Ukraina będzie mogła przeznaczyć kolejną transzę wartą 3,5 mld dolarów na produkty potrzebne systemom Patriot, poinformowali 8 września Mark Rutte i Ursula von der Leyen. Zgoda państw UE na odstępstwo od reguł zakupowych ma przyspieszyć dostawy przed zimą. Dla Polski oznacza to wzmocnienie obrony państwa walczącego z Rosją przy naszej granicy.
Zgoda na zakupy dla systemów Patriot
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyjęli zgodę państw UE na odstępstwo od reguł unijnego mechanizmu wsparcia. Dzięki derogacji Ukraina może kupić poza europejską i ukraińską bazą przemysłową produkty potrzebne systemom obrony powietrznej Patriot. Defence24 podał wartość kolejnej transzy jako 3,5 mld dolarów. W relacjach podawana jest także równowartość 3,2 mld euro. Chodzi o tę samą decyzję, a nie dwie osobne pule pieniędzy.
Nie ujawniono liczby pocisków ani dokładnego harmonogramu dostaw. Tych danych nie wolno zastępować efektownymi deklaracjami. O wyniku zdecyduje liczba gotowych efektorów, które rzeczywiście dotrą na Ukrainę i będą dostępne dla załóg przed falą zimowych ataków.
Zima sprawdzi wartość decyzji
Rosja wykorzystuje pociski i drony do uderzeń w energetykę, przemysł oraz miasta. Obrona powietrzna pozostaje więc jednym z najpilniejszych ukraińskich potrzeb. Kijów zabiegał o zgodę na wielomiliardowy zakup pocisków Patriot, bo europejskie zasady finansowania ograniczały możliwość nabywania sprzętu spoza kontynentu.
Wyjątek jest potrzebny, skoro europejskie fabryki nie zapewniają dostaw w wymaganej skali i terminie. Jednocześnie jest dowodem słabości. Unia chce odgrywać rolę samodzielnego ośrodka geopolitycznego, ale w krytycznej dziedzinie obrony rakietowej pozostaje zależna od technologii i mocy produkcyjnych poza Europą. Polityczne ambicje bez przemysłowego zaplecza są kosztowne i kruche.
Bezpieczniejsza Ukraina leży w interesie Polski
Polska ma powód, by wspierać skuteczną obronę napadniętego sąsiada. Rosja pozostaje głównym zagrożeniem militarnym na wschodzie, a każda ograniczona zdolność Kremla do niszczenia ukraińskiej infrastruktury utrudnia wywieranie presji na cały region. Ocena sytuacji na froncie przedstawiona przez Marka Ruttego przypomina, iż NATO musi przygotowywać się na długotrwałe zagrożenie, nie na szybki powrót do wygodnego status quo.
Poparcie dla zakupu nie zwalnia jednak polskich władz z pilnowania narodowego interesu. Warszawa powinna znać warunki finansowania, terminy i wpływ zamówień na dostępność pocisków dla własnych baterii. Pomoc dla Ukrainy nie może oznaczać zaniedbania polskich zapasów. Oba cele da się pogodzić tylko przez zwiększenie produkcji, wspólne kontrakty i realny udział polskiego przemysłu.
Bruksela wykonała ruch konieczny. Teraz musi rozliczyć go w sposób przejrzysty. Polacy mają prawo wiedzieć, czy miliardy przekładają się na dostarczony sprzęt, a nie na kolejną warstwę procedur i konferencji. Bezpieczeństwo mierzy się gotowością wyrzutni oraz liczbą pocisków w magazynie.
Źródło: Defence24, Europejska Służba Działań Zewnętrznych
Źródło: Defence24









