A więc postanowione. Karol Nawrocki z Grzegorzem Brauna wyprowadzą Polskę z Unii Europejskiej

16 godzin temu
Zdjęcie: A więc postanowione. Karol Nawrocki z Grzegorzem Brauna wyprowadzą Polskę z Unii Europejskiej


Nie łudźmy się już ani przez chwilę. Wszystkie drogi skrajnej prawicy w Polsce prowadzą dziś w jedno miejsce: Polexit. Niezależnie od używanego języka, od kamuflażu „suwerenności”, „Europy ojczyzn” czy „obrony tradycji”, cel jest jasny i wspólny. Karol Nawrocki, Grzegorz Braun i Sławomir Mentzen nie kryją wrogości wobec Unii Europejskiej – oni chcą ją rozmontować, osłabić, a w konsekwencji wyprowadzić z niej Polskę.

Nawrocki jest w tym układzie figurą szczególną. Od 2018 roku, od jego pobytu w Moskwie, działa wraz z Cenckiewiczem w jedną stronę.

Budowany na „patriotycznej” narracji, odwołujący się do resentymentów, krzywd i mitów, wpisuje się idealnie w scenariusz stopniowego odrywania Polski od Zachodu. Nie trzeba dziś referendum, nie trzeba oficjalnej deklaracji. Wystarczy systematyczne podważanie sensu integracji, konfliktowanie Polski z instytucjami unijnymi, przedstawianie Brukseli jako wroga, a nie wspólnoty. Dokładnie to obserwujemy – dzień po dniu.

Braun idzie krok dalej, mówiąc to wprost: Unia Europejska to dla niego projekt do zniszczenia. Mentzen dorzuca do tego libertariańsko-nacjonalistyczny sos, udając ekonomiczny racjonalizm, podczas gdy faktycznie proponuje izolację i chaos. Różnią się stylem, różnią się językiem, ale ich cel strategiczny jest identyczny. To demontaż Unii od środka i wyprowadzenie Polski na geopolityczne peryferia.

W tym wszystkim PiS jest partią schyłku. Rozrywana od wewnątrz, bez realnego przywództwa i spójnej wizji, stanie się ofiarą własnej gry z radykalizmem. Przez lata flirtowała z antyunijną retoryką, by dziś zostać zepchniętą przez tych, którzy nie mają już żadnych zahamowań. PiS się rozpadnie – albo politycznie, albo ideowo – bo jego elektorat jest przejmowany przez jeszcze ostrzejsze, bardziej destrukcyjne narracje.

Ale stawka jest znacznie wyższa niż los jednej partii. Rozpad Unii Europejskiej – bo do tego prowadzi triumf takich idei – to nie abstrakcja. To powrót do Europy nacjonalizmów, granic i konfliktów interesów. Historia XX wieku uczy jednoznacznie: tam, gdzie kończy się współpraca, zaczyna się konfrontacja. A tam, gdzie słabną wspólne instytucje bezpieczeństwa i solidarności, rośnie ryzyko wojny.

Wyjście Polski z Unii nie byłoby „odzyskaniem suwerenności”. Byłoby dramatycznym osłabieniem państwa – gospodarczym, politycznym i militarnym. Byłoby prezentem dla tych, którzy chcą Europy podzielonej, słabej i skłóconej. I dokładnie dlatego skrajna prawica tak konsekwentnie dąży do tego celu.

W Polsce realizowany jest plan Putina wspierany przez Trumpa. Gdyby nie Donald Tusk już byśmy byli poza Unią.

Idź do oryginalnego materiału