5 lat wstecz. Urząd skarbowy przejrzy każdy zakup. Sprawdzą, czy zapłaciłeś podatek

1 godzina temu

Kupiłeś laptopa na OLX za 2 500 zł? Telefon od kolegi za 1 500 zł? Meble na Facebooku? Fiskus może przyjść po pieniądze choćby po 5 latach. I to bez wychodzenia z biura.

Fot. Warszawa w Pigułce

Większość Polaków nie wie, iż zakup używanych rzeczy od osoby prywatnej powyżej 1 000 zł oznacza obowiązek zapłaty podatku PCC. A urząd skarbowy ma dostęp do platform takich jak OLX, Allegro czy Vinted i widzi każdą transakcję. Portal Forsal.pl podaje, iż w pierwszych miesiącach 2025 roku osoby prywatne zamieściły ponad 1,24 mln ogłoszeń, w których wartość przedmiotów przekraczała 1 000 zł. Większość kupujących choćby nie wie, iż coś im grozi.

Wielu ludzi przekonało się o tym boleśnie dopiero po wezwaniu z urzędu skarbowego. Pan Marek z Warszawy kupił w lutym 2021 roku używany laptop za 2 300 zł przez OLX. Sprzedawca był osobą prywatną, przesłał kurierem, wszystko sprawnie. W listopadzie 2025 roku – prawie 5 lat później – pan Marek dostał pismo z urzędu skarbowego. Żądanie zapłaty podatku PCC w wysokości 46 zł plus odsetki za zwłokę, łącznie 78 zł. Przy czym to był dopiero wstępny rachunek – kara za niezłożenie deklaracji to kolejne 360 zł.

Platformy sprzedażowe raportują wszystko do fiskusa

Od lipca 2024 roku obowiązuje unijna dyrektywa DAC7, która zmusiła platformy internetowe do przekazywania danych o transakcjach bezpośrednio do Krajowej Administracji Skarbowej. Portal Forsal.pl wyjaśnia, iż operatorzy portali jak OLX, Allegro, Vinted czy Facebook Marketplace muszą raportować dane o wszystkich użytkownikach, którzy w ciągu roku dokonali co najmniej 30 transakcji sprzedaży lub uzyskali przychód przekraczający 2 000 euro.

Fiskus otrzymuje kompletny pakiet informacji – datę transakcji, wartość towaru, rodzaj przedmiotu, dane kupującego i sprzedającego. System automatycznie porównuje te dane z deklaracjami PCC złożonymi przez kupujących. jeżeli ktoś kupił np. gitarę za 1 500 zł i nie złożył deklaracji PCC-3 w ciągu 14 dni, algorytm to wyłapuje.

Co ciekawe, kupujący nie są raportowani imiennie w każdej transakcji, ale urząd skarbowy może dotrzeć do informacji o konkretnym zakupie w inny sposób. Wystarczy analiza przelewów bankowych, historia konta czy korespondencja mailowa z platformy. A do tego wszystkiego fiskus ma dostęp bez większego wysiłku.

Standardowo 5 lat, ale może być więcej

Zobowiązanie podatkowe przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku. jeżeli ktoś kupił używany samochód od osoby prywatnej w marcu 2021 roku i nie zapłacił PCC, to w 2026 roku urząd może go jeszcze kontrolować. Przedawnienie nastąpi dopiero z końcem 2026 roku.

Portal Stone & Feather zwraca uwagę, iż te 5 lat to podstawowa zasada, ale są sytuacje, które wydłużają ten okres. jeżeli urząd wszczął postępowanie karne skarbowe, bieg terminu przedawnienia zostaje zawieszony. W praktyce może to oznaczać, iż sprawa ciągnie się choćby 7-8 lat.

Inne czynniki przedłużające termin to postępowanie egzekucyjne, zajęcie rachunku bankowego czy ustanowienie hipoteki przymusowej. W skrajnych przypadkach, gdy podatnik w ogóle nie złożył deklaracji lub ukrywał dochody, fiskus może dochodzić należności choćby po ponad 6 latach od zdarzenia.

Kara potrafi być wyższa niż sam podatek

Wysokość podatku PCC to 2% wartości rzeczy. Wydaje się kilka – przy zakupie za 2 000 zł to zaledwie 40 zł. Problem w tym, iż dochodzą kary za brak złożenia deklaracji. I tu zaczyna się dramat.

