51 proc. ankietowanych uchodźców z Ukrainy przebywających w Polsce deklaruje powrót do ojczyzny: 8 proc. w najbliższym czasie, a 43 proc. po zakończeniu wojny. Badanie Rating Group przeprowadzono 21-25 sierpnia 2026 roku. Wynik pokazuje, iż o skali powrotów rozstrzygną przede wszystkim bezpieczeństwo na Ukrainie i trwałość życia ułożonego w Polsce.
Większość wiąże powrót z końcem wojny
Sondaż pokazuje wyraźną różnicę między pragnieniem powrotu a gotowością do szybkiego wyjazdu z Polski. Zaledwie 8 proc. badanych chce wrócić w najbliższym czasie. Kolejne 43 proc. uzależnia tę decyzję od zakończenia wojny. Powrotu nie planuje 26 proc., natomiast 23 proc. nie potrafi dziś udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
To ważne rozróżnienie. Deklaracja złożona podczas trwającej wojny nie jest biletem kupionym na konkretny dzień. Rodziny podejmą ostateczne decyzje na podstawie bezpieczeństwa, pracy, mieszkania i przyszłości dzieci. Polska nie może więc budować polityki publicznej na założeniu, iż wraz z końcem walk większość uchodźców natychmiast wyjedzie.
Bezpieczeństwo na Ukrainie warunkiem podstawowym
Najczęściej wskazywanym warunkiem powrotu są bezpieczeństwo i stabilność na Ukrainie. Wymieniło je 71 proc. respondentów. Dla 36 proc. znaczenie ma rozwój gospodarczy, dla 26 proc. perspektywa zatrudnienia, a dla 21 proc. brak wewnętrznych konfliktów językowych, religijnych i innych. Po 12 proc. wskazało rozwój infrastruktury społecznej oraz możliwość wpływania na zmiany społeczne.
Te odpowiedzi układają się w prosty obraz. Ludzie wracają tam, gdzie mogą bezpiecznie żyć i utrzymać rodzinę. Odbudowa Ukrainy będzie więc zależeć od czegoś więcej niż ustania ognia. Potrzebne będą stabilne instytucje, miejsca pracy i warunki do normalnego życia. Rosyjska wojna przez cały czas wypycha mieszkańców ze wschodu Ukrainy, dlatego szybki i masowy odwrót migracji pozostaje dziś mało realny.
Polska stała się miejscem pracy i trwałych planów
Badanie wskazuje równocześnie na głębokie zakorzenienie części uchodźców. Stałe życie za granicą rozważa 44 proc. ankietowanych, a 43 proc. nie chce takiej przyszłości. Wśród osób wybierających pobyt poza ojczyzną 40 proc. wskazuje Polskę, 17 proc. inny kraj europejski, a 6 proc. państwo poza Europą. Kolejne 37 proc. nie wybrało konkretnego kraju.
Możliwość uzyskania polskiego obywatelstwa bierze pod uwagę 34 proc. badanych, w tym osoby, które już złożyły dokumenty. Nie planuje tego 46 proc., a 20 proc. pozostaje niezdecydowanych. Pracę ma 73 proc. respondentów; spośród nich 87 proc. pracuje w Polsce. To pokazuje, iż pobyt wielu osób przestał być wyłącznie rozwiązaniem na kilka tygodni lub miesięcy.
Dla polskiego państwa jest to konkretne wyzwanie, a nie temat do propagandowych haseł. Trzeba rzetelnie liczyć wpływ migracji na rynek pracy, mieszkalnictwo, szkoły, ochronę zdrowia i system świadczeń. Pomoc państwu napadniętemu przez Rosję nie zwalnia władz w Warszawie z obowiązku pilnowania polskiego interesu. Tak samo skala pomocy przekazanej Ukrainie wymaga jawnego rozliczenia, bez emocjonalnego szantażu i bez ukrywania kosztów przed obywatelami.
Sondaż daje kierunek, nie gotową prognozę
Badanie przeprowadzono od 21 do 25 sierpnia metodą ankiety internetowej. Objęło 1000 pełnoletnich uchodźców, którzy po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji wyjechali z Ukrainy do państw Unii Europejskiej. Deklarowany błąd statystyczny nie przekracza 3,1 pkt proc.
Wynik należy czytać jako zapis obecnych zamiarów, nie jako pewną prognozę przepływów ludności. Dla Polski stawka jest jasna: państwo musi przygotować wariant zarówno stopniowych powrotów, jak i trwałego pozostania znacznej grupy ludzi. Polityka migracyjna ma służyć bezpieczeństwu, spójności społecznej i interesowi obywateli Polski. Gościnność bez planu gwałtownie staje się chaosem, a odpowiedzialne państwo nie może pozwolić sobie na chaos.
Źródło: WP Wiadomości, Rating Group.
Źródło: WP Wiadomości















