80 urodziny premiera Leszka Millera

myslpolska.info 1 godzina temu

Dzisiaj swoje 80-te urodziny obchodzi premier Leszek Miller.

W ostatnich latach – ja endek – stałem się wielkim fanem byłego lidera Sojuszu Lewicy Demokratycznej i premiera Polski Leszka Millera.

To polityk wielkiego formatu, jakich praktycznie już nie ma w świecie dzisiejszej postpolityki. Żelazny Kanclerz jako pierwszy polityk tej rangi mówi publicznie o niezagojonej ranie, jaką jest sprawa ukraińskich mordów na polskiej ludności w latach 1939-1947. To Leszek Miller jako pierwszy polityk tej klasy w Polsce, jasno mówi o rozbieżnych interesach Polski i Ukrainy. Premier wprost ma odwagę powiedzieć, iż Ukraińcy nie biją się za Polskę i to nie Polska powinna finansować ich wojnę. I w końcu to Leszek Miller zwraca uwagę społeczeństwa na to, iż w polskiej polityce występują jawni lobbyści niepolskich interesów. To dojrzały polityk, który stoi ponad partyjnymi interesikami i potrafi na przykład bronić prezydenta Polski, który wywodzi się z innego środowiska politycznego. Jest wolny od nacisków różnorakich koterii.

W przeszłości nie podobał mi się euroatlantycki kierunek obrany przez premiera Millera. Krytykowałem go za zbyt bliskie wiązanie Polski z Waszyngtonem i Brukselą. Przed 2003 roku byłem mocno zaangażowany w projekt Stowarzyszenia Nie dla UE. Byłem pełnomocnikiem tego ruchu przed referendum dotyczącym wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Poświęciłem wtedy kawał życia, śpiąc w biurze, przemierzając setki kilometrów i zawalając liczne osobiste sprawy. Uważam, iż miałem wtedy rację co do długotrwałych skutków naszej obecności w Unii Europejskiej. W tamtym czasie organizowałem protesty przeciwko rządowi premiera Leszka Millera.

Racja moim zdaniem była wtedy po mojej stronie. Ale realistą był oczywiście Leszek Miller. Polska znajdowała się w takim układzie geopolitycznym i miała tak nastawione społeczeństwo, iż żadna realna alternatywa wobec UE nie istniała. A choćby jeżeli był cień szansy na odłożenie na późniejszy okres naszego wejścia do Unii Europejskiej, to dzięki postawie polskiego papieża Jana Pawła II i Episkopatu Polski zostało to zaprzepaszczone. Nie potrafiłem w tamtym czasie pogodzić wewnętrznej niezgody z realiami. Mimo tego, iż znałem już pisma Dmowskiego, Piaseckiego i Bocheńskiego siedział we mnie duch romantyzmu. Takiego endeckiego, ale jednak dalej romantyzmu.

Przez lata media głównego nurtu sprawiły, iż Leszek Miller stał się powszechnie uważany za poważnego analityka politycznego, komentatora i polityka. Nie ma kompromitujących czy uważanych powszechnie za szurskie przez duże media wypowiedzi Leszka Millera, które mogłyby go skompromitować przed oczami społeczeństwa. Tym samym Leszek Miller stał się niezwykle niebezpieczny dla tych, którzy zewnętrznie kreują naszą rzeczywistość.

Premier Leszek Miller podkreśla to, iż jest emerytem. Niestety dla Polski chyba spełnia się w tej roli spędzając czas z rodziną i przyjaciółmi. Ja z uporem maniaka podkreślam wielki Kanclerz Niemiec Konrad Adenauer zrobił sporo dobrego dla Niemiec będąc starszym, niż premier Leszek Miller. Żelazny Kanclerz nie nadaje się na siedzącego w bujanym fotelu emeryta. Były premier bardzo przydałby się w polskim Sejmie jako odtrutka dla teorii szerzonych przez ludzi pokroju Pawła Kowala, Włodzimierza Czarzastego czy Szymona Hołowni.

Leszek Miller mógłby być polskim Robertem Fico czyli lewicowym suwerenistą. Miller to polityk akceptowalny dla większości społeczeństwa. I wreszcie to polityk, który ze względu na swoją przeszłość mógłby się bezproblemowo dogadać z prezydentem USA Donaldem Trumpem, a w przyszłości Władimirem Putinem. Chociaż może to brzmieć rewolucyjnie to milleryzm mógłby być polską wersja trumpizmu. Dla mnie byłaby ona dużo bardziej strawna, niż gdyby miała twarz Tarczyńskiego, Jakiego czy Mateckiego.

Premierowi Leszkowi Millerowi wszystkiego co dobre i piękne. Mądrych ludzi na swojej drodze. 120 lat – z czego jeszcze 20 w służbie Polsce.

Łukasz Jastrzębski

Idź do oryginalnego materiału