Kara za niezłożenie deklaracji PCC wynosi od 10% do 20-krotności płacy minimalnej. W 2026 roku minimalna pensja to 4 666 zł. Oznacza to, iż kara waha się od 467 zł do 93 320 zł. Do tego dochodzą odsetki za zwłokę naliczane od dnia, w którym upłynął termin płatności podatku.

Pani Joanna z Krakowa kupiła w 2022 roku używany samochód za 18 000 zł od osoby prywatnej. Podatek PCC wyniósłby 360 zł. Nie wiedziała o obowiązku złożenia deklaracji. Wezwanie przyszło w 2025 roku – podatek 360 zł, odsetki 142 zł, kara za brak deklaracji 1 400 zł. Łącznie 1 902 zł zamiast 360 zł, które zapłaciłaby na czas.

Jedynym sposobem na uniknięcie kary jest tzw. czynny żal. jeżeli podatnik sam złoży zaległą deklarację, zapłaci podatek wraz z odsetkami i dołączy pismo z wyjaśnieniem, dlaczego tego wcześniej nie zrobił, urząd może odstąpić od kary. Ale to działa tylko wtedy, gdy to podatnik pierwszy zauważa zaniedbanie, a nie urząd.

Co kupują Polacy i o czym zapominają

Portal Forsal.pl podaje, iż wśród najczęściej sprzedawanych rzeczy na OLX w pierwszych miesiącach 2025 roku powyżej progu 1 000 zł znalazły się elektronika, meble, sprzęt sportowy, instrumenty muzyczne, części samochodowe i odzież markowa. Każda z tych kategorii generuje dziesiątki tysięcy transakcji miesięcznie.

Problem w tym, iż większość kupujących w ogóle nie kojarzy słowa PCC. Myślą, iż skoro kupują coś od zwykłego człowieka, a nie od firmy, to nie ma żadnych formalności. Tymczasem prawo mówi jasno – jeżeli transakcja przekracza 1 000 zł i nie ma faktury VAT, kupujący ma 14 dni na złożenie deklaracji PCC-3 i wpłatę 2% wartości.

Szczególnie podatne na błędy są zakupy samochodów. Wielu ludzi wie, iż trzeba zapłacić podatek, ale myślą iż załatwi to sprzedający albo wystarczy zgłosić auto w wydziale komunikacji. To nieprawda. Podatek PCC to obowiązek kupującego i trzeba go załatwić samodzielnie, zanim pójdzie się rejestrować pojazd.

Pan Krzysztof z Lublina kupił samochód za 25 000 zł w czerwcu 2024 roku. Od razu pojechał do wydziału komunikacji zarejestrować auto. Tam nikt go nie zapytał o PCC. Myślał, iż skoro go przepuścili, to wszystko OK. W październiku 2025 dostał wezwanie z urzędu skarbowego – podatek 500 zł, odsetki 87 zł, kara 1 200 zł. Inspektor w urzędzie powiedział mu wprost: „My się nie przejmujemy, kto zapłacił a kto nie. Nasza robota to zarejestrować pojazd, a wasza zapłacić podatek”.

System ARANEA przeanalizuje miliony transakcji

Krajowa Administracja Skarbowa używa zaawansowanego systemu sztucznej inteligencji o nazwie ARANEA, który typuje podatników do kontroli. Algorytm przesiewa miliony transakcji rocznie i wyłapuje nieprawidłowości – rozbieżności między wydatkami a deklarowanymi dochodami, brak wpłat PCC przy dużych zakupach, podejrzane transfery między kontami.

System działa na zasadzie uczenia maszynowego. Analizuje wzorce zachowań podatników, porównuje je z danymi z platform sprzedażowych, banków, urzędów celnych i innych źródeł. jeżeli coś nie pasuje, podatnik trafia na listę do weryfikacji.

Portal Obserwator Gospodarczy wyjaśnia, iż w 2024 roku system STIR – platforma do wymiany informacji między bankami a KAS – przetworzył raporty niemal 5 mld transakcji bankowych. To oznacza, iż praktycznie każdy większy przelew jest gdzieś zapisany i może być sprawdzony. jeżeli ktoś twierdzi, iż zarabia 3 000 zł miesięcznie, a wydaje rocznie 120 000 zł, algorytm to zauważy.

Banki raportują transakcje powyżej 15 000 euro

Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy banki muszą raportować do GIIF (Generalnego Inspektora Informacji Finansowej) każdą pojedynczą operację przekraczającą równowartość 15 000 euro. To około 64 000 zł. Dotyczy to wpłat, wypłat, przelewów – zarówno gotówkowych, jak i bezgotówkowych.

