
Kiedy 44 lata temu Świdniczanie po raz pierwszy wyszli z domów o godz. 19.30, by w porze nadawania głównego wydania Dziennika Telewizyjnego przemierzać ówczesną ulicę Sławińskiego (dziś ul. Niepodległości), nie liczyły się strach i konsekwencje. Poprzez swoje działania mieszkańcy chcieli pokazać, iż mają dość kłamstw komunistycznej władzy i nie będą ich słuchać. Dziś znów przypomnieli o tych wydarzeniach.
44. rocznicę Świdnickich Spacerów rozpoczął koncert Bartłomieja Kurowskiego, który przypomniał zgromadzonej w sali kameralnej Miejskiego Ośrodka Kultury publiczności, co zdarzyło się w latach osiemdziesiątych. Następnie Świdniczanie wyruszyli na symboliczny spacer ul. Niepodległości aż do kamienia upamiętniającego Świdnickie Spacery. To przy nim odbyła się oficjalna część tegorocznych obchodów 44. rocznicy Świdnickich Spacerów, w której wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, radni, a także przedstawiciele związków zawodowych, placówek oświatowych, kulturalnych, instytucji, stowarzyszeń oraz organizacji. Po wspólnych odśpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego”, wysłuchali okolicznościowych przemówień.
Jako pierwszy głos zabrał Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm RP, który tak opowiadał o Świdnickich Spacerach: – kilka było tak prostych, a zarazem tak wymownych form sprzeciwu wobec systemu i głoszonej przez niego propagandy. System komunistyczny nie opierał się wyłącznie na sile aparatu represji, ale także, a może przede wszystkim, na słowie, obrazie, codziennie powtarzanej narracji sukcesu. Symbolem tej narracji był Dziennik Telewizyjny, który w czasach komuny głosił rządową propagandę. O 19.30 przemawiała do milionów Polaków jedynym słusznym głosem. I właśnie w tę godzinę, w samo serce propagandowego przekazu, uderzyli Świdniczanie. Zaczęło się od niewielkiej grupy. 4 lutego 1982 roku wyszli na spacer w porze emisji Dziennika, a nazajutrz spacerowały już tłumy. Świdnickie Spacery były bezpośrednim znakiem protestu, kontynuacją zrywu z lata 1980 roku, czasów karnawału „Solidarności”. Były dowodem na to, iż Świdnik to miasto ludzi, którym leży na sercu dobro Polski. Były też odpowiedzią ludzi odważnych, którzy nie chcieli żyć w kłamstwie. Gdy w domach zgaszono telewizory, a ulice wypełniły się spacerującymi ludźmi, władze otrzymały jasny sygnał – nie wierzymy wam, nie zgadzamy się, nie damy się zamknąć w świecie wykreowanym przez ekran. Władze odpowiadały represjami, legitymowaniem, zatrzymaniami, przesunięciem godziny milicyjnej czy wyłączaniem prądu, a jednak wspólnota okazała się silniejsza.
– „Solidarność” była nie tylko ruchem związkowym, ale też społecznym, wychodzącym znacznie poza ramy związkowo-pracownicze. Ruchem, który dbał o interes Polski i narodu polskiego. Bronił wolności słowa, edukacji, kultury. W czasach PRL-u rządzący chcieli stworzyć nowego człowieka, homo sovieticus (człowiek radziecki – przyp. red.), nie myślącego w kategoriach narodu i dobra ludzi, tylko realizującego odgórnie narzucone interesy. Historia zatoczyła koło. Dziś władza również próbuje wychować nowego człowieka, Europejczyka. Weszliśmy w obszar edukacji europejskiej, w której język polski i nasza historia zostały okrojone. Szkoła nie służy już rozwojowi, tylko budowie konkretnego człowieka wykorzenionego z tradycji narodowej. Przyszedł czas, kiedy „Solidarność” znów musi stanąć w obronie tych wszystkich wartości. Znów będziemy musieli walczyć o zniesienie cenzury, wolność słowa, o to, co nazywa się interesem narodowym – dodał starosta Waldemar Jakson.
W imieniu Burmistrza Miasta Świdnik głos zabrała jego zastępca, Bożena Zapalska: – Znajdujemy się dziś w szczególnym miejscu, w szczególnym czasie, aby wspólnie uczcić 44. rocznicę Świdnickich Spacerów. Wydarzenie, które na zawsze wpisało się historię naszego miasta, a adekwatnie w jego DNA, stało się symbolem niezłomności narodu polskiego. Świdnickie Spacery były ewenementem. To u nas narodziła się forma pokojowego protestu, którą później naśladowały inne miasta. Spacerowali zwykli mieszkańcy, nasi rodzice i dziadkowie, którzy pokazali, iż „Solidarność” to nie tylko związek zawodowy. To także wspólnota wartości, jedności i waleczności. To dzięki ich postawie dziś nazywamy Świdnik miastem wysokich lotów, ale nie tylko dlatego, iż budujemy w nim śmigłowce. Również dlatego, iż mieszkają tu ludzie hardego ducha, ducha walki niezłomności i wiary. W imieniu burmistrza Marcina Dmowskiego oraz swoim własnym dziękuję bardzo wszystkim, którzy pielęgnują tę pamięć. Życzę, abyśmy w dzisiejszych wolnych czasach potrafili równie mocno trzymać się prawdy i dbać o naszą wspólnotę lokalną. A pamięć o Świdnickich Spacerach będzie dla nas zawsze powodem do dumy i lekcją obywatelskiej odpowiedzialności.
– Gdy miliony ludzi traciło w Polsce nadzieję na to, iż może być inaczej, w mieszkańcach Świdnika dalej się tliła. Co zrobili? Jak wiemy, w tamtych czasach w telewizji były jeden czy dwa kanały. Rodziny, które je oglądały, widziały propagandę sączącą się z telewizora, widziały, iż media kreują zupełnie inną rzeczywistość niż ta, w której żyją i funkcjonują. Postanowili się temu sprzeciwić. To oni całymi rodzinami powiedzieli, iż tak nie mogą żyć, iż to, co przedstawia się im w telewizji nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dziękuję wam wszystkim, iż mieliście odwagę, żeby po raz kolejny sprzeciwić się władzy, żeby ponieść ryzyko, bo, jak się okazało spacery także wiązały się z aresztowaniami i represjami. To nie była taka prosta sprawa, by wyjść i spacerować po ulicy, jak teraz. To naprawdę wymagało wielkiej odwagi – powiedział Ireneusz Pszczoła, przewodniczący zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”.
Uroczystość zwieńczyło złożenie kwiatów i zapalenie świateł pamięci przy kamieniu upamiętniającym Świdnickie Spacery.
Organizatorami obchodów byli: Miejski Ośrodek Kultury, Strefa Historii oraz Międzyzakładowy Komitet NSZZ „Solidarność” przy PZL-Świdnik S.A., natomiast partnerem Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna. Patronat honorowy nad wydarzeniem sprawował burmistrz Marcin Dmowski.

2 godzin temu











