punkt na sztandarze.

Osobiście nie mam wątpliwości, iż ten wyrok jest niesprawiedliwy. Z pewnością znalazłoby się wiele innych spraw, gdzie pacjent przez zaniedbania lekarskie poniósł śmierć lub utratę zdrowia, prokuratorzy nie chcieli zajmować się sprawą, a rodzina nie usłyszała choćby przeprosin. Ja sam miałem mamę, która została zabrana karetką z mikroudarem na oddział neurologii w jednym z krakowskich szpitali. Mama miała zapadnięty kącik ust, niedowład lewej strony. W karetce i na SOR powoli odzyskała mowę i sprawność. Na następny dzień na oddziale stwierdzono, iż to raczej nie był udar, iż może padaczka i iż mama będzie wypisana. W nocy dostała rozległego udaru i paraliżu lewej strony ciała, była przykuta do łóżka przez wiele miesięcy.

Oczywiście, w sytuacjach błędów lekarskich należy wyciągać konsekwencje i naprawiać szkody. Ale wysyłanie doświadczonych lekarzy do pierdla z bandytami i mordercami to nie jest sprawiedliwość. To pokazówka polityczna i zastraszanie środowiska lekarskiego, a przede wszystkim niszczenie poczucia sprawiedliwości w Polsce.

Czy Prezydent ułaskawi lekarzy?

Prezydent Karol Nawrocki powinien ułaskawić lekarzy. Sama nagonka medialna i proces to wystarczająca kara, a za błędy medyczne rodzina otrzymała sowite odszkodowanie. Nie ma żadnych gwarancji, iż gdyby zamiast tych trzech lekarzy na oddziale był „biegły sądowy”, to kobieta by przeżyła. Przy uśmierceniu płodu przez cały czas istniało ryzyko rozwoju sepsy i śmierci kobiety, a rodzina pozostałaby z niczym – bez odszkodowania, ewentualnie z poczuciem, iż szpital zrobił to, co powinien.

Warto przypomnieć, iż w przeszłości prezydenci ułaskawiali ludzi z półświatka przestępczego, w tym za zabójstwa i oszustwa. Przykładowo Lech Wałęsa ułaskawił znanego gangstera „Słowika”. Aleksander Kwaśniewski ułaskawił osobę skazaną za zabójstwo na tle rabunkowym, a Andrzej Duda kolegów politycznych – posłów. Ułaskawienie lekarzy byłoby w tej sytuacji aktem przywracającym zdrowy rozsądek.

A co z łapownictwem?

Nie bronię środowiska lekarskiego, Błędy lekarskie nie powinny być tolerowane, a jak wynika ze statystyk, bardzo często są. Błędy powinny być egzekwowane dyscyplinarnie i naprawiane pokrzywdzonym. Warto jednak zestawić surowość tego wyroku z Pszczyny z bulwersującą bezkarnością za różne formy łapownictwa w branży leczniczej i to również na szczytach władzy. Z mojego rozeznania wynika w Internecie, ze w roku 2025 nie odnotowano ŻADNEGO wyroku bezwzględnego więzienia za łapownictwo lekarza. A przecież wszyscy wiedzą, jak powszechne w Polsce jest to zjawisko. Niedawno głośna była sprawa przyspieszania operacji za opłatą w szpitalu MSWiA w Warszawie, gdzie wg kontroli NFZ 97% zabiegów na raka dokonywano w przyspieszonym tempie po wpłacie wielotysięcznej darowizny na rzecz fundacji przy szpitalu, co w odbiorze społecznym jest odbierane jako forma łapownictwa – choć może i legalna, bo „na fundację”. Gdy lekarze w Pszczynie są wysyłani za kraty za tragiczny w skutkach błąd decyzyjny pod presją czasu, marszałek Senatu – Tomasz Grodzki – mimo dziesiątek publicznych oskarżeń świadków dotyczących wpłat za operacje – od lat skutecznie unika choćby postawienia przed sądem, chroniony politycznym immunitetem przez partyjnych kolegów, a ostatecznie w czerwcu 2025 prokuratura kierowana przez ministra ze środowiska politycznego marszałka sejmu (KO), umorzyła śledztwo. To jeszcze jaskrawiej pokazuje absurd wyroku z Pszczyny: zwykli lekarze na oddziale za błąd lekarski (za co rodzina dostała 2 mln zł) traktowani są jak recydywiści, podczas gdy lekarz-polityk, mimo nagłośnienia sprawy, nie jest choćby poddawany ocenie sądu.

Jeśli ktoś wątpi, iż wyrok ma mieć aspekt polityczny (być straszakiem na lekarzy i prowadzić do liberalizacji aborcji) to tutaj komentarz posłanki lewicy Katarzyny Kotuli, Ministry ds równości w rządzie Donalda Tuska

„Co zabiło Izę? Zakaz aborcji, wyrok TK i strach lekarzy.

Sąd Okręgowy w Katowicach wydał dziś wyrok w sprawie śmierci ciężarnej Izabeli z Pszczyny – trzech lekarzy usłyszało kary bezwzględnego więzienia (od roku do półtora roku) oraz zakazy wykonywania zawodu. Zostali uznani za winnych narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia, a wyrok obejmuje także nieumyślne spowodowanie śmierci.

Lekarze zwlekali z terminacją ciąży do czasu obumarcia płodu. To doprowadziło do wstrząsu septycznego.

Czas wykorzystać ten wyrok do wprowadzenia zmian, które zagwarantują kobietom realne bezpieczeństwo – niezależnie od światopoglądu lekarza czy szpitala.”

Idź do oryginalnego materiału