Dane z GIIF mogą następnie trafić do urzędów skarbowych, jeżeli zostanie wykryte podejrzenie uchylania się od opodatkowania. W praktyce oznacza to, iż jeżeli ktoś zrobi przelew 70 000 zł na zakup samochodu, bank automatycznie to zgłosi. A jeżeli urząd skarbowy nie znajdzie odpowiedniej deklaracji PCC, zaczną się pytania.

Poza tym banki mają obowiązek zgłaszać każdą transakcję, która wydaje im się podejrzana, niezależnie od kwoty. Może to być np. seria szybkich przelewów na konta różnych osób, przelew z egzotycznego raju podatkowego czy nietypowe wypłaty gotówki.

Były plany raportowania kart płatniczych – Ministerstwo Finansów dementuje

W październiku i listopadzie 2025 roku media obiegła informacja, iż od stycznia 2026 roku banki będą musiały raportować do urzędów skarbowych wszystkie płatności kartami firmowymi oraz transakcje osób prywatnych przekraczające 25 000 euro rocznie. Portal Gazeta Prawna pisał o jednym z najbardziej rozbudowanych systemów kontroli płatności bezgotówkowych w Europie.

Miało to oznaczać, iż każda kawa kupiona służbową kartą, każdy parking opłacony kartą firmową, każdy zakup biurowy – wszystko trafiłoby co miesiąc do fiskusa. Dla przedsiębiorców byłby to koniec prywatności finansowej. Dla osób fizycznych przekraczających 106 000 zł rocznych wydatków kartą (25 000 euro) – podobnie.

Ministerstwo Finansów wydało jednak w listopadzie 2025 roku oficjalne dementi. Portal Bankier.pl opublikował stanowisko resortu: „W nawiązaniu do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji, sugerujących, iż od 2026 roku urzędy skarbowe będą otrzymywać od banków dane dotyczące płatności kartowych przekraczających ustalony próg, Ministerstwo Finansów informuje, iż nie przygotowuje i nie prowadzi prac legislacyjnych nad takim rozwiązaniem”.

Oznacza to, iż na razie – przynajmniej w Polsce – takie przepisy nie wejdą w życie. Warto jednak pamiętać, iż w niektórych krajach UE, np. w Hiszpanii, podobne regulacje faktycznie będą obowiązywać od 2026 roku.

Kontrole są coraz częstsze i coraz bardziej zdalne

Najnowszy raport Konfederacji Lewiatan i MDPP pt. „Przedsiębiorcy pod lupą fiskusa 2025” pokazuje, iż w latach 2019-2024 Krajowa Administracja Skarbowa przeprowadziła ponad 12 mln czynności sprawdzających. Średnio co minutę uruchamianych jest 20 nowych czynności. To ogromna skala.

Co istotne, większość kontroli w 2025 roku odbywa się bez wychodzenia urzędników z biura. Wystarczy analiza danych z systemów informatycznych, porównanie deklaracji z raportami platform sprzedażowych i banków. Wezwanie przychodzi mailem przez e-Urząd Skarbowy lub listem poleconym. Podatnik musi się tłumaczyć, dostarczać dokumenty, wyjaśniać skąd ma pieniądze na wydatki.

Pan Tomasz z Gdańska dostał wezwanie w marcu 2025 roku. Urząd skarbowy znalazł w jego historii transakcji zakup telewizora za 3 200 zł w listopadzie 2021 roku na Allegro. Kupił od osoby prywatnej. Nie zapłacił PCC. Tłumaczył, iż w ogóle nie wiedział o takim obowiązku, myślał iż podatek płaci się tylko od nieruchomości i samochodów. Inspektor był nieugięty – niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności. Finalnie zapłacił 64 zł podatku, 31 zł odsetek i 500 zł kary.

Sprzedaż na Vinted też może nieść konsekwencje

Wielu ludzi myśli, iż sprzedając ubrania po dzieciach przez Vinted robi porządek w szafie i tyle. Tymczasem jeżeli w ciągu roku dokonasz co najmniej 30 transakcji sprzedaży, platforma wyśle twoje dane do skarbówki. Portal Warszawa w Pigułce zwraca uwagę, iż przekroczenie limitu 30 paczek rocznie to bardzo łatwe – wystarczy sprzedawać regularnie kilka rzeczy miesięcznie.

