6,19

2 dni temu

Miło jest podróżować po Polsce, widząc na wszystkich stacjach benzynowych cenę za benzynę 95 oktanów w wysokości 6,19. To wynik działań rządu, których celem było znaczne obniżenie cen benzyny i innych paliw właśnie na czas Wielkiej Nocy.

Jednak już dziś w Monitorze Polskim ukazało się obwieszczenie, z którego wynika, iż od jutra do wtorku włącznie cena maksymalna litra benzyny silnikowej bezołowiowej 95, z uwzględnieniem VAT, wyniesie 6,21 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT będzie nie większa niż 6,82 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wyniesie 7,87 zł za litr, z uwzględnieniem VAT.

Co będzie po świętach? prawdopodobnie wzrost cen, ale póki ich nie ma, cieszmy się z 6,19.

Cała ta sytuacja przypomina czasy słusznie minione, gdy Rzeczpospolita Polska nazywała się Polską Rzeczpospolitą Ludową. Wówczas ceny w całym kraju były urzędowe. Masło, herbata, wędliny, gaz, węgiel i wiele innych towarów kosztowały tyle samo w każdym mieście i w każdej miejscowości, niezależnie od kosztów produkcji, transportu czy dostępności.

Dziś oczywiście żyjemy w innych realiach, przynajmniej formalnie. Ceny mają wynikać z konkurencji, kosztów i globalnych uwarunkowań. A jednak widok identycznych cyfr na pylonach stacji benzynowych w całym kraju budzi déjà vu. Bo jeżeli cena wszędzie jest taka sama, to trudno oprzeć się wrażeniu, iż niewidzialna ręka rynku chwilowo pracuje według bardzo konkretnych wytycznych.

Przynajmniej minister energii, który odpowiada za ceny na stacjach benzynowych, pozostaje tylko urzędnikiem, a nie – jak były paliwowy celebryta – prezes PKN Orlen Obajtek, który „stabilizował ceny” za rządów PiS – osobą mającą władzę większą niż jego zwierzchnik w ministerstwie.

→ (mb)

3.04.2026

• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska

• więcej o paliwach: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału