72 proc. mówi „tak” dla SCT. Mieszkańcy Krakowa stawiają jednak konkretne warunki

1 godzina temu

27 września odbędą się przedterminowe wybory prezydenta Krakowa – cztery miesiące po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum. Mieszkańcy podczas kampanii patrzą jednak przede wszystkim na sprawy z własnego podwórka: ochronę zdrowia, parkingi i jakość powietrza. Sondaż More in Common dla Polityki Insight pokazuje też, iż krakowianie w większości popierają ideę strefy czystego transportu (SCT), choć spora część oczekuje zmian w jej obecnym kształcie.

Referendum nie rozbiło się tylko o strefę czystego transportu


Aleksander Miszalski stracił stanowisko 24 maja 2026 r. Wśród mieszkańców, którzy zagłosowali za jego odwołaniem, najczęściej powtarzał się jednak nie temat strefy czystego transportu, ale podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Ten powód podało 39 proc. badanych.


Na drugim miejscu znalazło się zadłużenie Krakowa z wynikiem 35 proc. Kolejne były ogólne niezadowolenie z kierunku rozwoju miasta, które wymieniło 31 proc. respondentów, oraz nepotyzm w miejskich spółkach – 30 proc. Strefę czystego transportu wskazało 26 proc. osób głosujących za odwołaniem prezydenta. Mniejsze znaczenie miały chęć wyrażenia niezadowolenia z rządu Donalda Tuska (12 proc.) oraz brak sympatii do prezydenta (9 proc.).


Dane nie potwierdzają więc obrazu referendum jako głosowania przede wszystkim przeciw SCT. Strefa była jednym z tematów mobilizujących przeciwników Miszalskiego, ale częściej ciążyły kwestie związane z codziennym funkcjonowaniem miasta i jego finansami.


Podobnie wygląda lista problemów, które krakowianie wskazują przed wrześniowymi wyborami. Na jej czele znalazły się dostęp do ochrony zdrowia, liczba miejsc parkingowych oraz jakość powietrza. Dalej mieszkańcy wymieniają transport publiczny, dostęp do terenów zielonych i stan dróg.

Krakowianie chcą czystego powietrza, a spór dotyczy sposobu


W sprawie samego smogu różnice między mieszkańcami są niewielkie. 91 proc. badanych uważa, iż zanieczyszczone powietrze może powodować problemy zdrowotne. Dokładnie taki sam odsetek oczekuje od miasta działań na rzecz czystego powietrza.


Krakowianie są przy tym gotowi zaakceptować część kosztów takiej polityki. 64 proc. respondentów zgadza się, iż władze powinny walczyć z zanieczyszczeniami choćby wtedy, gdy wiąże się to z dodatkowymi wydatkami dla mieszkańców. Przeciwnego zdania jest 27 proc. badanych.


Osoby, które źle oceniają jakość krakowskiego powietrza, najczęściej obwiniają gęstą zabudowę. Taką odpowiedź wybrało 50,1 proc. z nich. Niemal tyle samo, 48,7 proc., wskazało spaliny samochodowe. Samochody są więc istotną, ale niejedyną częścią problemu w oczach mieszkańców. Właśnie na tym tle lepiej widać stosunek krakowian do strefy czystego transportu.

72 proc. popiera SCT, ale stawia warunki


72 proc. mieszkańców zgadza się ze stwierdzeniem, iż strefy czystego transportu są potrzebne, o ile zostaną dobrze zaprojektowane. choćby wśród osób, które nie popierają obecnej wersji krakowskiej SCT, całkowite odrzucenie tego rozwiązania jest stosunkowo rzadkie. Tylko 13,8 proc. tej grupy deklaruje, iż nie zaakceptowałoby strefy w żadnej formie. Pozostali przeciwnicy obecnego modelu są więc bliżej stanowiska „tak, ale inaczej” niż kategorycznego „nie”. Sondaż pokazuje też, jakie zmiany mogłyby zwiększyć społeczną akceptację dla ograniczeń w ruchu samochodowym.


Najczęściej pada odpowiedź dotycząca komunikacji zbiorowej. 41 proc. badanych chciałoby niższych cen biletów. 26 proc. oczekuje, aby ograniczenia dla samochodów zależały od rzeczywistej emisji konkretnego pojazdu, a nie wyłącznie od jego wieku. Z kolei 21,6 proc. stawia na rozwój transportu publicznego.


– Krakowski spór o czyste powietrze nie toczy się między zwolennikami a przeciwnikami czystego powietrza, bo tę potrzebę podziela niemal całe miasto. Różnica zdań dotyczy tempa i sposobu wprowadzania zmian. dla wszystkich, kto będzie rządził Krakowem, to dobra wiadomość: jest z czego budować porozumienie, jeżeli mieszkańcy dostaną wpływ na kształt rozwiązań – mówi Adam Traczyk z More in Common Polska.

Gibała prowadzi, ale tyle samo osób nie wie, na kogo zagłosuje


Na kilka tygodni przed wyborami żaden kandydat nie zbudował wyraźnej przewagi. Najwyższe poparcie w badaniu uzyskał niezależny kandydat Łukasz Gibała – 25,2 proc. Problem dla wszystkich sztabów jest jednak widoczny od razu: również dokładnie 25,2 proc. respondentów przez cały czas nie wie, na kogo zagłosuje.


Kolejne miejsca prezentują się następująco:

  • Monika Piątkowska, kandydatka KO i PSL, z wynikiem 15,3 proc.,

  • Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy – 8,7 proc.,

  • Michał Drewnicki z PiS – 7,6 proc.

  • oraz Aleksandra Owca z Razem – 4,3 proc.


Tak duża grupa niezdecydowanych respondentów sprawia, iż końcówka kampanii może jeszcze mocno zmienić układ sił. Badanie sugeruje, iż walka o tych wyborców może rozegrać się przede wszystkim wokół lokalnych problemów: kosztów komunikacji, jakości miejskich usług, transportu i powietrza, a nie sporów przeniesionych z polityki ogólnopolskiej.


Badanie przeprowadziła Opinia24 metodą CAWI/CATI, czyli dzięki ankiet internetowych i wywiadów telefonicznych, w dniach 6-19 sierpnia 2026 r. Objęło 800 mieszkańców Krakowa, a próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku i wykształcenia. Opracowanie przygotowała Fundacja More in Common Polska dla Polityki Insight.




Polecamy także:



  • Transformacja energetyczna może dać Polsce przewagę – pod warunkiem iż nie utknie na rynku pracy

  • Rząd usuwa kolejny obowiązek przedsiębiorców. Zmiana ruszy w 2028 roku

  • Pozwów o WIBOR przybywa. W pół roku do sądów trafiło blisko 1,4 tys. spraw

Idź do oryginalnego materiału