Co prawda sprzedaż własnych używanych rzeczy nie podlega opodatkowaniu, jeżeli robisz to okazjonalnie i nie jest to działalność gospodarcza. Problem zaczyna się, gdy urząd stwierdzi, iż jednak prowadzisz działalność – kupujesz rzeczy po to, żeby je odsprzedać z zyskiem, albo produkujesz coś i sprzedajesz regularnie.

Pani Anna z Wrocławia robiła na szydełku czapki i sprzedawała przez Vinted. W 2024 roku sprzedała 87 czapek po 40-80 zł sztuka. Łączny przychód to około 4 500 zł. W styczniu 2025 dostała wezwanie z urzędu skarbowego – dlaczego nie prowadzi działalności gospodarczej i nie rozlicza się z podatku? Musiała zapłacić zaległe składki ZUS i PIT. Próbowała tłumaczyć, iż to hobby, ale fiskus uznał to za regularną działalność zarobkową.

Co zrobić, jeżeli zapomniałeś zapłacić PCC?

Jeśli zdałeś sobie sprawę, iż kupiłeś coś powyżej 1 000 zł od osoby prywatnej i nie zapłaciłeś podatku PCC, najlepiej zrobić to samodzielnie jak najszybciej. Nie czekaj na wezwanie z urzędu.

Złóż deklarację PCC-3 elektronicznie przez e-Urząd Skarbowy lub w wersji papierowej. Oblicz podatek – 2% wartości rzeczy. Zapłać przelew na konto adekwatnego urzędu skarbowego według miejsca zamieszkania. W tytule przelewu wpisz: „PCC-3, imię i nazwisko, PESEL, nazwa przedmiotu np. laptop Dell”.

Do deklaracji dołącz pismo w którym wyjaśnisz, iż zapomniałeś o obowiązku, iż robiłeś to nieświadomie i teraz to naprawiasz. To tzw. czynny żal. jeżeli urząd uzna go za wiarygodny, może odstąpić od kary albo znacząco ją obniżyć. Najważniejsze żeby to ty pierwszy zgłosiłeś zaniedbanie, a nie oni cię namierzyli.

Pani Katarzyna z Poznania kupiła meble kuchenne za 4 200 zł w sierpniu 2023 roku. Sprzedawca wysłał je kurierem, wszystko sprawnie. W grudniu 2025 roku czytała artykuł o PCC i zorientowała się, iż zapomniała zapłacić. Od razu złożyła deklarację, zapłaciła 84 zł podatku plus 22 zł odsetek i dołączyła pismo z wyjaśnieniem. Urząd przyjął czynny żal i nie naliczył kary.

Co to oznacza dla czytelnika? Pamiętaj o PCC

Zanim kupisz cokolwiek od osoby prywatnej za więcej niż 1 000 zł – pamiętaj o PCC. Dotyczy to absolutnie wszystkiego – elektroniki, mebli, odzieży, sprzętu sportowego, instrumentów, części samochodowych, motocykli, quadów. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy sprzedawca jest przedsiębiorcą i wystawia fakturę z VAT – wtedy PCC nie płacisz.

Masz 14 dni od daty zawarcia umowy sprzedaży na złożenie deklaracji PCC-3 i wpłatę podatku. Możesz to zrobić elektronicznie przez e-Urząd Skarbowy – nie musisz choćby wychodzić z domu. Formularz jest prosty, wystarczy wpisać dane sprzedającego, kupującego, wartość rzeczy i system obliczy podatek.

Zachowuj wszystkie dowody transakcji – umowę sprzedaży, potwierdzenie przelewu, korespondencję mailową z platformy. jeżeli urząd skarbowy będzie miał pytania, będziesz musiał udowodnić wartość zakupu i datę transakcji.

Pamiętaj, iż fiskus ma 5 lat na dochodzenie zaległego podatku. jeżeli kupiłeś coś w 2021 roku i nie zapłaciłeś PCC, przez cały czas mogą przyjść po pieniądze do końca 2026 roku. Po tym terminie zobowiązanie się przedawni, ale lepiej nie ryzykować kar.

Sprawdzaj regularnie systemy CEEB i inne rejestry publiczne związane z twoimi obowiązkami podatkowymi. Algorytmy automatycznie porównują dane z różnych źródeł i jeżeli coś nie będzie się zgadzać, wezwanie przyjdzie prędzej czy później. A wtedy zamiast kilkudziesięciu złotych podatku zapłacisz kilkaset lub kilka tysięcy złotych kary.

Idź do oryginalnego materiału